211service.com
Niektórzy kryptoprzestępcy myślą, że przeskakiwanie przez łańcuchy bloków zaciera ich ślady. Duży błąd.
ilustracja logo Ethereum i Blockchain Pani Tech
Do tej pory doświadczeni użytkownicy kryptowalut, którzy chcą zatrzeć swoje ślady, doskonale zdają sobie sprawę, że systemy Bitcoin i blockchain, takie jak ten, są dalekie od anonimowości. Funkcjonariusze organów ścigania mogą śledzić transakcje, a nawet identyfikować, kto je wykonuje.
Niektórzy użytkownicy wierzyli, że znaleźli sposób na obejście tego. Myśleli, że śledczy mogą tylko śledzić transakcje w ciągu blockchainy, aby mogli pozostać anonimowi, przenosząc się z jednego łańcucha bloków do drugiego. Powstało wiele startupów, które oferują właśnie taką usługę. Cóż, tropiciele blockchaina mogą mieć teraz tę drogę.
Hipoteza była kiedyś taka, że przestępcy używający Bitcoina w końcu próbowali wypłacić pieniądze na fiducjarną walutę, używając wymiany. W 2013, Sarah Meiklejohn , obecnie profesor nadzwyczajny kryptografii i bezpieczeństwa na University College London, pomógł w pionierskich metodach śledzenia blockchain, które opierają się na tej teorii.
Szczegóły tego podejścia są techniczne, ale na wysokim poziomie polega na tworzeniu map sieci opartych na ruchu monet między adresami, ciągami cyfr i liter, które identyfikują każde konto Bitcoin w łańcuchu bloków. Klastry adresów, które często przesyłają między sobą monety, mogą być powiązane z osobami fizycznymi (używanie wielu adresatów jest powszechną praktyką) lub organizacjami, takimi jak giełdy. Funkcjonariusze organów ścigania stosują teraz podobne podejścia do śledzenia monet podczas przemieszczania się między adresami i ostatecznie do wymiany, na którą mogą wezwać w celu uzyskania dalszych informacji.
Ale scena kryptowalut zmieniła się dramatycznie od 2013 roku, kiedy oprócz Bitcoina było bardzo niewiele monet. Obecnie istnieje około 2500 kryptowalut, a w chwili pisania tego tekstu 14 jest wartych na północ od miliarda dolarów. To dało ludziom, którzy starają się zachować anonimowość, szansę na większą kreatywność, mówi Meiklejohn, którego zespół opublikował nowy artykuł badawczy odkrywanie, jak śledzić użytkowników w łańcuchach bloków, a także w ich obrębie.
Gdy coraz więcej użytkowników kryptowalut uświadomiło sobie, że Bitcoin nie jest tak prywatny, niektórzy przerzucili się na alternatywne waluty, które twierdziły, że oferują anonimowość – przede wszystkim Zcash, Monero i Dash. Te trzy sieci wykorzystują różne technologie zwiększające prywatność, ale w każdym przypadku badacze wykazali, że możliwa jest deanonimizacja użytkowników.
Każdy, kto chciał uniknąć pozostawiania śladów, wkrótce miał jednak inne narzędzie. Pamiętasz WannaCry? W 2017 r. globalny atak ransomware uderzył w setki tysięcy komputerów na całym świecie, czyniąc je niedostępnymi i żądając od ich właścicieli zapłaty okupu w Bitcoin, aby odzyskać dostęp. Sprawcy próbowali następnie wyprać około 143 000 dolarów Bitcoina, korzystając z usługi o nazwie ShapeShift, aby zmienić je w Monero.
ShapeShift i podobne usługi to zautomatyzowane systemy, które umożliwiają użytkownikom konwersję jednej waluty bezpośrednio na inną, w ciągu kilkuminutowego procesu, który nie wymaga, aby usługa kiedykolwiek przejęła kontrolę nad monetami. Użytkownik po prostu mówi ShapeShift, jaką walutę wymienić na jaką: powiedzmy Bitcoin za Dogecoin. Następnie ShapeShift podaje kurs wymiany i adres, na który użytkownik ma wysłać Bitcoin. Użytkownik wysyła Bitcoin na ten adres i za opłatą otrzymuje równoważną wartość z powrotem w Dogecoin. Przestępcy stosujący tę strategię stawiają na niezdolność śledczych do śledzenia transakcji po opuszczeniu pierwotnego łańcucha.
Ale według nowych badań ich założenie jest błędne.
Korzystając z interfejsu programowania aplikacji (API) ShapeShift, badacze zebrali szczegółowe informacje o transakcjach użytkowników, obejmujących osiem różnych łańcuchów bloków, przez prawie 13 miesięcy od końca 2017 do końca 2018 roku. Połączyli te informacje z wcześniej ustalonymi technikami identyfikacji wielu łańcuchów transakcje. Oznaczało to, że mogli udokumentować zarówno pierwszą transakcję, w której pieniądze przechodzą od użytkownika do ShapeShift, jak i drugą, na innym blockchainie, w którym ShapeShift wysyła monety do użytkownika.
Następnie badacze poszli o krok dalej, skatalogując różne wzorce zachowań związanych z poszukiwaniem anonimowości i powiązanych z określonymi adresami. Poza prostym przejściem do innej waluty, wielu użytkowników angażowało się w to, co naukowcy nazywają zawracaniem, zmianę walut, a następnie natychmiastowe przechodzenie z powrotem do oryginału oraz podróże w obie strony, które są bardziej skomplikowanymi kombinacjami dwóch pozostałych. Główny wniosek: biorąc pod uwagę informacje, które ShapeShift publikuje za pośrednictwem API, usługa nie jest anonimowa. Przechodząc z jednego łańcucha do drugiego, tak naprawdę nie robisz nic więcej, niż możesz zrobić w obrębie łańcuchów, mówi Meiklejohn.
Należy zauważyć, że chociaż ShapeShift jest najpopularniejszą usługą tego typu, pojawiły się również kopie i nie wszystkie oferują ten sam poziom szczegółowych informacji o transakcjach za pośrednictwem swoich interfejsów API. Chociaż nadal możliwe jest śledzenie transakcji w sieciach bez wykorzystywania tego rodzaju informacji do ich łączenia, jest to znacznie trudniejsze, mówi Meiklejohn.
Tak czy inaczej, nie jest jasne, czy obietnica anonimowości — jakkolwiek fałszywa — jest jedynym lub głównym powodem, dla którego ludzie korzystają z ShapeShift lub podobnych usług, mówi. Na przykład jej zespół doszedł do wniosku, że niektóre z zaobserwowanych przez nich zachowań mogły odzwierciedlać zmianę waluty przez traderów w celu czerpania zysków z ruchów cen.
Kimkolwiek są użytkownicy ShapeShift, najwyraźniej jest ich teraz znacznie mniej niż przed październikiem 2018 roku. duża zmiana w jego polityce : przestał pozwalać użytkownikom na handel bez podawania informacji identyfikacyjnych, co jest posunięciem wykonanym w celu przestrzegania przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy. Erik Voorhees, prezes firmy, niedawno powiedział zmiana zasadniczo wypatroszyła bazę klientów.
Nawet jeśli użytkownicy gromadzą się na kopiach, które nie wymagają danych osobowych, badania zespołu Meiklejohna sugerują, że mądrze byłoby nie zakładać, że są anonimowi.