211service.com
Nowa nauka reklamy obliczeniowej
Był czas, nie tak dawno temu, kiedy planowanie kampanii reklamowej było czarną sztuką opartą na przeszłych doświadczeniach i świadomych domysłach. Strategie cenowe dla wydawców były równie nieprzejrzyste i zwykle były wynikiem znacznych negocjacji i handlu końmi.
Wszystko to zmieniło się pod koniec lat 90. wraz z pojawieniem się reklam związanych z wyszukiwaniem. Nagle reklamodawcy byli w stanie precyzyjnie kierować swoje wiadomości do osób zainteresowanych określonym tematem.
Google jest niekwestionowanym królem świata reklamy online, będąc pionierem reklamy związanej z wyszukiwaniem, licytacji boksów reklamowych według słów kluczowych oferentom oferującym najwyższą cenę oraz opracowywania coraz bardziej wyrafinowanych narzędzi komputerowych, których reklamodawcy mogą używać, aby uzyskać jak największy zwrot z każdej zainwestowanej złotówki.
W rezultacie reklama nie jest już czarną sztuką, ale samą wschodzącą nauką. Dzisiaj Shuai Yuan i koledzy z University College London dokonują przeglądu nowej dziedziny reklamy obliczeniowej i omawiają wyzwania badawcze, przed którymi stoi.
Yuan i spółka zwracają uwagę, że zasadniczo istnieją cztery grupy interesariuszy w tym obszarze: reklamodawcy, wydawcy online, giełdy reklam i użytkownicy sieci.
Wielu interesariuszy aktywnie bada przyszłość reklamy obliczeniowej. W szczególności firmy zajmujące się sieciami społecznościowymi postawiły na farmie możliwość wydobycia większej wartości od swoich użytkowników.
Jednym z problemów jest to, że wiele danych jest zastrzeżonych – być może nigdy nie dowiemy się dokładnie, w jaki sposób te organizacje wykorzystują swoje sieci dla zysku.
Z drugiej strony, indywidualni użytkownicy sieci mają coraz większy wpływ na tę debatę i sposób, w jaki ich informacje są wykorzystywane dla zysku. Wiele osób usuwa dane i podejmuje środki, które uniemożliwiają reklamodawcom ich identyfikację, takie jak blokowanie korzystania z plików cookie. To trwająca bitwa, która prawdopodobnie nie zostanie wkrótce rozstrzygnięta.
Są też reklamodawcy, którzy potrzebują coraz bardziej wyrafinowanych narzędzi do planowania kampanii, zapewniania opłacalności i monitorowania zwrotu z inwestycji.
Na przykład Yuan i spółka twierdzą, że istnieje coraz większe zapotrzebowanie na rynek kontraktów terminowych na powierzchnię reklamową, który umożliwia reklamodawcom wybór powierzchni reklamowej z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, ale bez konieczności kupowania powierzchni, gdy nadejdzie czas.
Od dawna dzieje się tak w mediach drukowanych, gdzie na przykład biura podróży muszą wiedzieć, że mogą reklamować swoje produkty przed sezonem świątecznym.
Wydawcy powinni być chętni, ponieważ sprzedaż kontraktów terminowych pozwala im na zablokowanie zysku, jeśli uważają, że ceny mogą spaść.
Taki rynek jeszcze nie istnieje dla przestrzeni online, co oznacza, że jest tu szansa dla kogoś z mocą obliczeniową, gotowego podjąć to nie lada wyzwanie.
Wreszcie są sami wydawcy, którzy potrzebują bardziej skutecznych sposobów mierzenia efektywności swoich zasobów reklamowych, aby reklamodawcy mogli z większą precyzją wybierać miejsca, w których mogą uzyskać najlepszy zwrot.
W gorących dniach 2006 roku globalny rynek reklamy w wyszukiwarkach wart był około 10 miliardów dolarów. Od tego czasu świat przeszedł poważny kryzys finansowy, a do 2015 r. rynek ten ma być wart ponad 70 miliardów dolarów.
To znacząca pula pieniędzy. A ci, którzy dysponują obliczeniową mocą ognia, aby jak najlepiej wykorzystać ten nowy świat, prawdopodobnie przejmą większość z niego.
Nr ref.: arxiv.org/abs/1206.1754 : Reklama internetowa: interakcja między reklamodawcami, wydawcami online, giełdami reklamowymi i użytkownikami sieci