211service.com
Nowa wyszukiwarka próbuje reklamy na billboardach
Google słynie z tego, że przez wiele lat unikał reklamowania swojego istnienia, opierając się wyłącznie na poczcie pantoflowej. Biorąc pod uwagę żarłoczność niezliczonych witryn poświęconych śledzeniu każdego nowego start-upu w sieci, niezliczone miliony wydane na tworzenie wirusów witryn i aplikacji itp., reklamowanie swojej obecności na świecie wydaje się niemal osobliwe.

dzięki uprzejmości Gabriela Weinberga
Gabriel Weinberg, założyciel wyszukiwarki Duck Duck Go, pomyślał, że i tak spróbuje. Rezultatem jest billboard na moście w San Francisco Oakland Bay, wpatrujący się w porannych dojeżdżających do pracy do prawdopodobnie najbardziej skoncentrowanego na sieci miasta na świecie.
Pełne ujawnienie: przejrzałem wczesny projekt strony internetowej związanej z billboardem Weinberga, DontTrack.pl i zaproponował kilka zmian. Czemu? Bo niezależnie od mojej opinii o jego wyszukiwarce (nie używam jej; czasami czuję, że powinienem) myślałem, że ma rację: Google ma więcej naszych informacji niż kiedykolwiek i istnieje niezliczona ilość sposobów, w jakie mogą one wyciekać, niezależnie od tego, czy firma kiedykolwiek naruszy swoją zasadę: Nie bądź zły.
Czy to nieco niekonwencjonalne podejście się sprawdzi – gdyby Duck Duck Go było naprawdę tym wszystkim, czy nie byłoby to po prostu przekazywane z ust do ust? – to się okaże. Jedną z trudnych bitew, z którymi musi zmierzyć się Weinberg w utrzymaniu i promowaniu DDG, jest to, że jego korzyści są niewidoczne. Jest to wyszukiwarka, którą szczegółowo omówiłem wcześniej – charakteryzuje się przede wszystkim tym, czym jest nie Zrób: dokłada wszelkich starań, aby Cię nie śledzić, nawet nie przechowywać Twojego adresu IP ani żadnych innych informacji identyfikujących.
Korzystanie z Duck Duck Go wymaga aktu wyobraźni. Zamiast każdego wyszukiwania, które w nim przeprowadzasz, reklamodawcy mogą wyłapać i wykorzystać milion kawałków śmieci (z pewnością zauważyłeś ostatnio, że reklamy produktów, które obserwujesz, zaczęły śledzić Cię w Google, Gmailu i YouTube?) lub, potencjalnie, dla rządów w celu wezwania do sądu, Duck Duck Go wpatruje się w ciebie nieruchomym okiem i nie widzi… nic.
Użytkownicy przechodzą przez witrynę jak neutrino. Nikt nie płaci za usługę w sposób, którego nie przewidział lub może nie być w pełni zadowolony, jeśli zostanie szczegółowo wyjaśniony. Tak jak za starych dobrych czasów Internetu.
Czy wyszukiwarka hakerów, teoretyków spiskowych, paranoików i nostalgików może odnieść sukces? Zależy to od tego, czy niebezpieczeństwa wynikające z kompleksowego śledzenia staną się bardziej widoczne. Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że nigdy nie dotrzemy do tego miejsca: oznaczałoby to, że ktoś schrzanił sprawę, agencja rządowa zbuntowała się lub zhakowany serwer reklam stał się agentem kradzieży tożsamości. Co oznacza, że Duck Duck Go jest na swój sposób zabezpieczeniem przed przyszłością znacznie ciemniejszą niż jakakolwiek sugerowana przez podstawowe kolory i wesołe gryzmoły strony głównej Google.
Śledź Mims na Twitterze lub skontaktuj się z nim przez e-mail .