Nowa wyszukiwarka próbuje reklamy na billboardach

Google słynie z tego, że przez wiele lat unikał reklamowania swojego istnienia, opierając się wyłącznie na poczcie pantoflowej. Biorąc pod uwagę żarłoczność niezliczonych witryn poświęconych śledzeniu każdego nowego start-upu w sieci, niezliczone miliony wydane na tworzenie wirusów witryn i aplikacji itp., reklamowanie swojej obecności na świecie wydaje się niemal osobliwe.





dzięki uprzejmości Gabriela Weinberga

Gabriel Weinberg, założyciel wyszukiwarki Duck Duck Go, pomyślał, że i tak spróbuje. Rezultatem jest billboard na moście w San Francisco Oakland Bay, wpatrujący się w porannych dojeżdżających do pracy do prawdopodobnie najbardziej skoncentrowanego na sieci miasta na świecie.

Pełne ujawnienie: przejrzałem wczesny projekt strony internetowej związanej z billboardem Weinberga, DontTrack.pl i zaproponował kilka zmian. Czemu? Bo niezależnie od mojej opinii o jego wyszukiwarce (nie używam jej; czasami czuję, że powinienem) myślałem, że ma rację: Google ma więcej naszych informacji niż kiedykolwiek i istnieje niezliczona ilość sposobów, w jakie mogą one wyciekać, niezależnie od tego, czy firma kiedykolwiek naruszy swoją zasadę: Nie bądź zły.



Czy to nieco niekonwencjonalne podejście się sprawdzi – gdyby Duck Duck Go było naprawdę tym wszystkim, czy nie byłoby to po prostu przekazywane z ust do ust? – to się okaże. Jedną z trudnych bitew, z którymi musi zmierzyć się Weinberg w utrzymaniu i promowaniu DDG, jest to, że jego korzyści są niewidoczne. Jest to wyszukiwarka, którą szczegółowo omówiłem wcześniej – charakteryzuje się przede wszystkim tym, czym jest nie Zrób: dokłada wszelkich starań, aby Cię nie śledzić, nawet nie przechowywać Twojego adresu IP ani żadnych innych informacji identyfikujących.

Korzystanie z Duck Duck Go wymaga aktu wyobraźni. Zamiast każdego wyszukiwania, które w nim przeprowadzasz, reklamodawcy mogą wyłapać i wykorzystać milion kawałków śmieci (z pewnością zauważyłeś ostatnio, że reklamy produktów, które obserwujesz, zaczęły śledzić Cię w Google, Gmailu i YouTube?) lub, potencjalnie, dla rządów w celu wezwania do sądu, Duck Duck Go wpatruje się w ciebie nieruchomym okiem i nie widzi… nic.

Użytkownicy przechodzą przez witrynę jak neutrino. Nikt nie płaci za usługę w sposób, którego nie przewidział lub może nie być w pełni zadowolony, jeśli zostanie szczegółowo wyjaśniony. Tak jak za starych dobrych czasów Internetu.



Czy wyszukiwarka hakerów, teoretyków spiskowych, paranoików i nostalgików może odnieść sukces? Zależy to od tego, czy niebezpieczeństwa wynikające z kompleksowego śledzenia staną się bardziej widoczne. Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że nigdy nie dotrzemy do tego miejsca: oznaczałoby to, że ktoś schrzanił sprawę, agencja rządowa zbuntowała się lub zhakowany serwer reklam stał się agentem kradzieży tożsamości. Co oznacza, że ​​Duck Duck Go jest na swój sposób zabezpieczeniem przed przyszłością znacznie ciemniejszą niż jakakolwiek sugerowana przez podstawowe kolory i wesołe gryzmoły strony głównej Google.

Śledź Mims na Twitterze lub skontaktuj się z nim przez e-mail .

ukryć