211service.com
Narzędzie cyfrowe
W końcu, jak przypomina nam historia nowych szat cesarza, ktoś musi odczarować. W maju 2003 roku Nicholas Carr wcielił się w rolę pesymisty, publikując artykuł zatytułowany IT Don’t Matter in the Harvard Business Review . W 2004 roku wydał książkę, Czy to ma znaczenie? Technologia informacyjna i korozja przewagi konkurencyjnej . Tym samym wzbudził gniew dobrych i wielkich w Dolinie Krzemowej i Redmond w stanie Waszyngton.
Za to zdobył trochę sławy. Teraz ma nową książkę, The Big Switch: Rewiring the World, od Edisona do Google , co prawie na pewno wpłynie na dużą publiczność. Carr przekonująco argumentuje, że przechodzimy z ery komputerów osobistych do epoki informatyki użytkowej – przez co ma na myśli ekspansję przetwarzania siatkowego, dystrybucję przetwarzania i przechowywania danych w Internecie, aż do rasa ludzka robi to cyfrowo. I ładnie porządkuje swoje historyczne analogie, szczegółowo opisując, w jaki sposób energia elektryczna dostarczana przez sieć wyparła różne źródła energii używane przez większą część XIX wieku. Wielu czytelników może uznać jego wnioski za nieprzekonujące. Myślę, że mógł przypomnieć sobie stary dowcip: przewidywanie jest trudne, zwłaszcza jeśli chodzi o przyszłość. To powiedziawszy, podejrzewam również, że ma rację, sugerując, że za mniej więcej dekadę wiele rzeczy, które obecnie uważamy za trwałe, zniknie.
Ta historia była częścią naszego wydania z marca 2008 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Biorąc pod uwagę, że wnioski Carra są kontrowersyjne, warto w pełni prześledzić jego tezę. W „IT Don’t Matter” przekonywał, że wraz z dojrzewaniem branż produkty lub usługi, które dostarczają, stają się towarami, które konkurują wyłącznie ceną. Branża informatyczna, kontynuował, dotarł do tego etapu: dla większości firm, które same nie rozwijały i nie sprzedawały IT, technologie informacyjne nie zapewniały przewagi konkurencyjnej i były tylko kolejnym kosztem prowadzenia działalności. Nie było trudno znaleźć dowody na twierdzenie Carra. Truizm szkoły biznesu od czasu książki Claytona Christensena z 1997 roku Dylemat innowatora: kiedy nowe technologie powodują upadek wielkich firm jest to, że można stwierdzić, że sektor został utowarowiony, gdy konkurencja stworzyła nadpodaż wydajności, gdzie prawie każde zróżnicowanie produktów jest niepożądane. I rzeczywiście, gdzieś przed końcem XX wieku zdecydowana większość komputerów PC miała znacznie większą pojemność przetwarzania i pamięci masowej niż ich użytkownicy potrzebowali do wykonywania najczęstszych zadań: poczty e-mail, przeglądania stron internetowych, przetwarzania tekstu. W rzeczywistości, jak zauważył Carr, 70 procent pojemności typowej sieci Windows pozostało niewykorzystane.
Do 2000 roku, jak twierdził Carr, blisko 50 procent rocznych nakładów kapitałowych amerykańskich firm przeznaczano na IT: każdego roku amerykańskie firmy nabywały ponad 100 milionów nowych komputerów. Doszedł do wniosku, że największym ryzykiem biznesowym związanym z IT, z jakim borykają się firmy, są nadmierne wydatki. Przekonywał, że nadszedł czas, aby firmy zbadały tańsze rozwiązania, w tym aplikacje typu open source i komputery sieciowe typu bare-bone. Jeśli firma potrzebuje dowodów na to, jakie pieniądze można zaoszczędzić, wystarczy spojrzeć na marżę zysku Microsoftu.
WIELKI PRZEŁĄCZNIK: PRZEŁĄCZANIE ŚWIATA Z EDISONA NA GOOGLE
Mikołaj Carr
W. W. Norton, 2008
25,95 zł
Naturalnie szefowie przemysłu gardzili tą tezą. CEO Microsoftu, Steve Ballmer, narzekał, że w l’ancien régime wciąż jest mnóstwo życia: Nasza podstawowa odpowiedź brzmi: bzdury. Patrzymy tam jak dzieciaki w sklepie ze słodyczami, mówiące, w jakim wspaniałym świecie żyjemy. Nawet współtwórca Ethernetu, Bob Metcalfe, który mógł zachować dystans olimpijczyka, narzekał w tym magazynie, że artykuł Carra po prostu nie zostanie zdemaskowany (patrz Dlaczego IT ma znaczenie , czerwiec 2004) . Jako dowód niesłuszności Carra, Metcalfe przytoczył ekspansję Ethernetu do coraz nowszych, szerszych i szybszych dziedzin sieciowych, w ten sposób prawdopodobnie nie dostrzegając racji Carra. [Metcalfe jest członkiem Przegląd technologii rada dyrektorów.]
Carr mówił, że podobnie jak poprzednie technologie, takie jak telefon i elektryczność, IT nie zapewnia już żadnej przewagi konkurencyjnej, ponieważ jest teraz częścią ogólnej infrastruktury biznesowej. Następnie IT stałoby się prostym narzędziem udostępnianym użytkownikom za pośrednictwem sieci, które umożliwiła firma Metcalfe. Dziś oczywiście tezą Carra jest przyjęta mądrość: prawie wszyscy zgadzają się, że usługi IT będą ostatecznie świadczone na zasadzie abonamentu, jako narzędzie. Jak Duży przełącznik zauważa, że właśnie dlatego Google buduje gigantyczne farmy serwerów na obszarach wiejskich w Oregonie, Karolinie, Oklahomie, Georgii i Iowa. W innych miejscach podobne centra danych zostały lub są budowane przez Microsoft, IBM, Hewlett-Packard, Yahoo, Ask.com i Salesforce.com.
Gigant handlu detalicznego Amazon zaoferował dotychczas najbardziej kompleksowe usługi informatyki użytkowej. Firma wprowadziła już swoje EC2 (Elastic Compute Cloud, gdzie klienci uruchamiają oprogramowanie w systemach Amazon) i S3 (Simple Storage Service, w której klienci przechowują dane za kilka centów za gigabajt), kiedy niedawno uruchomiła SimpleDB, stronę internetową, która zapewnia możliwości bazodanowych danych pomiarowych. .
Zapytałem Wernera Vogelsa, dyrektora technicznego Amazona, czy naprawdę jesteśmy w erze bezserwerowej firmy internetowej, którą można uruchomić przez przeglądarkę. Vogels powiedział, że uznał to za ustalone, biorąc pod uwagę, ile startupów było szczęśliwszych płacąc centy za gigabajt Amazonowi niż inwestowanie w sprzęt kosztujący setki tysięcy dolarów.
w Duży przełącznik , Carr zauważa potencjalne korzyści płynące ze świata komputerów użytkowych, ale ponownie odgrywa rolę złego. Prawie połowa książki opisuje możliwe dystopijne aspekty takiego świata. Co to według niego?
Po pierwsze, zniszczenie tradycyjnych firm przez niezwykle szczupłe firmy, które umożliwia przetwarzanie narzędzi. Po drugie, łatwość, z jaką rządy i korporacje będą w stanie śledzić i wykorzystywać nasze cyfrowe zachowanie. Po trzecie, pojawienie się gospodarki YouTube, w której wielu będzie dostarczać darmowe informacje do chmury, a kilku agregatorów zbierze większość zysków. Po czwarte, degradacja kultury ludzkiej, ponieważ ludzie zaczynają polegać na Internecie, aby wiedzieć i robić wszystko, podczas gdy sami niewiele wiedzą i robią. Po piąte, ciągłe rozpadanie się społeczeństwa obywatelskiego, ponieważ ludzie decydują się czytać lub słyszeć tylko wiadomości, które potwierdzają ich uprzedzenia.
Przewidywania Carra różnią się prawdopodobieństwem. Ogólnie można je jednak podzielić na dwie kategorie: z jednej strony futurystyczne scenariusze, które mogą, ale nie muszą, przewrócić się w rzeczywistość; z drugiej strony scenariusze, które sprowadzają się do tego, co wielki ekonomista polityczny Peter Drucker nazwał przyszłością, która już się wydarzyła. Drucker, który zmarł w 2005 r., zwykł utrzymywać, że chociaż próba przewidywania przyszłości jest bezcelowa, można zidentyfikować trwające trendy, które będą miały znaczące skutki w przyszłości.
Drucker tak opisał swój modus operandi: Patrzę przez okno na to, co się dzieje, na rzeczy, które już się wydarzyły, na które ludzie nie zwracają uwagi. Metodologia ta doprowadziła Druckera do wniosku, że gospodarka oparta na wiedzy zastąpiła przemysł, a oczywistym zabezpieczeniem był wzrost liczby pracowników wiedzy, termin Drucker został użyty jako pierwszy. Kiedy Nicholas Carr napisał IT Don't Matter, przeprowadzał analizę w stylu Druckera, patrząc przez okno i identyfikując przyszłość, która już się wydarzyła.
W swojej najnowszej książce Carr dokonał podobnej ekstrapolacji na podstawie aktualnych trendów. W wielu małych i średnich firmach wielu dyrektorów pomyśli: Możemy zredukować dział IT do jednej lub dwóch osób. IT to przecież centrum kosztów, które nie różni się tak bardzo od usług sprzątania i kafeterii, które od dawna są zlecane na zewnątrz w większości przedsiębiorstw. Kwestie bezpieczeństwa niekoniecznie uniemożliwiają firmom hurtowy outsourcing usług danych: firmy od dawna zlecają dane płac i klientów zaufanym dostawcom. Oczywiście wiele będzie zależeć od konkretnej firmy, ale jest mało prawdopodobne, aby mniejsze przedsiębiorstwa opierały się ekonomicznej logice obliczeń użytkowych. Większe korporacje po prostu potrzebują więcej czasu na dokonanie zmiany.
Chociaż niektórzy menedżerowie IT przekwalifikowują się i znajdą pracę w nowych centrach danych, takie miejsca będą oferować mniej miejsc pracy niż znikają: na przykład świadome konta wskazują, że liczba pracowników we flagowym centrum danych Google w Oregonie wynosi tylko około 200. Podobnie, przedsiębiorczo skłonni menedżerowie IT mogą dołączyć do startupów rozwijających innowacyjne technologie. Znowu jednak możliwości będą ograniczone: większość aspirujących przedsiębiorców poniesie porażkę. Trudno oprzeć się konkluzji, że wielu menedżerów IT – emblematycznych
kategoria pracowników wiedzy, od dawna uważana za bezpieczną przed technologicznie napędzanymi zakłóceniami gospodarczymi, które wyeliminowały tak wiele miejsc pracy, prawdopodobnie stracą środki do życia.
Mark Williams, współredaktor dla Przegląd technologii mieszka w Oakland w Kalifornii.
