Ocenzurowane przez Chiny, atakowane w Ameryce: co dalej z WeChat?

Próby zamknięcia WeChat w USA pogorszyły podział w społeczności chińsko-amerykańskiej, podczas gdy liczba pobrań aplikacji wzrosła. nyc chinatown nowy rok

Spencer Platt/Getty Images





30 października 2020 r.

Cztery lata temu Bin Xie z radością śpiewał pochwały dla WeChat. Menedżer IT z Houston widział, jak jego pro-Trumpowy blog, Chinese Voice of America, stał się wirusowy w aplikacji.

Dziś Xie zdecydowanie popiera prezydenta, ale jego relacje z platformą, która napędzała jego wzrost, pogorszyły się. Zmiana nie nastąpiła, kiedy Trump ogłosił, że zbanuje aplikację aczkolwiek: nastąpiło to w 2019 r., kiedy konto Xie zostało czasowo zawieszone po tym, jak podzielił się wynikami wyborów okręgowych w Hongkongu w grupie WeChat z dopiskiem Prochińscy kandydaci totalnie przegrali.

Dla Xie, który od dawna był zmęczony pisaniem w celowo nieudolnym chińskim, aby zmylić cenzorów platformy (jak przedszkole, jak mówi), była to ostatnia kropla. Zaczął zachęcać swoich zwolenników do odejścia w poszukiwaniu alternatywnych aplikacji.



I nie był sam. Od lat wielu chińsko-amerykańskich użytkowników WeChat jest coraz bardziej rozczarowanych nieprzejrzystą cenzurą i praktykami inwigilacji platformy. Podczas gdy niektórzy zwrócili się ku alternatywom, takim jak Telegram, WhatsApp i Line, większość stwierdziła, że ​​popularność WeChat oznaczała, że ​​nie można było odejść.

WeChat jest tak ważny dla chińsko-amerykańskiej społeczności, mówi Steven Chen, który pisze popularnego, liberalnego bloga WeChat i pomaga organizacjom non-profit korzystać z platformy. Ale co ważniejsze, dodaje, tak naprawdę musimy go używać do komunikowania się z naszymi rodzicami… starsi ludzie w Chinach w zasadzie mają tylko WeChat.

Ten poziom niuansów został utracony, gdy prezydent Trump wydał na początku sierpnia dekret, który zakazałby WeChat (a także należącej do Chin platformy do udostępniania wideo TikTok) w ciągu 45 dni ze względu na bezpieczeństwo narodowe. Podczas gdy wielu Amerykanów pochodzenia chińskiego rzeczywiście zgadzało się, że WeChat zasługuje na dokładniejsze zbadanie, niewielu uważało, że zakaz Trumpa – postrzegany zarówno jako kolejny atak na Amerykanów pochodzenia chińskiego, jak i przykład bezkompromisowego podejścia administracji do stosunków amerykańsko-chińskich – był właściwą drogą. to.



„Wirtualne Chinatown”

Od momentu powstania w 2011 roku WeChat stała się niekwestionowaną aplikacją do przesyłania wiadomości w Chinach. Z 1,2 miliardem aktywnych użytkowników miesięcznie, jest to piąta co do wielkości sieć społecznościowa na świecie.

Dla właściciela serwisu, firmy Tencent, był to ogromny sukces, działając zasadniczo jako własny mobilny system operacyjny. Posiada sklep z aplikacjami, który zaspokaja wszystkie cyfrowe potrzeby użytkowników, łącząc funkcje społecznościowe profili na Facebooku, osi czasu i grup; funkcje płatności/zakupów Venmo, Paypal i Amazon; funkcje geolokalizacji i mapowania Map Google; a w wieku covid-19 nawet program kodów zdrowotnych, który przewiduje prawdopodobieństwo infekcji, co następnie określa Twoją zdolność do opuszczenia domu, odwiedzenia sklepów i restauracji lub podróżowania.

Ludzki koszt zakazu WeChat: zerwanie stu milionów więzi Podczas gdy rodziny, dziennikarze i naukowcy czekają, aby zrozumieć skutki zarządzenia Trumpa, martwią się o relacje, które stracą w walce geopolitycznej.

Według Tencent America w Stanach Zjednoczonych baza użytkowników WeChat jest znacznie mniejsza i wynosi jednocyfrowe miliony. W większości są to chińscy imigranci w pierwszym pokoleniu lub inni silnie powiązani z Chinami , którzy używają aplikacji głównie do aktywności społecznościowej i udostępniania informacji.



Wielu z tych imigrantów wygodniej rozmawia po chińsku niż po angielsku, a chiński jest głównym językiem używanym w aplikacji. Steven Chen jest zaniepokojony, że dzięki temu WeChat stało się wirtualnym Chinatown, trzymając w izolacji imigrantów pierwszego pokolenia z Chin kontynentalnych od reszty kraju i szerszego zakresu poglądów politycznych, jak napisał w swoim Średni post w 2018 roku.

Ograniczenia są zaostrzane przez cenzurę, o której, jak mówi Chen, wszyscy wiedzą, że występuje na platformie. Problem polega na tym, że użytkownicy WeChat – podobnie jak wszyscy chińscy internauci – regularnie nawigują. (Podczas gdy amerykańscy użytkownicy WeChat nie muszą podlegać takim samym poziomom chińskiego nadzoru internetowego, znacznie łatwiej jest stworzyć bloga za pośrednictwem chińskiej części aplikacji, co oznacza, że ​​większość treści nadal podlega zasadom Chińskiej Partii Komunistycznej. ) Większość ludzi nie ma się czym martwić, mówi Chen, ponieważ nie próbują obalić rządu. Przyznaje jednak, że jest bardzo ostrożny przy publikowaniu artykułów i że w przeszłości kazał je usunąć. Podobnie jak Xie i trzech innych właścicieli blogów, z którymi przeprowadziłem wywiad.

Mobilizacja online

W centrum doświadczeń tych imigrantów pierwszego pokolenia na WeChat są ich grupy. Mogą być tworzone przez każdego, ale są ograniczone do 500 członków. Użytkownicy mogą dołączyć do nieograniczonej liczby z nich i wybrać sposób wyświetlania ich nazwy w każdym z nich.



Na początku grupy były w większości apolityczne, co odzwierciedlało fakt, że Amerykanie pochodzenia chińskiego historycznie byli jedną z najmniej aktywnych politycznie grup demograficznych w Stanach Zjednoczonych. Ale zaczęło się to zmieniać w 2014 roku, spowodowane dwoma konkretnymi wydarzeniami.

Pierwszą z nich była propozycja w Kalifornii o nazwie SCA-5, która planowała przywrócić akcję afirmatywną w rekrutacjach na uniwersytety. Posunięcie pozwalające na uwzględnienie rasy, płci i pochodzenia etnicznego w tych decyzjach miało na celu zapewnienie, że więcej niebiałych studentów wejdzie do systemu Uniwersytetu Kalifornijskiego i ankieta terenowa przeprowadzone w tym roku wykazały, że Amerykanie pochodzenia azjatyckiego faktycznie popierali akcję afirmatywną w tempie 69%.

Ale chińsko-amerykańscy rodzice pierwszego pokolenia, którzy mniej popierali akcję afirmatywną, wpadli w panikę, gdy plotki na WeChat i mediach etnicznych sugerowały, że ustawa doprowadzi do wprowadzenia kwot rasowych, które zaszkodzą perspektywom edukacyjnym ich dzieci. Wykorzystali WeChat do zmobilizowania demonstracji i protestów, wiele z nich po raz pierwszy, a ustawa została wycofana pod presją, co nowi aktywiści uznali za zwycięstwo.

W listopadzie tego samego roku Peter Liang, chińsko-amerykański funkcjonariusz policji w Nowym Jorku, zastrzelił 28-letniego Murzyna, Akai Gurleya. Chociaż biali oficerowie w kontrowersyjnych strzelaninach nie zostali oskarżeni – w tym Darren Wilson za śmierć Michaela Browna w Ferguson w stanie Missouri i Daniel Pantaleo za śmierć Erica Garnera na Staten Island w stanie Nowy Jork – Liang został pierwszym oficerem NYPD oskarżonym o strzelanie od ponad 10 lat. Został oskarżony, a później skazany.

Chińscy Amerykanie pierwszego pokolenia organizowali się masowo za pośrednictwem WeChat, wierząc, że Liang niesłusznie stał się kozłem ofiarnym za częstsze przestępstwa białych oficerów. Ostatecznie Liang został skazany na pięć lat w zawieszeniu i 800 godzin prac społecznych.

Na początku grupy WeChat były w większości apolityczne, co odzwierciedlało fakt, że Amerykanie pochodzenia chińskiego historycznie byli jedną z najmniej aktywnych politycznie grup demograficznych w Stanach Zjednoczonych. Ale zanim odbyły się wybory prezydenckie w USA w 2016 r., zachwyciły one publiczność WeChat, podobnie jak anglojęzyczne media.

Wzrosło zainteresowanie społeczności partycypacją polityczną. Zanim odbyły się wybory prezydenckie w USA w 2016 r., urzekły one publiczność na WeChat, podobnie jak w mediach anglojęzycznych.

A wśród tych, którzy skorzystali z działalności politycznej, był Xie. Chiński Głos Ameryki dumnie opowiadał się za Trumpem, powtarzając prawicowe kwestie, które często były już zdemaskowane na anglojęzycznych stronach sprawdzających fakty. Jeden artykuł, zatytułowany Banning pork, po cichu rozpoczął się w całych Stanach Zjednoczonych, ukazuje, w jaki sposób CVA dostosował przekaz z prawicowych publikacji, aby zaspokoić specyficzne obawy swoich odbiorców. (Wieprzowina jest ważną częścią chińskiej diety klasy średniej.)

W ciągu wywiad Prowadziłem z Xie w 2017 roku, kilka miesięcy po objęciu urzędu przez Trumpa, opisał on, jak WeChat pomógł jego wiadomościom stać się wirusowymi. Powiedział, że jeśli opublikuję go na WeChat, dostanę tysiące trafień. Jeśli czytelnicy zobaczą coś na ich temat [interesujący], szybko rozpowszechnią to wśród wszystkich swoich grup – jest to znacznie łatwiejszy proces, niż gdyby publikował na stronie internetowej.

Ale Xie i jego przyjaciele nie tylko publikowali artykuły, a potem siadali wygodnie; aktywnie angażowali także swoich czytelników i przeciwników w zaciekłe partyzanckie debaty, które często zdominowały nawet najbardziej apolityczne grupy. Ich koordynacja sprawiała wrażenie, jakby większość Amerykanów pochodzenia chińskiego popierała Trumpa. Strona opowiadająca się za Trumpem była zdecydowanie głośniejsza, wspomina Ling Luo, prominentny działacz demokratyczny, który obecnie przewodzi popierającej Bidenowskiej grupie sympatyzującej z chińsko-amerykańskimi Amerykanami; prowadziła własnego bloga WeChat, ale przyznaje, że w 2016 roku strona demokratyczna nie była tak przygotowana do walk partyzanckich, jakie miałyby toczyć się w grupach WeChat.

Chen mówi, że nigdy nie widział, by polityka tak dzieliła społeczność, jak podczas kampanii z 2016 roku. Mówi, że w poprzednich latach ludzie popierali oczywiście różnych prezydentów, ale to nie znaczyło, że ludzie przestali ze sobą rozmawiać lub zrezygnowali z przyjaźni, które obejmowały kontynenty, tak jak teraz.

Początkowo przypisywał to samemu Trumpowi, ale kiedy naciskałem na niego dalej, zdał sobie sprawę, że sama aplikacja była czynnikiem. WeChat prawdopodobnie odegrał większą rolę… i wzmocnił różnicę między ludźmi, mówi. Używanie poczty e-mail lub telefonu do walki nie jest tak łatwe.

Dwie strony

Jeśli rok 2016 ujawnił silne podziały w społeczności chińsko-amerykańskiej, przynajmniej najbardziej zaciekłe debaty polityczne nadal koncentrowały się na wspieraniu lub sprzeciwianiu się kandydatom. Ale w tym roku niektórzy użytkownicy twierdzą, że argumenty opierają się na czymś bardziej egzystencjalnym: czy ktoś jest prochiński, czy proamerykański.

Obie strony oskarżają się nawzajem o bycie czerwonymi gwardzistami, odnosząc się do młodzieżowych grup milicji uzbrojonych w broń podczas rewolucji kulturalnej, by atakować intelektualistów i innych wrogów klasowych. Zniewaga sugeruje, że ktoś jest ideologiem wypranym z mózgu, wykonującym polecenia drugiego.

Strona prochińska może również używać poważniejszych etykietek zdrajców rasy chińskiej (反华分子), podczas gdy strona proamerykańska nazywa swoich przeciwników szpiegami KPCh. Biorąc pod uwagę, że oba te oskarżenia mają poważną wagę Zwiększone zapotrzebowanie Chin na lojalność Chińczyków za granicą , z jednej strony, a coraz większe zaniepokojenie rządu USA Szpiegostwo chińskie .

Pewna kobieta, do której zadzwonię do Jan, by uchronić ją przed potencjalnym odwetem, wspomina incydent, który wywołał oskarżenia o antychińską postawę.

Jakiś czas po tym, jak Trump ogłosił zakaz, członek jednej z jej grup zauważył, że WeChat nie jest niewinny i zasugerował, aby ludzie przenieśli się do bezpieczniejszej aplikacji, takiej jak Telegram. Inny członek grupy natychmiast włączył się, nazywając go zdrajcą i oskarżając go o przenoszenie ludzi z popularnej aplikacji do aplikacji, której nikt nie używa… niszcząc ruch oddolny.

Eskalacja była natychmiastowa i przyprawiająca o zawrót głowy. Powiedziała, że ​​użytkownicy popierający KPCh zawsze mają wysoki poziom moralny, siejąc wątpliwości co do motywów innych.

Wyrzuciła drugiego członka ze swojej grupy, ale Jan wciąż dręczy pytanie: czy to tylko typowe internetowe trolle, które są prochińskie, czy też są częścią czegoś bardziej złowrogiego – ukierunkowanego ataku, którego celem jest dzielący chińską diasporę?

W ciągu ostatnich kilku miesięcy porównywała notatki z przyjaciółmi w całym kraju, którzy mieli podobne doświadczenia. Spędziliśmy dużo czasu na wzajemnych odniesieniach, powiedziała. Wielu podzieliło się jej doświadczeniami, z kontami zamieszczającymi te same rodzaje dzielących wiadomości i używających tego samego języka w wielu grupach. Używali również tych samych awatarów z tymi samymi pseudonimami, których nie zawracali sobie głowy zmianą między grupami.

Jan popadł w paranoję na punkcie internetowych agentów CCP, którzy już są znani w chińskim zaporowym Internecie. Tam są znani jako armia 50 centów, z powodu apokryficznych 50 centów, które zarabiają na każdym prochińskim postu. Poza tym KPCh jest znana ze swojej wieloletniej strategii wykorzystywania społeczności diaspory do pomocy ojczyźnie.

Tak więc, zastanawiał się Jan, czy to naprawdę takie dziwne, że KPCh bierze na cel ludzi chińskiego pochodzenia w Stanach Zjednoczonych?

W ostatnich latach chiński rząd zintensyfikował działania mające na celu wpłynięcie na społeczności diaspory na całym świecie w celu wspierania interesów Pekinu, a wykorzystanie chińskiej technologii jest kluczowym elementem tej operacji wpływu, mówi Yaqiu Wang, analityk ds. Chin w Human Rights Watch. . Jedną z największych ofiar ekspansji autorytarnej technologii Chin za granicę jest chińska diaspora.

Jan myślał o opuszczeniu WeChat, a przynajmniej o zaprzestaniu wyrażania nawet najsłabszych opinii politycznych (w tym, jak na ironię, sugestii opuszczenia WeChat).

Ale niezależnie od tego, czy odejdzie, boi się, że szkody już zostały wyrządzone. Jest świadoma tego wzmożona kontrola rządu USA wobec Amerykanów pochodzenia chińskiego, która nie ogranicza się do FBI, ale obejmuje również Departament Sprawiedliwości Chińska Inicjatywa . Obawia się również, że jest powiązana z potencjalnymi działaczami KPCh tylko dlatego, że należy do tych samych grup WeChat. Mówi, że jeśli chodzi o Chińczyków, FBI nie potrafi odróżnić ofiar, współpracowników i mózgów.

Rzeczywiście, nawet przed ostatnią falą dyskryminacji i przestępstw z nienawiści wobec Amerykanów pochodzenia chińskiego podczas pandemii koronawirusa i przed upartą charakterystyką choroby przez Trumpa jako wirusa chińskiego lub grypy Kung, nastroje antychińskie w Stanach Zjednoczonych rosły. Christopher Wray, dyrektor FBI, ma nazywa Chiny są największym długoterminowym zagrożeniem dla informacji i własności intelektualnej naszego narodu, mówiąc, że do walki z tym potrzebna jest reakcja całego społeczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych.

Tego rodzaju uwagi, jak twierdzą obrońcy praw obywatelskich, już skutkują profilowaniem rasowym, zwłaszcza naukowców pochodzenia chińskiego.

Zakaz oddawania strzałów

Pod koniec sierpnia grupa użytkowników WeChat pozwała administrację Trumpa na podstawie pierwszej poprawki. 20 września, w dniu, w którym zakaz miałby wejść w życie, sędzia Północnego Sądu Okręgowego w Kalifornii udzielił aplikacjom wstępnej ulgi . Od tego czasu zakaz przechodzi przez sądy. Kolejna decyzja spodziewana jest dopiero po wyborach, które i tak mogą wszystko zmienić.

Zamiast odpychać użytkowników od WeChat, zagrożony zakaz zrobił coś przeciwnego. 6 sierpnia, kiedy Trump wydał swoje zarządzenie, nastąpił gwałtowny wzrost liczby pobrań alternatywnych aplikacji, takich jak Line, Telegram i WhatsApp, zgodnie z danymi dostarczonymi przez firmę Apptopia zajmującą się analizą aplikacji mobilnych.

Ale doprowadziło to również do gwałtownego pobrań samego WeChat. Ten wstrząs był jeszcze bardziej wyraźny i przedłużony około 20 września, kiedy zakaz miał wejść w życie.

Z danych nie wynika jednak jasno, czy ktoś usunął WeChat.

Ze swojej strony Xie dzieli teraz swój czas między aplikacje. Wszyscy są tacy jak ja, mówi ze śmiechem. Spędź trochę czasu w WeChat, trochę w Telegramie, trochę w Linii… I tak naprawdę cieszymy się lepszymi zamiennikami, dodaje, odkrywając, że uwalniamy się od martwienia się o limity wielkości grupy lub eufemizmy i inne kreatywne sposoby na uniknięcie cenzura.

Ale jeśli WeChat był wcześniej wirtualnym Chinatown, możliwe, że te zmiany mogą zaostrzyć podziały polityczne. Przynajmniej wcześniej użytkownicy WeChat mogli łatwo natknąć się na innych Amerykanów pochodzenia chińskiego o różnych opiniach w tych samych grupach. Teraz na przykład Xie prowadzi grupę na WhatsApp dla osób ocenzurowanych przez WeChat, podczas gdy inna kobieta zaprosiła mnie do grupy Telegram, która była zdecydowanie pro-Trumpowa.

Dla Chena zwiększony potencjał jedności jest powodem, dla którego pozostaje na WeChat. Mógłby zdecydować się na opuszczenie wirtualnego Chinatown, mówi, ale wtedy zostawiłby WeChat innym ludziom. Więc chociaż uważa, że ​​WeChat nie jest dobrym rozwiązaniem długoterminowym, nie porzucił go, ponieważ chce walczyć o uczynienie [WeChat] lepszym miejscem.