Niespodzianka dla rodzeństwa

Bender i Baird na MIT

Bender i Baird na MIT Ken Richardson/Dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Absolwentów MIT





Don Bender: Zawsze wiedziałam, że zostałam adoptowana, ale niewiele o tym myślałam. Teraz, gdy testy DNA są powszechne, pomyślałem, że fajnie byłoby dowiedzieć się o moich cechach genetycznych. Tak więc w grudniu 2018 roku pobrałem próbkę śliny i wysłałem ją pocztą. Potem w marcu przyszedł oszałamiający wynik, że Freedom Baird prawie na pewno był pełnym rodzeństwem. Do tego momentu byliśmy sobie zupełnie nieznani. W Internecie dowiedziałem się, że podobnie jak ja urodziła się w Nowym Jorku i poszła do MIT. Natychmiast wysłałem jej e-mail. Trajektoria mojego życia natychmiast się zmieniła.

Baird wolności: Latem 2016 roku zrobiłam test DNA, aby potwierdzić kilka rodzinnych historii o moim dziedzictwie. Gdy trzy miesiące później otrzymałem wyniki, dowiedziałem się, że tak, jestem trochę Węgrem i tak, jestem bezpośrednim potomkiem wędrownego hrabiego szkockiego, który zbudował letni dom w kształcie ananasa. Więc kiedy Don skontaktował się ze mną w marcu, byłam naprawdę zbita z tropu. Tak dziwne było pisanie tego pierwszego e-maila z powrotem do niego — na jego adres absolwenta MIT! Czułem, że muszę być ostrożny w doborze słów. Chciałem być wrażliwy, ale chciałem też zweryfikować fakty (bo to było zupełne zaskoczenie, że mam innego brata). Więc napisałem coś takiego: Jestem tak poruszony, że zwróciłeś się do mnie, jaka niezwykła podróż musiała być dla ciebie, i, uh, czy to jakiś skomplikowany hack?

Giętarka: Dzięki e-mailowi ​​i Skype'owi Freedom i ja odkryliśmy nasz ogromny, nakładający się zakres cech i zainteresowań. Nadal jesteśmy zdumieni, gdy dowiadujemy się więcej. Być może należy się tego spodziewać w przypadku rodzeństwa. Ale oboje uczestniczyliśmy w MIT – jak to możliwe? To dało nam również wspólną historię. Rodzina i MIT były oddzielnymi epizodami w moim życiu. Już nie. To poruszające i surrealistyczne, jak rozwinął się nasz braterski związek.



Bairda: Na naszych równoległych ścieżkach, Don i ja dorastaliśmy w rodzinach o skromnych dochodach i byliśmy wspierani akademicko przez szkoły publiczne – jego w małym miasteczku w dolinie rzeki Hudson, a mój w Washington Heights w Nowym Jorku. Oboje mieliśmy nauczycieli, którzy byli mentorami i skierowali nas na ścieżkę do MIT. Między tym a innymi wspólnymi cechami podobieństwa stają się niemal komiczne: oboje lubimy wspinać się i wędrować po wysokich rzeczach, oboje robimy zdjęcia krajobrazu, oboje budowaliśmy instrumenty elektroniczne dla zespołów, w których graliśmy, oboje założyliśmy macierzystą organizację wokół potrzeby edukacyjne dziecka. Po początkowym zamęcie emocji podczas uczenia się nawzajem o swoim istnieniu – szoku, niepokoju, radości, smutku – odkrycie, że mamy tak wiele wspólnego, ułatwiło nam poczucie komfortu i więzi.

Pierwsze osobiste spotkanie z Donem w maju tego roku wprawiło mnie w stan głębokiego zdumienia. Patrzenie na niego jest jak patrzenie na żywy amalgamat wielu moich krewnych. Czasami wygląda, jakby mój dziadek Gerald wrócił do życia. Kiedy Don przybył do mojego domu i moje dzieci i ja przywitaliśmy się z nim, jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiliśmy, było porównanie stóp! Okazuje się, że Don nie jest już sam w posiadaniu niezwykłych palców u nóg, ponieważ ma teraz biologiczne rodzeństwo, siostrzenicę i kuzyna w pierwszej kolejności o podobnej konfiguracji stóp.

Zdjęcia Den Bendera i Freedom Bairda jako dzieci Zdjęcia Den Bendera i Freedom Bairda jako dzieci

Don Bender, 5 lub 6 lat, poklepuje krowę na farmie, na której dorastał, w LaGrangeville w stanie Nowy Jork. Freedom Baird, lat 7, trzyma swojego psa Daisy w mieszkaniu swojej rodziny w Nowym Jorku.



Giętarka: Wymieniliśmy tak wiele informacji, że zanim Freedom i ja poznaliśmy się po raz pierwszy, znaliśmy się dobrze i mieliśmy już świetny kontakt. Ale wydawało się to nierealne, trudno w to uwierzyć. Kiedy spotkaliśmy się po raz drugi, podczas weekendu Tech Reunions, prawie doszliśmy do nowej normy. Kampus MIT to dosłownie nasza wspólna płaszczyzna. Dzielenie się osiągnięciem przyjęcia na MIT, przetrwanie wyzwania, jakim jest zdobycie naszych stopni naukowych i bycie częścią społeczności absolwentów, było ważną częścią rozwoju naszej nowej relacji.

Bairda: Kiedy spacerowaliśmy po kampusie, pokazaliśmy sobie nawzajem małe obwody, które wykonaliśmy z laboratorium do mieszkania iz powrotem. Wymienialiśmy się opowieściami o rzeczach, które robiliśmy, żeby się towarzysko i dekompresować. Rozmawialiśmy o tym, że obaj byli sportowcami i jak MIT świetnie radził sobie z wypuszczaniem nerdów na świeże powietrze. Don był w drużynie narciarskiej i skakał, a ja trenowałem do triathlonu. Rozmawialiśmy o miejscach, w których jeździliśmy na rowerze i biegaliśmy. Don przepłynął rzekę Charles, a ja wziąłbym udział w wyścigu w Boston Harbor. Wspólne doświadczenie z jakością wody!

Giętarka: Oboje jesteśmy budowniczymi rzeczy w stylu MIT, więc teraz zajęliśmy się budowaniem relacji z rodzeństwem. Zaprojektowaliśmy serię wycieczek między Kalifornią, Nowym Jorkiem i Massachusetts. Każda wycieczka ma określony cel: pokazać sobie nawzajem nasze życie takim, jakim jest teraz, zapoznać naszych synów i córkę z ich nową ciocią i wujkiem oraz zabierać się na wycieczki po miejscu, w którym dorastaliśmy. Planujemy również podzielić się innymi nowymi doświadczeniami życiowymi.



Bairda: Jeśli masz zamiar mieć nowego członka rodziny, który nagle pojawi się w twoim życiu, niech będzie to rodzeństwo. Bo co robi rodzeństwo: konkurują (nie ma problemu – chyba jesteśmy za starzy?!), wspierają się nawzajem i dobrze się bawią. Więc z radością tworzymy te plany. Oboje jesteśmy fajną grą i namiętnością, więc przerwa między zaproponowaniem pomysłu na przygodę a zakupem biletu lotniczego była dość krótka. Oboje trochę się smucimy, gdy myślimy o tym, jak tęskniliśmy za razem jako dzieci, zwłaszcza, że ​​nasze rodziny nie były tak daleko. Ale oboje patrzymy w przyszłość, więc cieszymy się z planowania i już nadrabiamy stracony czas.

Oprócz wszystkich emocji i budowania relacji, odkrycie Dona naprawdę podkreśliło zmianę w moim myśleniu o naturze w porównaniu z wychowaniem. Zanim sama zostałam mamą, zakładałam, że dominuje wychowanie. Ale wychowując dwoje dzieci, a teraz ucząc się o Donie, rozumiem, że niektóre aspekty osoby są głęboko zakorzenione. (Tak, okazuje się, że sympatie do Zimowych Igrzysk Olimpijskich, chiles rellenos i Rachel Maddow są na stałe.) Ale oczywiście tak ważny jest kontekst, w którym to okablowanie ma się rozgrywać.

Giętarka: Zawsze wierzyłem, że cały mój potencjał pochodzi z mojego planu genetycznego. Nowo odkryta wiedza o Freedom i moich biologicznych korzeniach wzmocniła to. Wiele moich cech i zainteresowań pojawiło się znikąd, niezwiązanych z farmą, na której dorastałem. Wszystkie te atrybuty odwzorowują Wolność lub moją biologiczną rodzinę. Odpowiedzi na każde pytanie, jakie kiedykolwiek miałem na temat mojej historii pochodzenia.



Ten proces zwrócił uwagę na to, co dało mi wychowanie: możliwości. Od najmłodszych lat mogłem swobodnie wybierać swoją ścieżkę i jak najlepiej ją wykorzystać. Aby ta ścieżka doprowadziła do tego, że farmer ja i moja wielkomiejska młodsza siostra odkryliśmy się nawzajem przez dziesięciolecia po tym, jak oboje uczęszczali na MIT – cóż, oboje wciąż staramy się nad tym pojąć.

ukryć