211service.com
Oskarżenie Ameryki wobec rosyjskich hakerów podkreśla cyberzagrożenia, przed którymi stoi amerykańska polityka
Kategoria: Przetwarzanie danych Opublikowany 13 lipcaOskarżenia specjalnego doradcy prawnego Roberta Muellera przeciwko 12 członkom rosyjskiej agencji wywiadu wojskowego GRU oskarżonym o włamanie w związku z wyborami prezydenckimi w USA w 2016 r. wyraźnie przypominają o sposobach wykorzystania technologii do zakłócania procesów demokratycznych.
Przemawiając na dzisiejszej konferencji prasowej, na której ogłoszono zarzuty, Rod Rosenstein, zastępca prokuratora generalnego USA (na zdjęciu pośrodku powyżej), powiedział akt oskarżenia (PDF) nie zawierał zarzutów, że włamanie faktycznie wpłynęło na wynik wyborów w 2016 roku.
Ale dostarcza wielu szczegółów na temat tego, jak rozległy i dobrze zaplanowany był atak na cele, które obejmowały Demokratyczny Komitet Kampanii Kongresowej, Demokratyczny Komitet Narodowy i kampanię Clintona. Oto kilka rzeczy, które od razu się wyróżniają.
Ludzie wpuszczają hakerów: Rosjanie nie musieli sondować systemów pod kątem słabości oprogramowania; rzekomo weszli frontowymi drzwiami, wysyłając e-maile typu spearphishing, aby nakłonić urzędników kampanii do kliknięcia fałszywych linków, takich jak Hillary-clinton-favorable-rating.xlsx, które ujawniły ich hasła.
Po wejściu wiedzieli, jak wydobyć dane: Za pomocą złośliwego oprogramowania o nazwie X-Agent, jak głosi akt oskarżenia, hakerzy byli w stanie zainfekować komputery w DCCC i uzyskać dostęp do sieci DNC. Otrzymywali też znacznie więcej niż tylko wiadomości e-mail — złośliwe oprogramowanie pozwalało atakującym podsłuchiwać, co piszą pracownicy, i robić zrzuty ekranu z ich pracy. Oprogramowanie zabezpieczające często wykrywa podejrzane próby wyodrębnienia dużych ilości danych z systemu, ale X-Agent skompresował i zaszyfrował pliki danych przed ich wykradaniem.
Starali się jak najlepiej zatrzeć ślady… Rosjanie rzekomo wykorzystywali rozległą sieć serwerów do ukrycia swoich śladów i sfinansowali zakup infrastruktury komputerowej za pomocą Bitcoina. Umożliwiło to hakerom m.in. zapłacenie firmie z siedzibą w Rumunii za zarejestrowanie domeny, której używali do dystrybucji skradzionych treści. Próbowali również udawać swoje ataki jako dzieło Guccifera 2.0, samotnego rumuńskiego hakera. (Oskarżenie mówi, że jeden, nienazwany z nazwiska kandydat do Kongresu USA, skontaktował się następnie z Gucciferem, aby uzyskać dostęp do skradzionych informacji.)
... i schować się przed cyber detektywami: Kiedy urzędnicy Demokratów zdali sobie sprawę, że ich systemy zostały spenetrowane, wezwali firmę ochroniarską. Aby uniknąć śledczych, Rosjanie próbowali wymazać dowody swojej penetracji za pomocą szeroko stosowanego programu, który usuwa niechciane pliki z komputerów.
Mieli na celowniku państwowe systemy wyborcze: Akt oskarżenia mówi, że hakerzy dostali się do systemu stanowej komisji wyborczej i wykradli informacje, w tym nazwiska, adresy, daty urodzenia i częściowe numery ubezpieczenia społecznego dotyczące pół miliona wyborców. Włamali się także do komputera nienazwanej firmy produkującej oprogramowanie do rejestracji wyborców.
W obliczu zbliżających się w listopadzie wyborów śródokresowych w USA, wiadomość ta pilnie przypomina o potrzebie wzmocnienia cyberobrony amerykańskiej infrastruktury politycznej i wyborczej. Na początku tego roku Kongres przegłosował dodatkowe 380 milionów dolarów finansowania dla stanów w celu poprawy bezpieczeństwa przed półokresem, a wkrótce mają wyjaśnić, w jaki sposób zamierzają je wydać. Biorąc pod uwagę wyrafinowanie ataków ujawnionych w akcie oskarżenia, urzędnicy wyborowi będą potrzebować wszelkiej możliwej pomocy.