211service.com
Ocena strategii cyberwojnej Trumpa
Po dwóch miesiącach jego prezydentury wciąż nie wiemy, co będzie oznaczać obietnica Donalda Trumpa, że Ameryka postawi na pierwszym miejscu w cyberprzestrzeni, w której hakerzy wielokrotnie ujawniali, że naród jest bezbronny.
W zeszłym tygodniu asystent prezydenta ds. bezpieczeństwa wewnętrznego i walki z terroryzmem, Tom Bossert , upublicznił swoją pierwszą obszerną uwagi od czasu podjęcia pracy. Obiecał, że długo oczekiwane rozporządzenie Trumpa w sprawie cyberbezpieczeństwa zostanie wydane w nadchodzących tygodniach lub miesiącach. Zasugerował, że administracja najpierw skupi się na zabezpieczeniu sieci federalnych, ograniczeniu botnetów i odstraszeniu naszych przeciwników.
Jednak bez względu na to, co jest w dokumencie, nie rozwiąże on problemów cyberbezpieczeństwa narodu. Osiągnięcie tego będzie wymagało współpracy Kongresu, społeczeństwa, a przede wszystkim sektora prywatnego, który jest właścicielem i operatorem lwią część amerykańskiej cyberprzestrzeni.
Sytuacja jest tragiczna. James Clapper, którego kadencja na stanowisku dyrektora wywiadu krajowego zakończyła się w styczniu, w rankingu cyberzagrożenie jako największe globalne zagrożenie, przed którym stoi naród – przed tradycyjnym terroryzmem. Naród nie przystosował się do współczesnej cyberwojny. Walczy nie tylko o obronę, ale także o reagowanie na atak, Richard Ledgett , zastępca dyrektora Narodowej Agencji Bezpieczeństwa, powiedział w zeszłym tygodniu na szczycie FT Cybersecurity w Waszyngtonie.
Aby rozwiązać ten problem, powiedział Ledgett, potrzebujemy narodowego pragnienia, którego obecnie nie wykazaliśmy.
Być może dzieje się tak dlatego, że nie patrzymy poprawnie na problem. W 2012 roku ówczesny sekretarz obrony USA Leon Panetta ostrzeżony że jeśli Stany Zjednoczone nie poprawią bezpieczeństwa swoich sieci, może stanąć przed cyber Pearl Harbor, który spowoduje fizyczne zniszczenie i utratę życia. W 2017 roku cyberwojna przeciwko USA nie pociąga za sobą niszczenia mienia fizycznego i zabijania ludzi. Najczęściej wiąże się to z kradzieżą cennych informacji, a nawet wykorzystaniem ich jako broni. W tym sensie dzwonek przypominający Pearl Harbor już się zdarzył — kilka razy.
W 2014 r. atak Korei Północnej na Sony był najbardziej destrukcyjnym cyberatakiem sponsorowanym przez państwo kiedykolwiek widziany na amerykańskiej ziemi . Zaledwie w zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że rosyjscy szpiedzy byli rzekomo zamieszani w napad na dane z 500 milionów kont Yahoo. Uważa się, że sponsorowani przez państwo rosyjscy hakerzy dokonali ataków na Komitet Narodowy Demokratów i inne osoby podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Wydarzenia te rodzą szczególnie drażliwe pytanie dla administracji i rządu: jak powinien reagować na sponsorowane przez państwo lub terrorystyczne cyberataki na sieci, których nie jest właścicielem?
Zgodnie z zarządzeniem wykonawczym położy nacisk na poprawę bezpieczeństwa własnych sieci rządowych Bossert . Urzędnicy nadal zbierają informacje po odkryciu w 2015 r. masowego naruszenia federalnego Urzędu Zarządzania Personelem, w którym skompromitowano dane osobowe 21,5 miliona osób. Bossert powiedział, że zamiast traktować sieć i praktyki cyberbezpieczeństwa każdej agencji federalnej jako oddzielne, zespół Trumpa będzie traktował całą sieć federalną jako przedsiębiorstwo i będzie postrzegał ją jako coś, co należy jako takie bronić.
Prezydent wezwie również do podjęcia dobrowolnych wysiłków z udziałem dostawców usług internetowych, firm zajmujących się mediami społecznościowymi i wyszukiwarek w celu ograniczenia sieci zhakowanych urządzeń zwanych botnetami, powiedział Bossert. Niebezpieczeństwo uzbrojonych botnetów (patrz 10 przełomowych technologii: botnetów rzeczy ) — takich jak ten, który sparaliżował znaczną część amerykańskiego Internetu na kilka godzin w październiku ubiegłego roku — rośnie wraz z rozprzestrzenianiem się niezabezpieczonych urządzeń połączonych, w tym kamer, kamer internetowych i elektronicznych niań.
Częścią wyzwania administracji jest to, że rola sektora prywatnego jest z natury inna w cyberwojnie niż w przypadku konwencjonalnego konfliktu. Firmy zajmujące się infrastrukturą krytyczną znajdują się na pierwszej linii frontu, a nasze firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem wspólnie mają jeszcze większe możliwości w walce z tymi zagrożeniami niż nasze wojsko, Jason Healey , starszy pracownik w Atlantic Council’s Cyber Statecraft Initiative, powiedział na początku tego miesiąca w świadectwo przed Komisją Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów.
Healey, zeznając na rozprawie zatytułowanej Cyber Warfare in the 21st Century, powiedział, że rząd powinien skupić się na wykorzystaniu własnych sił do wspierania firm, zamiast próbować wymuszać ich przestrzeganie lub delegować je do wykonywania rozkazów. Na przykład może ostrzegać firmy, gdy wykryją luki w ich produktach. Może również próbować odstraszyć przyszłe ataki, nakładając sankcje, dokonując aresztowań lub ogłaszając akty oskarżenia, tak jak to miało miejsce w zeszłym tygodniu.
USA odniosły sukces w odstraszaniu śmiertelnych, fizycznie destrukcyjnych cyberataków, zauważył Healey. Powiedział, że poniżej progu śmierci i zniszczenia – gdzie wydarzyła się większość akcji – naród od wielu lat zawodzi w odstraszaniu. Być może nie rozumiemy dynamiki cyberkonfliktów tak bardzo, jak nam się wydaje.