211service.com
O co chodzi z Biolabem?
Centrum Medyczne Uniwersytetu Bostońskiego było na fali. Uzbrojona w grubą 120-milionową dotację federalną na budowę siedmiopiętrowego laboratorium zarazków na swoim miejskim kampusie, szkoła pokonała sprzeciw społeczności i była o jedną zgodę od rozpoczęcia budowy laboratorium o zaostrzonym rygorze. Oznaczało to dostęp do obfitych funduszy na granty w powstającej dziedzinie bioobrony.
Potem przyszedł wypadek.
Pod naciskiem mediów urzędnicy uniwersyteccy przyznali na początku stycznia, że nie zgłosili wypadku z 2004 roku, w wyniku którego trzech pracowników laboratorium zachorowało na tularemię, wirus lepiej znany jako gorączka królika, który wywołuje objawy grypopodobne i można go leczyć antybiotykami .
Według strony internetowej Centrum Kontroli Chorób, gafa nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia publicznego, ponieważ wirus nie przenosi się z osoby na osobę, a osoby z tularemią nie muszą być izolowane.
Jednak opinia publiczna, że uniwersytet wprowadził społeczność w błąd co do niebezpieczeństw praktyk laboratoryjnych, może podsycić większą nieufność do naukowców i zagrozić poparciu społecznemu dla badań w takich dziedzinach, jak komórki macierzyste czy nanotechnologia, mówi Mark Frankel, dyrektor ds. wolności naukowej, odpowiedzialny oraz program prawniczy dla Amerykańskiego Stowarzyszenia Postępu Naukowego.
Najważniejsze jest to, że naukowcy muszą rozwijać relacje oparte na zaufaniu ze społecznościami, w których pracują, a wydarzenia w Bostonie przynoszą odwrotny skutek, mówi Frankel.
Być może bardziej niepokojące dla decydentów naukowych jest to, że ujawnienie doprowadziło do nowej rundy pytań o to, czy Stany Zjednoczone tworzą nadmiar ośrodków badawczych do badania potencjalnie śmiertelnych wirusów.
Krajowa sieć laboratoriów bezpieczeństwa biologicznego jest częścią publicznego dyskursu na temat nauki od ataków terrorystycznych w 2001 roku. Laboratoria badają różne czynniki zakaźne, od grypy i SARS po rzadkie wirusy występujące w odległych zakątkach globu.
Poziom bezpieczeństwa biologicznego jeden i dwa laboratoria badają środki o niskim lub średnim ryzyku. Patogeny badane w laboratoriach trzeciego poziomu mogą być przenoszone drogą powietrzną i powodować potencjalnie śmiertelną infekcję.
Dziesiątki amerykańskich ośrodków badawczych, które badają wirusy należące do pierwszych trzech kategorii, ale tylko cztery laboratoria zostały zbudowane ze specjalnymi fortyfikacjami niezbędnymi do obsługi śmiertelnych patogenów, które należą do czwartego poziomu, najwyższej kategorii ryzyka znanej jako BSL-4.
Te laboratoria o wysokim stopniu hermetyczności badają czynniki biologiczne, dla których nie jest znana żadna szczepionka ani terapia lekowa. Oprócz uzbrojonych zabezpieczeń laboratoria BSL-4 prowadzą badania przy użyciu różnych środków ochronnych i procesów odkażania, które obejmują śluzy powietrzne, komory fumigacyjne, zbiorniki do dezynfekcji i systemy oczyszczania ścieków. Wysokowydajny system powietrza z cząstkami filtrującymi powietrze.
Ustawa o bioterroryzmie z 2002 r. wypuściła zalew dolarów, aby zmienić krajobraz badawczy i radykalnie zwiększyć liczbę laboratoriów poziomu 4. Według Centrum Bezpieczeństwa Biologicznego Uniwersytetu w Pittsburghu, fundusze federalne na cywilne badania nad bioobroną wzrosły z 414 milionów dolarów w 2001 roku do 5,5 miliarda dolarów w 2004 roku.
Przydzielony do poprawy amerykańskich badań bioobrony, Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), ramię National Institutes of Health, sfinansował dziewięć regionalnych laboratoriów ochrony biologicznej i, co bardziej kontrowersyjne, dwa krajowe laboratoria biologiczne wyposażone w obiekty BSL-4. Jednym z nich jest laboratorium Uniwersytetu Bostońskiego; drugi znajduje się w oddziale medycznym University of Texas w Galveston, rozwijającym się ośrodku badań nad bioterroryzmem. NIAID przyznało każdej uczelni jednorazową dotację w wysokości 120 milionów dolarów na budowę centrów.
Naukowcy, którzy wspierają rozbudowę biolabów, twierdzą, że nowe ośrodki doprowadzą do opracowania szczepionek i terapii lekowych, aby przeciwdziałać nie tylko bioterroryzmowi, ale także innym niebezpiecznym patogenom. Jednak ilość potrzebnej przestrzeni o wysokim poziomie bezpieczeństwa jest przedmiotem debaty.
NIAID planuje sfinansować utworzenie czterech kolejnych laboratoriów BSL-4. Stephen Morse, dyrektor Center for Public Health Preparedness na Columbia University, zgadza się, że obecny wykaz przestrzeni BSL-4 ogranicza pracę naukowców.
W tym momencie jest nam bardzo mało, niebezpiecznie, mówi Morse.
Jednak Morse, podobnie jak inni, jest zaniepokojony brakiem twardych liczb oceniających, ile miejsca należy dodać.
Ponieważ istnieje opóźnienie w planowaniu i budowie, przebudowa jest możliwa, mówi Morse.
Wokalny krytyk biolabów, Richard Ebright, jest sceptyczny wobec korzyści dla zdrowia publicznego, które wyobrażają sobie zwolennicy laboratoriów BSL-4. Ebright, profesor chemii na Rutgers University i dyrektor Instytutu Mikrobiologii Waksman w Piscataway, NJ, wskazuje, że pięć czynników biologicznych, które wymagają zabezpieczenia na poziomie BSL-4 – gorączka krwotoczna, kleszczowe zapalenie mózgu, wirus Hendra, wirus Hanta i małpia opryszczka – nie stanowi zagrożenia dla populacji USA.
Nie finansuje się grypy przez spin-offy badań nad tularemią, mówi Ebright. Finansujesz to z badań nad grypą.
Obserwatorzy twierdzą, że chociaż naruszenie zasad raportowania przez Uniwersytet Bostoński prawdopodobnie nie zmieni biegu inicjatywy dotyczącej biolabów, jest to podbite oko dla społeczności naukowej, zwłaszcza w Bostonie, gdzie potencjalni sąsiedzi proponowanego laboratorium głośno wyrażali swoje obawy, że urzędnicy nie ujawnią szczegółów dotyczących prowadzone badania. Warunki ustawy o bioterroryzmie zwalniają laboratoria BSL-4 z ustawy o wolności informacji, która zezwala na udostępnianie ewidencji.
Wypadki są nieodłączną częścią badań, mówi Gigi Kwik Gronvall, adiunkt medycyny w University of Pittsburgh Medical Center i członek szkolnego Center for Biosecurity.
Problem polega na tym, że musisz je przewidywać i mieć gotowe programy, aby na nie reagować. Nie wierzę, że istnieje odpowiednie śledzenie tego typu wypadków, mówi Gronvall.
Ostatecznie kontrowersje wokół incydentu BU mogą okazać się pozytywną siłą do bardziej otwartej dyskusji.
Jeśli będzie z tego coś dobrego, może zobaczymy koniec tych dzikich twierdzeń o bezpieczeństwie ze strony zwolenników laboratoriów i będziemy mogli przeprowadzić bardziej ugruntowaną i poważną dyskusję na temat ryzyka, mówi Edward Hammond, amerykański dyrektor Sunshine. Projekt, organizacja nadzorująca biolaby w Austin.