211service.com
Nowa bitwa w Hongkongu nie toczy się na ulicach; to jest w aplikacjach
Protestujący przed komisariatem Yuen Long, wyrażający swoją nieufność i niezadowolenie z reakcji policji na ataki triady na dworcu kolejowym Yuen Long West. Yuen Long, Nowe Terytoria, Hongkong. 27 lipca 2019 r. Rong Xu / Redux
Alice maszerowała od wielu godzin, zanim wróciła do domu wieczorem 21 lipca. Była niedziela, a upał lata w Hongkongu sprawił, że była wyczerpana i roztrzęsiona. Mimo to była sparaliżowana telefonem, który brzęczał przez całą podróż metrem.
Dzwonił alarmami informacyjnymi o grupie protestujących, która oddzieliła się od pokojowej procesji i walczyła z policją. Po przybyciu do swojego mieszkania otworzyła laptopa i uruchomiła stronę internetową, która wyświetlała oszałamiające dziewięć osobnych ujęć na żywo z różnych serwisów informacyjnych. Szczególnie jeden strumień przykuł jej uwagę, pokazując chaos na pobliskiej stacji kolejowej. Widziała mężczyzn uzbrojonych w pałki, którzy terroryzowali pasażerów pociągów, wpadali do wagonów metra i tłukli przechodniów, klęczących na podłodze, błagających o litość.
Transmisja na żywo była porywająca i przerażająca: Alice czuła się, jakby była na środku stacji. Wzdrygnęła się i krzyknęła gdy napastnik w różowej koszuli uderzył reporterkę, która filmowała z jej telefonu komórkowego . Pomimo pobicia ciosami o podłogę, dziennikarka dalej filmowała i opowiadała scenę, gdy wstała. Kiedy przybyła policja, Alice zobaczyła pasażerów krzyczących na nich za to, że pojawili się dopiero wtedy, gdy przemoc się skończyła. Złość tłumu wzmogła się, a oficerowie w końcu się wycofali.
Wiem, że mnie tam nie było, powiedziała mi niedawno Alicja, która poprosiła o identyfikację tylko po angielskim imieniu, którego używa z obawy o jej bezpieczeństwo. Ale to doświadczenie było głęboko instynktowne. Mogłem wyczuć nastrój i napięcie na komisariacie, jak wszyscy byli wściekli na policję w czasie rzeczywistym. Były chwile, kiedy wydawało się, że policja również zacznie bić ludzi. A reporterka opowiadająca, wykrzykująca pytania… brzmiała, jakby mogła być mną.
Informacje, przesyłane strumieniowo
Hongkong słynie z przypominających suk centrów handlowych z elektroniką i jest pokryty szybkim internetem. Kiedy więc w czerwcu wybuchły protesty przeciwko planom wprowadzenia kontrowersyjnej ustawy o ekstradycji – zgodnie z którą mieszkańcy Hongkongu oskarżeni o przestępstwa trafiliby do notorycznie nieprzejrzystego systemu wymiaru sprawiedliwości Chin kontynentalnych – było naturalne, że wiele osób zwróciło się do usług internetowych w celu uzyskania dodatkowych informacji i wskazówek.
Niektóre z tych metod zostały już ciężko udokumentowane . Wszystko, od dostaw żywności i wody po konferencje prasowe, jest zebrane na przykład w aplikacji do czatu Telegram. Tymczasem LIHKG, podobne do Reddita forum, które ogranicza się do lokalnych dostawców usług internetowych, zapewnia piaskownicę pomysłów, w której sieć anonimowych obywateli może wymieniać memy, harmonogramy protestów i taktyki. Sondaże internetowe często dyktują lokalizację kolejnego flash moba zakłócającego ruch.
„Publiczność nie chce dobrze zapakowanego ujęcia – chcą poczuć, jak to jest być na ziemi w najbardziej niebezpiecznej sytuacji”.
Podobnie jak w przypadku wielu protestów w przeszłości, niewielka armia dziennikarzy i aktywistów transmitowała na żywo wszystko, od wielkich marszów po drobne sprzeczki z policją. Surowe filmy odzwierciedlają nawyki lokalnych mediów — wiele osób pozostawia transmisje na żywo, grając w tle, podczas gotowania obiadu lub spędzania czasu z przyjaciółmi — i pomagają stworzyć poczucie solidarności i przynależności, nawet wśród tych, którzy sami nie są na ulicach.

Łańcuch dostaw: Dzięki wiadomościom na Telegramie i informacjom przesyłanym przez AirDrop protestujący są w stanie dostarczyć zaopatrzenie na linię frontu poprzez chaotyczne sceny. Rong Xu / Redux
(Niektórzy oglądają nawet transmisje na żywo, gdy biorą udział w protestach: podczas jednej z niedawnych demonstracji starszy mężczyzna obejrzał nagranie wideo przedstawiające grupę znajdującą się w odległości około 50 metrów. Gdy śpiewali wierszyk, drwiąc z policji, chwilę później odbiło się to echem w jego telefonie komórkowym. )
Gwyneth Ho, reporterka Stand News, która została zaatakowana za trzymanie kamery, którą Alice oglądała tamtej nocy, mówi, że tworzy to bardzo bezpośrednie połączenie dla wielu widzów.
Lekceważymy jakość i kadrowanie, ale jesteśmy w środku protestujących, a nawet policji, a ludzie naprawdę zanurzają się w scenie, mówi. Publiczność nie chce dobrze zapakowanych ujęć – chce poczuć, jak to jest być na ziemi, w najbardziej niebezpiecznej sytuacji.
Dodaje: Wiele osób mówiło mi, że to jak bycie pobitym w rzeczywistości wirtualnej.

Ciężka ręka: Ponad milion osób uczestniczyło w sierpniowym wiecu potępiającym brutalność policji. Rong Xu / Redux
Czas rzeczywisty
Nagrania wideo były oczywiście ważne dla ruchów protestacyjnych wiele razy wcześniej, a media społecznościowe i wiadomości online miały wpływ również w innych miejscach – w tym podczas protestów Arabskiej Wiosny, które rozprzestrzeniły się na Bliski Wschód i Afrykę Północną na początku 2010 roku. Ale Hongkong również opracował kilka własnych technik.
Kilka zespołów wolontariuszy zaczęło konstruować i udostępniać mapy na żywo, aby pomóc osobom na miejscu podczas demonstracji. Są pomysłem człowieka, który jest Orcą, pedagogiem po czterdziestce. Został zachęcony do działania po zobaczeniu ogromnej paniki i niepokoju podczas jednego protestu, który doprowadził do starć w ekskluzywnym centrum handlowym (nikt nie wiedział, gdzie jest policja ani jak mogą dostać się do drogi ewakuacyjnej, powiedział mi. Dlatego nasz zespół zaczął planować kolejny duży rajd w następnym tygodniu).
Teraz Orca i jego zespół publikują dziesiątki map podczas dużych demonstracji, aktualizując pozycje kolorami, aby pokazać lokalizację policji, bandytów i protestujących, a także ikony oznaczające stacje pierwszej pomocy, odpoczynku i zaopatrzenia. Wszystko to jest składane przez wolontariuszy w terenie, którzy rysują informacje na pustej mapie na swoich iPadach i wysyłają je do integratora, który porównuje dane z wiadomościami z transmisji na żywo i stacji telewizyjnych, a następnie składa je w całość i wysyłanie go przez Telegram lub usługę przesyłania plików AirDrop firmy Apple. Podczas jednego wiecu około 600 000 osób pobrało mapy wydane przez zespół Orca, tylko jeden z trzech serwisów mapowych stworzonych podczas protestów.
Alice — która kilkakrotnie korzystała z map Orki — nigdy nie sądziła, że jej zaangażowanie wykroczy poza sporadyczne marsze. Ale coś się zmieniło po tym, jak obserwowała szaleństwo metra.

Akcja na żywo: demonstranci używają map w czasie rzeczywistym z informacjami przesyłanymi przez wolontariuszy, aby śledzić aktywność podczas ogromnych rajdów. Rong Xu / Redux
W następnych dniach poświęcała swoje codzienne dojazdy do pracy AirDropping, grafikę protestacyjną i informacje o ataku dla każdego, kto miał otwarty kontakt. Tydzień później maszerowała na swoim pierwszym nieautoryzowanym zgromadzeniu na przedmieściach, gdzie doszło do napadów pociągu.
Ona zaczął dawać darowiznę niewielkie pieniądze, które mogła przeznaczyć na zbiórkę pieniędzy online, pomagając w opłaceniu opłat prawnych aresztowanym protestującym, a po tym, jak sama została zagazowana przez policję, podarowała pudełka filtrów do masek przeciwgazowych. Zostawiła drobne na wierzchu automatów z biletami w metrze, pozwalając protestującym kupić bilety jednorazowego użytku, aby uniknąć śledzenia.
Potem, trzy tygodnie po tym, jak obserwowała atak na stacji kolejowej, Alice zdecydowała, że jej wkład musi być bardziej bezpośredni. Podczas jednego z najbardziej brutalnych weekendów dołączyła do tłumu, niosąc plecak wypełniony zapasami: bandażami, wodą, przekąskami i filtrami do masek przeciwgazowych. Kiedy zobaczyła telefon na Telegramie, po raz pierwszy ruszyła w stronę linii policyjnych, otworzyła torbę dla potrzebujących i szybko wycofała się, sprawdzając mapy Orki, aby uniknąć wpadnięcia na policję.
Nowe pola bitew
24 sierpnia Alice spojrzała na tłum demonstrantów zgromadzonych wokół jednej z 50 inteligentnych latarni, które zostały zainstalowane w mieście od czerwca. Każdy z nich – a kolejnych 350 jest na zamówienie – jest wypchany kamerami i sprzętem do monitoringu. Posty na Telegramie mówiły jej o akcji, która miała się rozwinąć, a ona obserwowała, jak inni aktywiści zabierali elektronarzędzia do bazy.
Alice nie mogła już nazywać siebie bierną uczestniczką. Ubrana była w coś, co stało się mundurem wśród demonstrantów: czarne od stóp do głów, jej twarz przesłaniała czarna maska chirurgiczna i czarna czapka bejsbolówka.
Wysoki metalowy słup spadł z głośnym stukotem, a tłum wybuchnął wiwatami. Protestujący natychmiast zeszli na latarnię i zaczęli wyciągać komponenty, fotografować szczegóły producenta i komponentów oraz przesyłać informacje. Demosisto, prodemokratyczna partia polityczna, opublikowała: szybka analiza każdego składnika.
„Ten moment jest naszą ostatnią szansą na walkę o Hongkong, inaczej następne pokolenie nawet nie będzie wiedziało, czym jest prywatność”.
Lokman Tsui, adiunkt na chińskim uniwersytecie w Hongkongu i były szef ds. wolności słowa w Azji w Google, mówi, że chociaż technologia była kluczowa w budowaniu poparcia dla ruchu, wielu zmieniło punkt ciężkości swoich wysiłków, by przechytrzyć rząd. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ludzie niezwykle szybko nauczyli się szyfrowania typu end-to-end, kupując tylko jednorazowe karty tranzytowe i niebezpieczeństwa powszechnego nadzoru, mówi.
W ciągu ostatnich trzech miesięcy policja aresztowała ponad 1100 osób i stosuje coraz bardziej agresywną taktykę. Protestujący są zaniepokojeni, a ich zachowanie — od atakowania kamer CCTV przez malowanie ich sprayem lub rozbijanie metalowymi słupkami po znalezienie sposobów na uniknięcie komunikacji między sobą za pośrednictwem niezaszyfrowanych usług — odzwierciedla ich reakcję na tę sytuację.

Na żądanie: Protestujący planują swoje posunięcia online — ale obawiają się, że będą inwigilowani przez władze. Rong Xu / Redux
Tsui współautor artykułu w tym roku pokazuje, ile rodzajów danych firmy telekomunikacyjne z Hongkongu nie uważają za dane osobowe i chronione, w tym geolokalizację i adresy IP użytkownika, a także informacje o odwiedzanych stronach internetowych. Ta interpretacja, która została dokonana prywatnie przez same firmy i nie została zakwestionowana w sądzie, oznacza, że policja nie potrzebuje nakazu, aby zażądać, powiedzmy, listy subskrybentów, którzy byli w określonym miejscu w określonym czasie. Tsui dodał, że informacje zebrane przez władze Hongkongu mogą być również przekazywane do Chin, ponieważ nie ma formalnej umowy określającej, co można, a czego nie można udostępniać.
Protestujący stali się tak ostrożni w przekazywaniu jakichkolwiek informacji umożliwiających identyfikację, że nikt bezpośrednio zaangażowany w protesty nie zgodził się na identyfikację z imienia i nazwiska. Orca przeprowadziła tylko wywiad przez Telegram; Alice poprosiła, aby odniesiono się do jej angielskiego imienia, którego nie ma na jej oficjalnym dowodzie osobistym.
Alicja nie zna nawet prawdziwych imion kilku przyjaciół, których poznała podczas protestów. Kiedy wysyłają wiadomości w Telegramie, używają swoich aliasów — wszystkich angielskich pseudonimów. Mimo że są anonimowi, każdy, kto zostanie aresztowany, zostaje wykluczony z grupy z obawy, że policja może skompromitować ich telefony.
Pięć żądań
Carrie Lam, dyrektor generalna Hongkongu, ogłosiła niedawno, że planuje formalnie wycofać ustawę o ekstradycji, spełniając jedno z pięciu kluczowych żądań protestujących. (Ich inne prośby: odejście Lama, demokratyczne wybory, niezależne śledztwo w sprawie działań policji i amnestia dla osób już aresztowanych.)
Ale wydaje się mało prawdopodobne, że ten ruch uspokoi opinię publiczną.
Protesty nadal trwają, z problemami z prywatnością i policją — która spotkała się z wieloma zarzutami dotyczącymi… nadmierne użycie siły — teraz ognisko gniewu. Nastrój był wyczuwalny niemal natychmiast po ogłoszeniu przez Lama, nie w ludziach wychodzących na ulice, ale w postach internetowych, które przypominały popularną pieśń protestacyjną: Pięć żądań, nie jedno mniej.
Bez końca Lam ma rozważono powołanie się na uprawnienia awaryjne , według lokalnych mediów. Jednym z jej pierwszych celów byłyby prawdopodobnie aplikacje, których używają protestujący do organizowania się. Sama sugestia była tak kontrowersyjna, że członkowie gabinetu Lam ostrzegali ją przed przeprowadzką, a Stowarzyszenie Dostawców Usług Internetowych w Hongkongu zdeklarowany że jakiekolwiek takie ograniczenia, jakkolwiek początkowo niewielkie, zapoczątkują koniec otwartego Internetu Hongkongu.

Nie ma dokąd uciekać: bezimienny protestujący próbuje wydostać się z Yuen Long, przedmieścia, gdzie Alice była świadkiem kilku konfrontacji. Rong Xu / Redux
Rząd chiński obawia się, że internet jest również najbardziej prawdopodobnym sposobem, w jaki protesty w Hongkongu mogą rozprzestrzenić się na resztę kraju. Ten scenariusz przeraża chińskich przywódców: wprowadzono surowe zasady cenzury, a straż graniczna regularnie sprawdza telefony osób podróżujących z Hongkongu pod kątem śladów na zdjęciach lub filmach protestacyjnych. Po ogłoszeniu przez Lam, że wycofa ustawę o ekstradycji, w postach w chińskich mediach społecznościowych zastanawiano się, dlaczego innym w Chinach grozi więzienie za choćby odrobinę sprzeciwu. Komunikaty szybko zniknęły, a wyniki wyszukiwania zostały zastąpione komunikatem ostrzegającym, że zapytanie jest niezgodne z odpowiednimi przepisami.
Jednak wśród prób chińskiego rządu odstraszania protestujących przez publikowanie na Twitterze wirusowych klipów grożących represjom wojskowym niewiele wskazuje na to, że mieszkańcy Hongkongu są zastraszeni. Alicja czuje, że ich wspólne wysiłki wyrównują szanse między rządem a demonstrantami.
Kiedy rząd okłamuje ludzi każdego tygodnia, każdego dnia, nie możemy ufać ich obietnicom ani temu, że będą przestrzegać prawa, mówi. Ten moment to nasza ostatnia szansa na walkę o Hongkong, bo następne pokolenie nawet nie będzie wiedziało, czym jest prywatność.
Rząd posługuje się starym podręcznikiem, ale stworzyliśmy zupełnie nowe sposoby oporu. A gdybyśmy nie powstali i pozwolili, by Hongkong stał się tylko kolejnym chińskim miastem, cała ta kreatywność zostałaby zdmuchnięta.