Nowy, bardziej niezręczny ty

Kiedy stajesz się robotem, wszyscy się do ciebie uśmiechają. Tak się stało, kiedy pojawiłem się w Przegląd technologii biuro w Cambridge w stanie Massachusetts w postaci czterometrowego robota na kółkach z małym ekranem, głośnikami, kamerą i mikrofonami na górze. Ekran i głośniki pozwalały moim odległym współpracownikom widzieć i słyszeć mnie przy moim biurku w San Francisco, a kamera i mikrofony przesłały mi ich obrazy i głosy. Siedząc przy komputerze, mogłem wozić robota na spotkania lub szukać ludzi w ich boksach oddalonych o 3000 mil. Ale uśmiechy skierowane do drugiej mnie rzadko były takie, jakie chciałbym otrzymać osobiście. Były bardziej podobne do tych skierowanych do uroczego, ale irytującego malucha.





Będąc tam: Robot teleobecności Vgo wędruje po salach Przeglądu Technologii.

Moje ciało robota, pożyczone od Vgo Communications, mogłoby wykonywać kilka podstawowych rzeczy, które robiłbym osobiście: poruszać się po biurze, aby rozmawiać i słuchać, widzieć i być widzianym. Ale to nie wystarczyło. W rozmowie grupowej niezdarnie obracałem się, próbując odbierać głosy i mowę ciała poza moim wąskim zakresem widzenia. Kiedy szedłem obok ludzi, czasami wpadałem na meble lub zaniedbywałem odwracanie się, kiedy to robili. Współpracownicy na początku byli tolerancyjni, ale denerwowali się moimi błędami — tak samo, jak gdybym starał się nadążyć lub walnąłem w krzesło podczas osobistej rozmowy. A moje zakłopotanie po takich błędach paliło nie mniej, niż gdybym był tam na żywo.

W poszukiwaniu przyszłości telewizji

Ta historia była częścią naszego wydania ze stycznia 2011



  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Vgo i inne roboty teleobecności, które dopiero pojawiają się na rynku, rozpoczynają pierwszy w świecie rzeczywistym test tego, co dzieje się, gdy ludzie próbują używać maszyn jako swoich fizycznych zastępców. Pobliskie biuro może być częścią tego eksperymentu, ponieważ chociaż te sobowtóry ciała są niedoskonałe, zaspokajają potrzebę niezaspokojoną przez inne narzędzia komunikacji. Coraz częściej pracujemy na odległość od współpracowników, w dużym stopniu polegając na rozmowach telefonicznych, wiadomościach błyskawicznych, wideokonferencjach i e-mailach. Jednak kontakt twarzą w twarz w tym samym biurze jest nadal uważany za złoty standard współpracy. To nie tylko przeczucie. Jest to poparte badaniami, które pokazują, że zaufanie jest trudniejsze i bardziej kruche, gdy korzystamy z technologii telekomunikacyjnej, niż gdy kontaktujemy się osobiście. Roboty Telepresence to pierwsza technologia, która próbuje odtworzyć kontakt osobisty i korzyści płynące z fizycznej bliskości ludzi.

Zamiast humanoidów są to robotyczne figurki na kółkach — a mimo to mogą być bardziej ludzkie niż jakakolwiek inna stosowana obecnie technologia. Fizyczny ślad, jaki zajmują, jest podobny do śladu człowieka, a użytkownicy kierujący maszynami mogą próbować zachowywać się tak, jak sami by to zrobili, gdyby tam byli. To zachęca ludzi wchodzących w interakcję z robotem do zachowywania się tak, jakby był osobą. Użytkownicy po obu stronach zgłaszają lepsze zapamiętywanie sytuacji i spotkań związanych z wideokonferencją lub rozmowami telefonicznymi.

Rzeczy zrecenzowane

  • Robot teleobecności Vgo

  • Robot teleobecności Anybots

Cześć, Robot: Maszyna Vgo pozwala reporterowi z San Francisco rozmawiać z kolegą, gdy idzie korytarzem w biurze Technology Review w Cambridge



Niektórzy z pierwszych adoptujących to szefowie, którzy chcą widzieć i być widziani przez swoich podwładnych w dowolnym momencie. Jednym z naszych klientów jest dyrektor generalny 40-osobowej firmy technologicznej w Dolinie Krzemowej, której połowa inżynierów znajduje się w Rosji, mówi Trevor Blackwell, założyciel konkurencyjnej firmy Vgo Anybots, która rozpoczęła sprzedaż swojego robota telepresence pod koniec 2010 roku. Podobnie, jeden z pierwszych Vgo. użytkowników jest Neal Creighton, dyrektor generalny startupu internetowego RatePoint. Creighton i jego kierownik sprzedaży często są w drodze i muszą motywować swoich 25-osobowych sprzedawców. „Można się kręcić, być widzianym, jak słuchasz rozmów i zapewniać coaching w oparciu o to, co słyszymy”, mówi Creighton. Szacuję, że widzimy wzrost wyników o 15 do 20 procent w porównaniu z brakiem robota. Inny właściciel Vgo używa robota do kontroli towarów zjeżdżających z linii produkcyjnych w Chinach.

Jak na narzędzie biznesowe, roboty te są stosunkowo tanie, zwłaszcza w porównaniu z kosztami podróży lub wysokiej klasy systemów wideokonferencyjnych, które mogą sięgać dziesiątek tysięcy dolarów. Anybots pobiera 15 000 USD za bota. Vgo pobiera z góry 5000 USD plus roczną opłatę za wsparcie w wysokości 1200 USD — mniej niż bilet klasy biznesowej z San Francisco do Pekinu.

Niestety, ponieważ roboty zastępują ludzi, narażają ich na niebezpiecznie wysokie oczekiwania, mówi Clifford Nass, profesor komunikacji i informatyki na Uniwersytecie Stanforda, którego ostatnia książka Człowiek, który okłamał swojego laptopa bada, w jaki sposób odnosimy się do technologii. Gdyby były zbudowane jak telewizory na kółkach, byłoby zupełnie inaczej.



Niemal wszystkie badania nad interakcjami ludzi z robotami dotyczyły autonomicznych, inteligentnych robotów, które mogą pomagać ludziom w ich domach. Ale lekcje z tych badań w równym stopniu odnoszą się do robotów teleobecności, argumentuje Nass, ponieważ mają one symulować role i zachowania człowieka. Jedną z takich lekcji jest to, że ludzie oczekują, że roboty będą zachowywać się jak ludzie — przestrzegać ludzkich zasad dotyczących przestrzeni społecznej i mowy ciała. Kiedy roboty zawodzą, ludzie czują się urażeni i zirytowani. Inne eksperymenty wykazały, że roboty i ludzie, którzy poruszają się nierówno lub reagują powoli, są rutynowo oceniane jako mające gorszą inteligencję. Takie wady robota teleobecności mogą odbijać się na osobie kontrolującej maszynę, a nie na nieodpowiedniej elektronice i mogą zaszkodzić bardzo profesjonalnym relacjom, które te maszyny mają pomagać. Przypisujemy innym ludziom uznanie i winę za ciało, które mają, aw tym przypadku twoje ciało jest robotem, mówi Nass. To ma być tobą, więc lepiej zachowuj się jak ty.

Praktyka korzystania z robota telepresence ogranicza błędy. Ale pomimo najlepszych wysiłków ich pilotów, nieuchronnie będą się czasami poruszać i zachowywać dziwnie ze względu na ich mniej niż ludzkie zmysły i zakres ruchu. Ich operatorzy będą również musieli wziąć na siebie ciężar usterek technicznych. Odkryłem, że skutki słabego połączenia spowodowane na przykład przez niestabilny router bezprzewodowy nie przypominają upuszczonego telefonu lub połączenia wideo. Podczas jednego spotkania, gdy połączenie audio się załamało, a mój głos zamienił się w cyfrowy szum, mogłem zobaczyć irytację rozprzestrzeniającą się na twarzach moich kolegów. Kiedy połączenie całkowicie zerwało się, byłam zawstydzona, że ​​moje ciało stało się ich problemem, utknęło na środku pokoju. Kiedy ponownie się zalogowałam, byłam niesiona przez biuro w czyichś ramionach jak dziecko.

Logiczną odpowiedzią konstruktorów tych robotów jest ciągłe ich dopracowywanie. Willow Garage, firma z Menlo Park w Kalifornii, która opracowuje własnego robota telepresence, odkryła w badaniach terenowych z lokalnymi firmami, że złe prowadzenie maszyn ma poważniejsze konsekwencje niż porysowany lakier. Pilot czuje się bardzo zakłopotany i śmieje się, mówi Leila Takayama, badaczka z Willow Garage. To sprawia, że ​​ludzie czują, że pilot wygłupia się i nie traktuje ich poważnie. Firma eksperymentuje z algorytmami, które przejmują kontrolę nad człowiekiem i kierują nim wokół przeszkód, co jest strategią, z której korzysta również Anybots. Można sobie wyobrazić inne cechy techniczne, które mogłyby działać jako protetyka społeczna; na przykład robota można zaprogramować tak, aby automatycznie szanował przestrzeń osobistą.



Jednak modernizacja robotów teleobecności, aby sprawniej poruszały się po biurze, może w rzeczywistości pogorszyć problem. Nass powołuje się na hipotezę doliny niesamowitości, która głosi, że technologie zbyt blisko imitujące ludzką formę i zachowanie mogą wywoływać więcej negatywnych reakcji emocjonalnych niż te mniej realistyczne. Innymi słowy, dodanie funkcji, które poprawiają zdolność tych robotów do działania po ludzku, może w rzeczywistości sprawić, że będą one mniej łatwe do tolerowania. Aby wydostać swoje maszyny z niesamowitej doliny, inżynierowie będą musieli uczynić je niesamowicie ludzkimi lub mniej podobnymi niż teraz. To pierwsze nie nastąpi w najbliższym czasie, a drugie wydaje się niepożądane dla robotów teleobecności, których powodem istnienia jest zastępowanie ludzi.

Jeśli te roboty mają wprowadzić erę bezwysiłkowej interakcji z maszynami, być może zmiany będą musiały pochodzić od nas, a nie od nich. Kiedy te maszyny pojawią się w miejscu pracy, zobaczymy wokół nich zupełnie nowe normy społeczne – mówi Takayama. My, ludzie, być może będziemy musieli nauczyć się oceniać ludzi reprezentowanych przez ciała elektroniczne inaczej niż te, które widzimy w ciele.

Tom Simonite i s Przegląd technologii 's Edytor IT dla oprogramowania i sprzętu.

ukryć