211service.com
Pięć rzeczy, których sprawa Petraeusa uczy nas o inwigilacji online
Kiedy FBI zaczęło badać nękające e-maile wysyłane do mieszkańca Tampa Bay, które organizowały imprezy dla lokalnej bazy sił powietrznych, wkrótce stało się to znacznie szerszym śledztwem, które doprowadziło do wykrycia romansu między dyrektorem CIA Davidem Petraeusem i jego biografką Paulą Broadwell. Teraz raporty o tym, jak FBI odkryło serię internetowych kont e-mail i dowiedziało się, kto ich używa, ujawniły rzeczy dotyczące cyfrowego nadzoru, które zaskoczą wielu użytkowników sieci, a nawet ciekawostki, które zrobiły wrażenie na ekspertach. Oto pięć rzeczy, których do tej pory się nauczyliśmy:
- Nie jest potrzebny żaden nakaz wydany przez sędziego, aby władze zwróciły się do firmy o e-maile lub inne elektroniczne zapisy komunikacyjne, które są sześć miesięcy lub więcej . Dzieje się tak dzięki ustawie o prywatności w komunikacji elektronicznej z 1986 r., która mówi, że wystarczy wezwanie prokuratora federalnego. Aktywiści zajmujący się ochroną prywatności od dawna prowadzą kampanię na rzecz zmiany tego stanu rzeczy. Wiodący prawnik ds. praw obywatelskich Kevin Bankston zasugerował dziś, że afera Petraeusa może: pomóż tym wysiłkom poprzez podnoszenie świadomości na temat obowiązującego prawa.
- Komunikacja poprzez zapisywanie roboczych wiadomości e-mail na koncie online, aby ktoś inny mógł się zalogować i zobaczyć – jak zrobili to Petraeus i Broadwell – nie pomaga uniknąć inwigilacji. Ta taktyka od dawna używany przez aktywistów i terrorystów , w tym zamachowiec z butów Richard Reid w 2001 roku, zapobiega umieszczaniu e-maili na kontach osobistych i innych miejscach. Ale FBI lub organy ścigania mogą z łatwością poprosić dostawcę o ujawnienie adresów IP, z których ludzie logowali się na konto. Te adresy IP można dopasować do fizycznych lokalizacji oraz znanych adresów i ruchów osób.
- Adresy IP mogą być wykorzystywane do bardzo precyzyjnego wskazywania osób, zapewniając kluczowe dopasowanie między życiem online i offline. ten Raporty WSJ FBI odkryło, że to Broadwell obsługuje pseudonimowe konta e-mail, dopasowując adresy IP z e-maili wysyłanych do poszczególnych hoteli. Te dopasowane do konkretnych hoteli i terminów, w których przebywała w nich podczas wycieczki książkowej.
- Yahoo Mail i Microsoft Outlook ułatwiają śledczym znalezienie adresu IP, z którego pochodzi wiadomość e-mail, a tym samym skąd została wysłana wiadomość e-mail. Gdy wysyłane są wiadomości e-mail, dochodzą do nich dodatkowe dane, zwane nagłówkami zawierającymi dane techniczne. W przypadku Yahoo Mail i Outlooka, który zawiera adres IP połączenia używanego do wysłania wiadomości e-mail, śledczy nie muszą wzywać dostawcy poczty, aby prześledzić jego pochodzenie. Nie wiadomo, czy Broadwell korzystała z kont Yahoo w wydarzeniach związanych z aferą Petraeusa, ale wiadomo, że korzystała z tej usługi wcześniej dzięki przecieki mglistej grupy aktywistów Anonymous informacji o koncie od kontrahenta firmy Stratfor.
- Poczta e-mail i inne usługi hostowane online ułatwiają życie śledczym. Google i inni dostawcy online mają uzasadnione powody, aby rejestrować, które adresy IP logują się na konta i kiedy, na przykład w celu wykrycia prób włamań i zapewnienia płynnego działania oprogramowania. Ale te dane krążą, a śledczy nie wstydzą się o nie poprosić. Opublikowano dzisiaj w Google nowe dane liczbowe dotyczące wniosków rządowych dotyczących danych pokazują, że władze USA podsłuchiwały firmę o 26 procent więcej w pierwszej połowie 2012 roku niż w drugiej połowie 2011 roku, łącznie 7969 wniosków, z których 90 procent zostało spełnionych. <