Natychmiastowy geniusz

Geniusz, jak powiedział Thomas Edison, to 1 procent inspiracji i 99 procent potu. Ale teraz, gdy wynalazcy coraz bardziej polegają na komputerach, wynalazki stają się znacznie mniej spocone. W miarę jak proces wymyślania ulega zmianie, sposób patentowania produktów również musi się zmienić, mówi Robert Plotkin 1993, autor książki The Genie in the Machine: How Computer-Automated Inventing Is Revolutionizing Law and Business.





Dżin w maszynie: jak komputerowe wynalazki rewolucjonizują prawo i biznes
Autor: Robert Plotkin '93
Wydawnictwo Uniwersytetu Stanforda
2009, 29,95 $

Narzędzia, takie jak modelowanie trójwymiarowe i cyfrowe prototypowanie, pomogły już w znacznej części prac nad wynalazkiem. Jednak wraz z pojawieniem się programowania genetycznego i innych technik uczenia maszynowego oprogramowanie jest gotowe do przejęcia również wyższych poziomów wynalazków; te dżiny mogły wyczarować produkty na podstawie jedynie ogólnych ludzkich życzeń. Na przykład szczoteczka Oral-B CrossAction została zaprojektowana częściowo przy użyciu oprogramowania. Amerykańskie Biuro Patentów i Znaków Towarowych przyznało już patenty innym produktom zaprojektowanym głównie przez oprogramowanie.

Trwałość pamięci

Ta historia była częścią naszego wydania z maja 2009



  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Chociaż Plotkin z zadowoleniem przyjmuje sposób, w jaki narzędzia cyfrowe rozwijają ludzką pomysłowość, obawia się, że system prawny ochrony wynalazków i własności intelektualnej pozostanie w tyle za postępem technologicznym. Mówi, że istnieją proste zasady prawa patentowego, które zostały opracowane w epoce przemysłowej i sprawdzają się dobrze w przypadku technologii epoki przemysłowej. Ale nie działają dobrze, gdy zastosujesz je do tego nowego sposobu wymyślania.

Z najnowszej historii można wyciągnąć lekcję, mówi Plotkin, który ukończył MIT z dyplomem z informatyki w 1993 r. – był to czas, w którym można było zajmować się informatyką. W połowie lat 90., kiedy Plotkin studiował prawo na Uniwersytecie Bostońskim, wojna przeglądarek była w pełnym rozkwicie, gdy twórcy oprogramowania walczyli o kontrolę nad raczkującym rynkiem. W tym samym czasie urząd patentowy przyznawał tysiące patentów na oprogramowanie, z których wiele było tak szerokich, że miały dławiący wpływ na innowacyjność.

Podobnie jak wielu digerati, Plotkin myśli o szerokich patentach na oprogramowanie z lat 90. jako o niefortunnym błędzie – wyniku systemu prawnego, który nie był przygotowany na rewolucję technologiczną, jak to może mieć miejsce dzisiaj. Jeśli nie ustalimy wyższych standardów przy decydowaniu o tym, co jest naprawdę innowacyjne, argumentuje Plotkin, ryzykujemy, że zostaniemy zasypani trywialnymi patentami na plany, które wynalazca uzbrojony w przyzwoitego dżina mógłby zrealizować po południu – patenty, które nie odzwierciedlają prawdziwego człowieka pomysłowość.



Jeśli teraz nie zwrócimy na to uwagi, przejdziemy przez okres złych patentów – mówi. Ale nie sądzę, żeby to było konieczne.

Dobrą wiadomością, mówi Plotkin, jest to, że dżiny dramatycznie zwiększą moc twórczą przeciętnego człowieka. Jak mówi, w połączeniu z rozkwitem technologii produkcyjnych, takich jak drukarki trójwymiarowe, oprogramowanie do automatycznego tworzenia wynalazków może dać każdemu umiejętności wyszkolonego rzemieślnika.

Ludzie zwykle myślą o komputerze albo wyłącznie jako o narzędziu podobnym do niewolnika, albo jako o konkurencji – coś, co sprawi, że staniemy się przestarzali. Komputer jako organizm symbiotyczny to inny sposób myślenia o tym, mówi. Jesteśmy zbyt skoncentrowani na myśleniu o naszych umysłach jako o tym, co znajduje się w naszych mózgach.



ukryć