211service.com
Neutralność sieci: lekcje z przeszłości
Krytycy twierdzą, że bez neutralności sieci Internet będzie nękany tymi samymi problemami, co sieci telefonii komórkowej: pojawi się oligopol, innowatorzy zostaną wyeliminowani, a technologia ulegnie stagnacji.
Jednak niektórzy eksperci twierdzą, że historia oferuje jeszcze bardziej przekonujące lekcje dla tych, którzy wyobrażają sobie Internet, w którym dostawcy treści mogą płacić, aby jak najszybciej dotrzeć ze swoimi wiadomościami do klientów.
Przemiany w branży telegraficznej w połowie XIX wieku dostarczają jednego ze scenariuszy tego, co może się stać, gdy właściciele dużych sieci rozszerzają swoje wpływy. Podczas wojny secesyjnej Western Union zaczął kontrolować linie telegraficzne w całym kraju, a poprzez przejmowanie konkurencyjnych firm osiągnął prawie monopol do 1866 roku. Rywale nadal rosli – nawet US Post Office wystąpił z propozycją uruchomienia linii telegraficznych do zaniedbanych społeczności wzdłuż dróg pocztowych. Ale Western Union po prostu wykupił swoich rywali i manipulował cenami, aby podciąć popularne i Kongresowe poparcie dla systemu telegrafu pocztowego. Podczas gdy firma kontynuowała rozbudowę swojej sieci telegraficznej w latach 70. i 80. XIX wieku, skoncentrowała się na obsłudze klientów biznesowych, rezygnując z innowacji, które uczyniłyby bardziej przystępną cenowo komunikację telegraficzną dla prasy lub prywatnych obywateli.
Wydaje mi się, że istnieje historyczna analogia z obecnym rynkiem telekomunikacyjnym, mówi Paul Starr, historyk społeczny z Princeton University, który pisał o telegrafii i innych wczesnych formach telekomunikacji w swojej książce z 2005 roku: Stworzenie mediów . W obu przypadkach operatorzy dominujący w sieciach starali się wykorzystać swoją dotychczasową pozycję, zamiast wprowadzać innowacje.
Obecna debata na temat neutralności sieci wynika z podobnego napięcia między otwartą innowacją a kontrolą monopolistyczną. Zgodnie z zasadą sięgającą początków Internetu wszystkie bity są sobie równe. Blog Twojego znajomego jest dostarczany przez te same połączenia i z taką samą prędkością, jak strona główna New York Times ; a startupy mają taką samą zdolność dotarcia do potencjalnych klientów jak duży biznes.
Ale firmy, które są właścicielami głównych połączeń internetowych w Stanach Zjednoczonych, w tym AT&T, Verizon, inni Baby Bells i dostawcy telewizji kablowej, chcą oferować firmom dostęp do szybszych, prywatnych połączeń za dodatkową opłatą.
Wszystkie połączenia komórkowe odbywają się oczywiście przez prywatne sieci, więc analogia między nieneutralnym Internetem a siecią telefonii komórkowej jest prowokacyjna. Porównanie wywołało wiele dyskusji w Internecie od 21 lipca, kiedy anonimowy esej atakowanie branży telekomunikacyjnej pojawiło się na NewsForge, witrynie zawierającej wiadomości publikowane przez użytkowników. Pisarz użył pseudonimu James Glass i nazwał się zniechęconym twórcą aplikacji na telefony komórkowe. Twierdził, że operatorzy komórkowi – którzy kontrolują, które telefony konsumenci mogą kupić, jakie oprogramowanie może działać na tych telefonach i w jaki sposób docierają do nich dane – tak chronią swoje sieci i nakładają tak wiele arbitralnych wymagań na zewnętrznych deweloperów oprogramowanie dostępne dla abonentów telefonii komórkowej, które wielu innowatorów odchodzi w frustracji.
Nie potrzeba wiele wyobraźni, aby wyobrazić sobie, że Verizon traktuje swoją własność internetową tak samo jak swoją sieć komórkową – krótkowzrocznie dojenie jej wszystkiego, co jest warte, wielkim kosztem dla społeczeństwa i dla przyszłości, napisał Glass.
Zgadza się z tym Mark Donovan, starszy analityk w M:Metrics, firmie zajmującej się badaniem rynku z Seattle, która monitoruje handel mobilny. Mówi, że firmy kablowe i dalekobieżne chciałyby wyglądać trochę bardziej jak firmy telefonii komórkowej, jeśli chodzi o ich zdolność do kontrolowania ruchu w Internecie.
Jak zmieniłoby to sposób, w jaki przeciętny internauta korzysta z Internetu? Donovan podaje jeden przykład: w świecie, w którym internet wyglądał jak świat telefonów komórkowych, Google może być naprawdę szybki w kablowym serwisie internetowym Comcast, ale nie byłby już „premium” w sieci, w której nie ma reklamy układ.
Ale pod innymi względami porównania między Internetem a sieciami telefonii komórkowej są niedokładne. Po pierwsze, w sieciach telefonii komórkowej brakuje wspólnej platformy, takiej jak przeglądarka internetowa na komputerze PC, Mac lub Linux, do której można dostarczać treści; zamiast tego setki telefonów obsługują pół tuzina niekompatybilnych systemów operacyjnych. A narzucone przez rząd standardy przyzwoitości dla danych przesyłanych drogami lotniczymi oznaczają, że firmy telekomunikacyjne są zobowiązane do sprawdzania i filtrowania ruchu danych, podczas gdy routery internetowe mogą przepuszczać je niezależnie od zawartości.
James Glass, po skontaktowaniu się z Technology Review, potwierdził istotne różnice między Internetem a systemami komórkowymi. (Glass poprosił o identyfikację tylko jego pseudonimu w tym artykule, aby uniknąć możliwej zemsty ze strony operatorów komórkowych.) Ludzie chcą rozróżnić te dwie sieci i to jest w porządku, mówi. Ale główny nurt mojego argumentu – że właściciele sieci chcą maksymalizować krótkoterminowe zyski i nie przejmują się niczym, co nie pomaga im w osiąganiu zysków – jest słuszne.
Aby poprzeć swoją tezę, Glass podaje własną historyczną analogię. Zauważa, że w latach pięćdziesiątych podłączanie czegokolwiek do sieci telefonicznej, która nie była własnością AT&T, było nielegalne. Dlatego osoby trzecie nie mogły tworzyć żadnych urządzeń podłączonych do systemu telefonicznego. Kontrola AT&T spowolniła rozwój branży telefonicznej i komputerowej, argumentuje Glass. Warto zauważyć, że wykorzystali swoją moc, aby utrudnić komukolwiek zrobienie dobrego modemu, mówi. Jak bardzo opóźniło to rozwój Internetu? Nie wiemy. Ewentualnie lata. Zdecydowanie sprawiło, że produkty stały się droższe dla konsumenta, co oznaczało, że mniej osób próbowało ich używać, co oznaczało, że mniej osób próbowało wprowadzać innowacje.
Jak na ironię, innowacyjność jest również przytaczana przez branżę telekomunikacyjną jako argument za porzuceniem neutralności sieci. Liderzy branży twierdzą, że wielopoziomowe ceny usług internetowych dałyby im większą zachętę do innowacji, wprowadzania nowych usług i uzupełniania infrastruktury szerokopasmowego Internetu poprzez doprowadzenie kabli światłowodowych do większej liczby domów.
Jednak w porównaniu z branżą komputerową telekomy inwestują niewiele pieniędzy w rzeczywiste badania i rozwój. Tutaj znowu pouczająca jest historia, powiedzmy Starr z Princeton i inni. Nawet w czasach swojej świetności [Western Union] również poświęcał niewiele na badania, mówi Starr. Operatorzy zasiedziali w branży telekomunikacyjnej inwestują więcej w politykę niż w technologię – w rzeczywistości są wręcz przerażeni innowacjami, których ostatecznych efektów nie mogą kontrolować.
Najważniejszym efektem neutralności sieci było zapewnienie równych szans, mówi Craig Aaron, dyrektor ds. Komunikacji w Free Press w Waszyngtonie, DC, która jest gospodarzem strony wspierającej neutralność sieci. ZapiszInternet.com . Większość wielkich pomysłów w Internecie nie pochodzi od firm telekomunikacyjnych; przyjechali z garażu.
Rzeczywiście, można śmiało powiedzieć, że nic podobnego do dzisiejszej gospodarki internetowej nie mogło powstać pod rządami Western Union w XIX wieku lub starego monopolu AT&T w XX wieku. I to jest główny powód, dla którego należy zachować neutralność sieci, mówi Aaron. Mniej chodzi o to, co dzieje się z Google, Amazon i eBay – są na tyle duże, że mogliby kupić sobie miejsce na szybkim pasie. Problem polega na tym, skąd weźmiemy kolejny Google, następny eBay, następną rewolucję blogową?