Paradoks palladu

Kiedy Microsoft ogłosił w czerwcu wejście na arenę zaufanych komputerów, w branży IT wymagany dowcip polegał na tym, że umieszczenie Microsoft obok zaufanych jest oksymoronem. Cztery miesiące później wiele uśmieszków zniknęło, gdy plany się posuwają, a prawdziwe znaczenie kryptonimu Palladium staje się coraz bardziej jasne.





Oprogramowanie, które jest przeznaczone dla przyszłych wersji systemu operacyjnego Windows, wygląda na papier być całkowicie dobrym systemem zwiększającym prywatność i bezpieczeństwo. Konsekwencją jego wdrożenia w prawdziwym świecie będzie jednak prawdopodobnie zmniejszona kontrola użytkowników nad zawartością ich komputerów i poważny wzrost ucisku Microsoftu na komputerach stacjonarnych.

Pallad to wielka sprawa. Będzie to wymagało gruntownej zmiany sposobu budowy i działania komputerów, ze zmianami w sprzęcie, oprogramowaniu, a nawet samych danych. Po pierwsze, ustanawia bezpieczną przestrzeń obliczeniową, co oznacza, że ​​podczas uruchamiania komputera oprogramowanie sprawdza, czy komponenty sprzętowe, takie jak dyski twarde, nie mogą być odczytane przez nieuwierzytelnione programy w żadnych znanych okolicznościach. Palladium sprawdzi również numer seryjny jednostki centralnej komputera przed uruchomieniem; zarówno Intel, jak i AMD już powiedziały, że chcą uwzględnić taką identyfikację. Zanim jakikolwiek program zostanie uruchomiony, Palladium upewni się, że jest uwierzytelniony za pomocą certyfikatu cyfrowego. Przechowywane dane będą szyfrowane i odszyfrowywane tylko przez uwierzytelnione programy. Podobno jednak nie będzie wymagał nowej podkładki.

Chociaż Microsoft zachwala Palladium jako sposób na uchronienie komputerów przed wirusami i zapewnienie użytkownikom kontroli nad tym, jakie informacje udostępniają, krytycy szybko zauważyli, że tak się składa, że ​​jest to idealna platforma do zarządzania treściami cyfrowymi – MP3, ebookami, filmy cyfrowe itp. – po pobraniu na czyjś komputer. Jak wyjaśnił mi w zeszłym tygodniu Peter Biddle, kierownik jednostki produktu Palladium, Palladium nie jest platformą zarządzania prawami cyfrowymi (DRM) w tradycyjnym sensie; umożliwia jednak systemom DRM zarządzanie zawartością po wejściu na komputer kliencki. Ale Palladium tak naprawdę nie jest czynnikiem umożliwiającym. W końcu użytkownicy mogą już zgodzić się na szereg zasad regulujących, co mogą zrobić z treściami cyfrowymi. Na przykład mogę kupić plik MP3 i zgadzam się nie kopiować go. Nikt nie potrzebuje Palladium do zawierania takich umów. Pallad nie jest czynnikiem umożliwiającym. To egzekutor.



Jedną z potencjalnych zalet Palladium może być to, że usunie obawy, które obecnie powstrzymują producentów treści – och, do licha, po prostu przestańmy i nazwijmy ich Hollywood – przed otwieraniem cyfrowych wrót przeciwpowodziowych i cyfrową dystrybucją ich towarów. Nie będą już musieli się martwić, że pobrane przeze mnie pliki MP3 wyjdą z mojego skarbca z ulepszonym Palladium i trafią na czarny rynek udostępniania plików po Napsterze za pomocą nieautoryzowanego programu, takiego jak Kaza . Hollywood nadal będzie musiało się martwić o inne sposoby, w jakie treści cyfrowe zostaną uwolnione, ale wyciek z legalnych treści przesyłanych cyfrowo zostanie załatany. (Biddle zaskoczył mnie, mówiąc, że pliki dźwiękowe chronione przez Palladium będą odtwarzane przez normalne odtwarzacze multimedialne, dzięki czemu strumień dźwiękowy będzie podatny na przechwytywanie; filmy będą jednak odtwarzane tylko przy użyciu bezpiecznego odtwarzacza Palladium.)

Oczywiście zawsze są systemy operacyjne Mac lub Linux, prawda? W końcu Microsoft do tej pory nie powiedział, czy Palladium będzie tylko dla Windowsa. Ale tutaj robi się naprawdę przerażająco. Jeśli Hollywood zobaczy 100 milionów maszyn z Palladium, które nie są w stanie skopiować sprzedawanych przez nich plików (przepraszam, licencja), będą odczuwać wielką pokusę, by publikować treści cyfrowe w formatach, które tylko Palladium może odblokować. Palladium staje się preferowanym odtwarzaczem treści cyfrowych. Przerażający bezbożny sojusz między Microsoftem a Hollywood staje się rzeczywistością.

Paranoja? Jasne, ale rozważ następujące kwestie. Microsoft z zapałem dąży do połączenia telewizji i komputerów osobistych, dzięki czemu pobieranie treści cyfrowych nie jest tylko czymś dla samotnych geeków. Po drugie, jak inaczej można wyjaśnić przesadne zabezpieczenia Palladium? Komputery można chronić przed wirusami bez blokowania sprzętu. Nieliczne cenne wirusy rozprzestrzeniane przez ludzi wkradających się do domów i wstrzykujących błędy bezpośrednio na dyski twarde. Wreszcie, Microsoft nie zrobił prostej i oczywistej rzeczy do zrobienia, aby przekonać społeczność użytkowników, że Palladium to nie tylko zostanie najlepszym kumplem Hollywood: Stwórz wieloplatformowy Palladium, abyś nie musiał używać Windows, jeśli chcesz oglądać najnowszy hit Bruce'a Willisa na twoim komputerze lub zestawie z komputerem telewizyjnym.



Zaufane komputery od skazanego monopolisty, który mógłby zablokować treści z głównego nurtu? Nawet jeśli Microsoft miałby jakąkolwiek wiarygodność jako dostawca bezpiecznych systemów (tak nie jest), Palladium powinno nas martwić.

ukryć