211service.com
Niemcy walczą z ograniczeniami odnawialnych źródeł energii
W pewnym momencie w tym miesiącu odnawialne źródła energii przez krótki czas dostarczały blisko 90 procent energii w niemieckiej sieci elektrycznej. Ale to nie znaczy, że czwarta co do wielkości gospodarka świata jest bliska wykorzystania energii elektrycznej o zerowej emisji dwutlenku węgla. W rzeczywistości Niemcy dają reszcie świata lekcję, jak wiele może się nie udać, gdy próbuje się zmniejszyć emisje dwutlenku węgla wyłącznie poprzez zainstalowanie dużej ilości energii wiatrowej i słonecznej.
Po latach spadków emisje dwutlenku węgla w Niemczech nieznacznie wzrosła w 2015 r. , głównie dlatego, że kraj produkuje znacznie więcej energii elektrycznej niż potrzebuje. Dzieje się tak, ponieważ nawet jeśli są chwile, kiedy odnawialne źródła energii mogą dostarczać prawie całą energię elektryczną w sieci, zmienność tych źródeł zmusza Niemcy do utrzymania innych elektrowni. A w Niemczech, które wycofują swoje elektrownie jądrowe, te inne elektrownie spalają głównie brudny węgiel.
Teraz rząd ma zamiar zrestartować swoją strategię energetyczną, znaną jako transformacja energetyczna . Został uruchomiony w 2010 roku w nadziei na radykalne zwiększenie udziału energii elektrycznej w kraju, która pochodzi z odnawialnych źródeł energii i zmniejszenie ogólnej emisji dwutlenku węgla w kraju do 40 procent poniżej poziomu z 1990 roku do 2020 roku (patrz Wielki niemiecki eksperyment energetyczny ). To, co wydarzy się później, będzie miało decydujące znaczenie nie tylko dla Niemiec, ale także dla innych krajów, które próbują dowiedzieć się, jak najlepiej wprowadzić do sieci więcej energii wiatrowej i słonecznej — zwłaszcza jeśli chcą to zrobić bez polegania na energii jądrowej.

Niemcy mają trudności z opanowaniem gwałtownego wzrostu mocy słonecznej i wiatrowej.
Niektóre aspekty transformacja energetyczna odniosły sukces: odnawialne źródła energii stanowiły prawie jedną trzecią energii elektrycznej zużywanej w Niemczech w 2015 roku. Kraj ten jest obecnie największym na świecie rynkiem energii słonecznej. Emisje dwutlenku węgla w Niemczech w 2014 roku były o 27 procent niższe niż poziomy z 1990 roku.
Jednak komisja ekspertów powołana przez ministra gospodarki i energetyki stwierdziła, że cel 40 proc. prawdopodobnie nie zostanie osiągnięty do 2020 r. A rewolucja energetyczna sama w sobie przysporzyła problemów. Ponieważ elektrownie na paliwa kopalne nie mogą łatwo zmniejszyć produkcji w odpowiedzi na nadwyżkę podaży w sieci, w słoneczne, wietrzne dni w systemie jest czasami tak dużo energii, że cena staje się ujemna — innymi słowy, operatorzy dużych elektrowni najczęściej które zasilane są węglem lub gazem ziemnym, muszą płacić klientom komercyjnym za zużycie energii elektrycznej. Ta sytuacja pojawiła się również niedawno w Teksasie i Kalifornii (patrz Teksas i Kalifornia mają za dużo energii odnawialnej), kiedy generacja energii słonecznej osiągnęła maksimum.
W nadziei na rozwiązanie tych problemów oczekuje się, że niemiecki parlament wkrótce zlikwiduje rządową dotację na energię odnawialną, znaną jako taryfa gwarantowana, która w dużej mierze przyczyniła się do wzrostu energii wiatrowej i słonecznej. Zamiast dotować jakąkolwiek energię elektryczną wytwarzaną przez energię słoneczną lub wiatrową, rząd ustanowi system aukcyjny. Producenci energii będą składać oferty na budowę projektów OZE do poziomu mocy ustalonego przez rząd, a wynikające z tego ceny płacone za energię z tych elektrowni będą ustalane przez rynek, a nie z dekretu rządowego.
System aukcyjny ma na celu zmniejszenie liczby nowych dodawanych energii ze źródeł odnawialnych i powstrzymanie Niemiec przed wytwarzaniem zbyt dużej ilości energii. Wydawać by się mogło, że prostym sposobem rozwiązania problemu nadpodaży byłoby zamknięcie nadmiarowych elektrowni, zwłaszcza tych, które spalają węgiel. Ale elektrownie węglowe są nie tylko wykorzystywane do wyrównywania okresów, gdy wiatr i słońce nie są dostępne, ale są również lukratywne, a zatem politycznie trudne do zamknięcia. Ponieważ niemieckie prawo wymaga, aby energia odnawialna była wykorzystywana jako pierwsza w niemieckiej sieci, kiedy Niemcy eksportują nadwyżkę energii elektrycznej do swoich europejskich sąsiadów, pochodzi ona przede wszystkim z elektrowni węglowych. Jesienią ubiegłego roku niemiecka spółka zależna szwedzkiego giganta energetycznego Vattenfall rozpoczęła działalność Elektrownia węglowa o mocy 1600 megawatów który był budowany od ośmiu lat, przeciwstawiając się sprzeciwowi polityków, organizacji ekologicznych i obywateli, którzy chcą likwidacji elektrowni węglowych.
Nałożenie wysokiej ceny za emisje dwutlenku węgla przyspieszyłoby zamykanie niemieckich elektrowni węglowych. Jednak Europejski System Handlu Emisjami, mający na celu ustanowienie ogólnokontynentalnego rynku handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, okazał się fiaskiem. Ceny pozwoleń są tak niskie, że producenci energii mają niewielką motywację do zamykania brudnych elektrowni.
Pomocna byłaby również ogólnoeuropejska supersieć, która umożliwiłaby łatwy transport energii odnawialnej przez granice, zmniejszając zapotrzebowanie na niezawodne, stale działające elektrownie na paliwa kopalne w celu uzupełniania przerywanej energii elektrycznej ze słońca i wiatru. Jeśli chcesz korzystać ze zmiennych źródeł energii odnawialnej, musisz zmodernizować sieci w całej Europie, mówi Daniel Genz, doradca ds. polityki w Vattenfall. Trwają prace nad budową tej sieci, ale będą one kosztowne: od 100 do 400 miliardów euro (112 do 448 miliardów dolarów), według raportu e-Highway2050 z listopada 2015 r., utworzonego przez Unię Europejską. planować paneuropejską sieć energetyczną.