Podcast: Chcesz prywatności konsumenta? Wypróbuj Chiny

obraz osoby, której nadgarstek został zeskanowany w celu ustalenia statusu covid-19

Kevin Frayer/Getty Images





Narracja w USA, że Chińczycy nie dbają o prywatność danych, jest po prostu błędna. To prawda, że ​​chiński rząd zbudował wyrafinowany aparat inwigilacyjny (z pomocą zachodnich firm) i nadal szpieguje swoich obywateli.

Ale jeśli chodzi o to, co firmy mogą zrobić z informacjami o ludziach, Chiny szybko zmierzają w kierunku systemu ochrony danych, który, zgodnie z RODO Unii Europejskiej, jest znacznie bardziej rygorystyczny niż jakiekolwiek prawo federalne dotyczące ksiąg w USA.

We wrześniowym/październikowym wydaniu MIT Technology Review starsza reporterka Karen Hao oddziela powszechne zachodnie wyobrażenia o tym, jak Chińczycy myślą o prywatności danych. W tym tygodniu w Deep Tech dołącza do naszego redaktora naczelnego, Gideona Lichfielda, aby porozmawiać o ochronie prywatnych danych konsumentów w największym na świecie państwie nadzoru.



Sprawdź więcej odcinków Deep Tech tutaj.

Pokaż notatki i linki

Pełna transkrypcja odcinka

Gideon Lichfield: Prawdopodobnie masz w głowie myśl, że jeśli mieszkasz w Chinach, nie ma czegoś takiego jak prywatność danych.

Rząd szpieguje wszystko, co robisz. Twoje dane mogą zostać wykorzystane do stworzenia społecznej oceny kredytowej — to jak miara tego, czy jesteś dobrym obywatelem.



Teraz, podczas pandemii koronawirusa, musisz pobrać aplikację o nazwie Health Code. Daje ci czerwony, żółty lub zielony kod na podstawie twoich danych i musi być zielony, abyś mógł, powiedzmy, wsiąść do pociągu lub wejść do sklepu.

W wielu krajach obowiązują przepisy dotyczące ochrony danych. W Europie istnieje RODO, które pozwala ludziom decydować, jakie dane na ich temat są gromadzone i przechowywane. Inne kraje i niektóre stany USA przyjęły własne wersje. Powszechnie uważa się, że w Chinach gigantyczne firmy technologiczne, takie jak Alibaba, mogą zasadniczo zbierać tyle danych, ile chcą, a ludzie albo nie przejmują się tym, albo nie mogą nic z tym zrobić. Ale to błędne wyobrażenie.

Chiński rząd szpieguje ludzi i robi to coraz częściej. Ale jeśli chodzi o sposób, w jaki prywatne firmy wykorzystują swoje dane, obywatele Chin w rzeczywistości domagają się większej prywatności. W rezultacie Chiny opracowały dość wyrafinowane ramy ochrony danych.



A podczas pandemii wśród chińskich obywateli toczyła się bardzo zdrowa debata w mediach społecznościowych na temat tego, ile danych władze powinny być w stanie zebrać w trosce o zdrowie publiczne – i co powinni z tym zrobić.

Dzisiaj w programie rozmawiam z naszą starszą reporterką Sztucznej Inteligencji, Karen Hao. Jej historia w najnowszym numerze MIT Technology Review — nasz problem techno-nacjonalizmu — naprawdę odróżnia powszechne zachodnie wyobrażenia o tym, jak Chińczycy myślą o prywatności danych.

Jestem Gideon Lichfield, redaktor naczelny MIT Technology Review, a to jest Deep Tech.



Kotwica dla Chin 24 Aktualności: Życie 18-letniej Xu Yuyu miało być pełne cudów i nadziei. Właśnie została przyjęta na Uniwersytet Poczt i Telekomunikacji w Nankinie. Jednak jeden telefon położył kres jej przyszłości.

Karen Hao: Jesienią 2016 roku w nadmorskiej chińskiej prowincji Shandong młoda kobieta o imieniu Xu Yuyu (徐玉玉, Xúyùyù) świętowała przyjęcie do college'u.

Xu pochodził z biednej rodziny. Pracował tylko jej ojciec i miał niewielkie dochody. I bardzo niewielu krewnych Xu kiedykolwiek mogło pójść do college'u. Ale jej rodzice mozolnie oszczędzali na jej naukę.

A Xu wystąpił również o pomoc finansową. A kilka dni później otrzymała telefon z informacją, że otrzymała stypendium. Aby zebrać pieniądze, musiała najpierw wpłacić na konto powiązane z uniwersytetem prawie 10 000 juanów, czyli czternaście tysięcy dolarów.

Przelała fundusze na podany numer. I tej nocy rodzina pobiegła na policję, aby zgłosić, że zostali oszukani.

W późniejszym opowiadaniu tej historii ojciec Xu powiedział, że jego największym żalem było pytanie policji, czy nadal mogą odzyskać swoje pieniądze. Odpowiedź – prawdopodobnie nie – tylko pogłębiła dewastację Xu. A w drodze do domu Xu, który poza tym był zdrowy, zasłabł na atak serca. Zmarła w szpitalu dwa dni później.

Na konferencji prasowej dyrektor Departamentu Spraw Studenckich Uniwersytetu w Nanjing powiedział, że nigdy nie odbył się telefon stypendialny do Xu.

Słońce Xiuchen [ przez Chiny 24 Aktualności ]: Nie wiedzieliśmy o tym, dopóki media nie doniosły. Otrzymaliśmy kilka podstawowych informacji związanych z jej występem na egzaminach wstępnych do college'u. Nie obejmuje to jej warunków rodzinnych.

Karen Hao: Zamiast tego telefon pochodził od oszustów, którzy opłacili hakerowi jej numer, status przyjęcia i prośbę o pomoc finansową.

Dla chińskich konsumentów, którzy za bardzo zaznajomili się z kradzieżą ich danych osobowych, Xu stał się symbolem. Jej sprawa wywołała ogólnokrajowe oburzenie na rzecz większej ochrony prywatności danych.

Gideon Lichfield: Więc Karen, skąd wziął się ten pomysł, że Chińczykom po prostu nie zależy na prywatności danych?

Karen Hao: Tak, więc myślę, że jest w tym ziarno prawdy, w pewnym momencie porównując konsumentów amerykańskich z chińskimi, być może konsumenci amerykańscy przejmowali się bardziej niż chińscy. Ale myślę, że częściowo wynika to z tego, że każdy kraj miał swoje własne cykle rozwoju technologii.

Więc jeśli pomyślisz o naszym cyklu w Stanach Zjednoczonych, kiedy po raz pierwszy zaczęliśmy mieć firmy technologiczne w usługach technicznych, byliśmy całkiem zadowoleni z pomysłu rezygnacji z części naszej prywatności danych w zamian za tę wygodę.

Dopiero gdy giganci technologiczni stali się naprawdę wielcy i potężni, a my zaczęliśmy mieć przypadki naruszenia bezpieczeństwa danych, zdaliśmy sobie sprawę, że prywatność danych jest czymś, na czym powinniśmy się troszczyć i za czym powinniśmy się opowiadać. Myślę więc, że Chiny przechodzą ten sam cykl.

Gideon Lichfield: Ale dla zachodnich firm technologicznych, takich jak Facebook, przekonanie, że Chińczycy nie dbają o prywatność, było rzeczywiście wygodne, prawda?

Karen Hao: Och, zdecydowanie. Myślę, że najbardziej niesławnym tego przykładem jest rok 2018, kiedy Mark Zuckerberg zeznawał przed Senatem po aferze z Cambridge Analytica.

Mark Zuckerberg [przez Pokrycie CSPAN zeznania Senatu z 2018 r.]: Nadal musimy to zrobić, aby amerykańskie firmy mogły wprowadzać innowacje w tych obszarach, w przeciwnym razie zostaniemy w tyle za chińskimi konkurentami i innymi na całym świecie.

Karen Hao: Dosłownie mówi do organów regulacyjnych, aby nie ograniczać nas zbyt mocno w przypadku technologii inwazyjnych w zakresie prywatności, takich jak rozpoznawanie twarzy, ponieważ amerykańskie firmy wciąż muszą wprowadzać innowacje w tych obszarach, aby konkurować z firmami chińskimi.

Gideon Lichfield: W lipcu prezesi Apple, Amazon, Google i Facebook złożyli zeznania w Senacie USA. I słyszeliśmy, że niektóre z tych tematów pojawiły się ponownie, prawda?

Karen Hao: Tak. Znowu Mark Zuckerberg. Jeśli spojrzysz na jego pisemne uwagi, powiedział, nie reguluj nas zbyt mocno, ponieważ musimy konkurować z chińskimi firmami. A te ostatnie przesłuchania tym razem niekoniecznie dotyczyły prywatności danych. Ale ta narracja kontynuuje, że jeśli rząd USA jest zbyt surowy dla amerykańskich gigantów technologicznych, będą oni w niekorzystnej sytuacji, ponieważ rząd chiński w żadnym wypadku nie ogranicza chińskich gigantów technologicznych.

Gideon Lichfield: Więc Karen, byłaś w Chinach na sprawozdawczości z podróży. Czy rozmawiałeś z ludźmi na temat prywatności danych? Jakie rzeczy słyszałeś?

Karen Hao: Tak. Więc z moich rozmów z ludźmi, którzy mieszkają w Chinach, wydaje mi się, że wzrasta poczucie utraty kontroli. I szczerze mówiąc, uważam, że rozmowy są dość podobne do tych, które prowadzimy w Stanach Zjednoczonych, ponieważ ludzie zdają sobie sprawę i zdają sobie sprawę, że ich dane są coraz częściej wykorzystywane przez gigantów technologicznych w sposób, którego tak naprawdę nie rozumieją.

Podobnie jak w USA, mówimy o tym, jak często widzimy reklamy, które śledzą nas w Internecie. Po wyszukaniu czegoś w Google i Chinach też o tym mówią. Używają Baidu, to jest ich wyszukiwarka, i szukają czegoś, a nagle w innej aplikacji pojawia się reklama dokładnie tego samego. Więc czują się z tym nieswojo. Tak jak czujemy się z tym nieswojo.

Gideon Lichfield: I właściwie to zachodnie firmy pomogły Chinom zbudować to państwo nadzoru, prawda?

Karen Hao: Tak. Mam na myśli to, że w tamtych czasach Chiny nie miały bardzo dobrej infrastruktury technologicznej. Musieli więc polegać na zachodnich firmach, które w tym zakresie posiadały znacznie bardziej zaawansowane technologie.

Tak więc firmy takie jak amerykański konglomerat Cisco, fiński gigant telekomunikacyjny Nokia, kanadyjskie sieci Nortel zostały zaciągnięte do pomocy w pracach nad różnymi częściami projektu. Tak więc firmy te pomagają zbudować ogólnokrajową bazę danych do przechowywania informacji o wszystkich dorosłych Chińczykach. Opracowali też zaawansowany system kontroli przepływu informacji w Internecie, który ostatecznie stał się czymś, co obecnie znamy jako wielki firewall.

I wygodnie, wiele z tych technologii było w zasadzie ustandaryzowanych dla szpiegostwa stanowego, ponieważ FBI współpracowało z rządem USA nad uchwaleniem w 1994 roku ustawy o pomocy komunikacyjnej dla egzekwowania prawa, aby pomóc w ich szpiegowaniu. I tak wiele z tych firm zaktualizowało swoje systemy w oparciu o to prawo. A teraz eksportowaliśmy te technologie do Chin, aby pomóc w budowie chińskiego cyfrowego systemu nadzoru państwa.

Gideon Lichfield: Tak więc infrastruktura tego państwa nadzoru zaczyna być budowana w 2000 roku, ale represje, cenzura, wszystko to naprawdę nabiera tempa po tym, jak Xi Jinping został prezydentem w 2013 roku. Jak to się potoczyło?

Karen Hao: Kiedy Xi Jinping doszedł do władzy w 2013 roku, jedną z największych rzeczy, które zaczął robić, jest próba aktualizacji rządowych systemów cenzury, aby dopasować się do wzrostu i przyjęcia Internetu. W tamtym momencie Internet dał początek platformom mediów społecznościowych. Podobnie jak WeChat WeiBo i nastąpił rozkwit aktywności online i dyskursu publicznego w Internecie, który spowodował, że systemy cenzury pozostały w tyle.

Tak więc jesienią 2013 roku impreza w zasadzie postawiła stopę. Byli jak, ludzie czują się zbyt komfortowo mówiąc, co chcą. Niektórzy z nich poczuli się zbyt swobodnie krytykując i wyśmiewając chińską partię komunistyczną i aresztowali setki wpływowych użytkowników mediów społecznościowych za to, co opisali jako złośliwe plotki. A potem paradowali w ogólnokrajowej telewizji ze szczególnie wpływowym użytkownikiem mediów społecznościowych.

Gideon Lichfield: Ale teraz chińscy obywatele zaczynają domagać się większej prywatności danych osobowych. Jak zaczął się ten ruch?

Karen Hao: Myślę, że z grubsza zaczęło się około 2016 roku. Więc w tym roku było. Zasadniczo seria bardzo głośnych przypadków, w których skradziono ludziom ich dane osobowe i okradziono ich ze znacznych kwot pieniędzy. Jednym szczególnym przypadkiem jest oczywiście tragiczna śmierć Xu YuYu, o której mówiłem wcześniej.

I tak, kiedy zdarzały się takie przypadki, wywołało to ogromną złość wśród chińskiej opinii publicznej, ponieważ widzieli siebie w tych ludziach, w 2016 roku przeprowadzono ankietę przez chińskie społeczeństwo internetowe, która znalazła 84% ankietowanych osób. przeszła jakiś wyciek danych — czy to ich numery telefonów, ich adresy, ich dane konta bankowego.

Stało się to coraz bardziej niepokojące, ponieważ usługi, z których korzystali ludzie, zaczęły gromadzić coraz więcej osobistych, intymnych danych, coraz więcej danych. I wtedy pojawił się nacisk ze strony opinii publicznej, aby naprawdę zacząć dbać o prywatność danych.

Gideon Lichfield: Myślę, że wiele osób zdziwiłoby się, gdyby się dowiedziało, że Chiny mają teraz standard ochrony danych, który nie jest całkowicie odmienny od europejskiego RODO i jest w rzeczywistości bardziej wszechstronny niż ten, który mają Stany Zjednoczone na poziomie krajowym. Czy to RODO z chińskimi cechami jest wymuszane?

Karen Hao: Tak. Tak więc jednym z powodów, dla których chińskie przepisy dotyczące prywatności danych przypominają teraz RODO, jest to, że faktycznie przyglądali się RODO. Komisja, której zadaniem było dopracowanie chińskiego podejścia do prywatności danych, w zasadzie przeszukała świat w poszukiwaniu dokumentów prawnych, które zostały już napisane w celu rozwiązania tego problemu.

I przetłumaczyli je wszystkie na chiński. Więc tłumaczą RODO. Przetłumaczyli ustawę o ochronie prywatności konsumentów w Kalifornii. Przetłumaczyli wytyczne OECD dotyczące prywatności i kilka innych rzeczy. Następnie przestudiowali artykuły i język, aby dowiedzieć się, co chcą przeszczepić, a co zmienić w chińskim kontekście.

Produktem tego była specyfikacja ochrony danych osobowych, która nie jest prawem, ale szeregiem zaleceń dotyczących postępowania z danymi i ich przetwarzania. Więc nie można tego faktycznie wyegzekwować. Ale tam jest prawo jest w drodze.

Tak więc w tej chwili Narodowy Kongres Ludowy, najwyższy organ ustawodawczy Chin, jest w trakcie opracowywania i oczekuje, że szybko uchwali, ustawa o ochronie danych osobowych.

Gideon Lichfield: Dobrze. Więc istnieje prawo ochrony danych osobowych, mające na celu ochronę konsumentów, ale czy ograniczy również zdolność państwa do szpiegowania ludzi?

Karen Hao: Teoretycznie prawo ma dotyczyć każdego podmiotu, który zbiera dane. Tak więc w rzeczywistości nie dotyczy to tylko podmiotów prywatnych, ale wracamy do kwestii egzekwowania prawa. Czy rzeczywiście istnieje jakaś zachęta dla rządu do egzekwowania i ograniczania własnych operacji gromadzenia danych. To jest rzecz, nad którą chińscy uczeni zastanawiają się przez naprawdę długi czas.

Gideon Lichfield: Tak więc jesteśmy. 2019 2020. Istnieje trudna równowaga między nadzorem państwowym a coraz silniejszą ochroną danych konsumenckich. A teraz nadchodzi COVID-19. Więc co się wtedy stało?

Karen Hao: COVID-19 to naprawdę interesujący moment dla prywatności danych w Chinach. Myślę, że powodem, dla którego ta niespokojna równowaga mogła istnieć tak długo, jest to, że obywatele Chin tak naprawdę nie wiedzą, ile danych jest od nich zbieranych przez rząd.

Ale kiedy uderzył COVID-19, rząd uruchomił tę inicjatywę dotyczącą aplikacji z kodami zdrowotnymi z pomocą chińskich gigantów technologicznych, w których różne władze lokalne wydały te aplikacje, które wymagały od obywateli wprowadzania danych o tym, dokąd się udali, i jakie objawy doświadczają .

A następnie aplikacja wypluwała ten kod koloru w oparciu o ryzyko infekcji. Więc jeśli prawdopodobnie nie jesteś zarażony, otrzymujesz zielony kod i możesz w rzeczywistości zająć się codziennym życiem, na przykład kupować jedzenie, iść do kawiarni, iść do księgarni, wsiąść do metra. Ale jeśli możesz zostać zainfekowany, otrzymasz żółty lub czerwony kod, a następnie musisz natychmiast poddać kwarantannie w swoim domu.

Tak więc po raz pierwszy widzimy przypadek, w którym w rzeczywistości istnieje nieco scentralizowana platforma cyfrowa, która z powodzeniem gromadzi dane o tak wielu obywatelach. Zasadniczo jest to obowiązkowe, jeśli chcesz móc poruszać się po świecie, ale jednocześnie obywatele Chin po raz pierwszy widzą, że rząd zbiera te dane na tak dużą skalę.

Tak więc w pewnym sensie nastąpił ogromny skok w zdolności rządu do zbierania tego rodzaju danych, które zawsze chciał zbierać, ale nastąpił również ogromny skok naprzód w świadomości obywateli na temat tego gromadzenia danych, co wzbudziło w nich niepokój. i zaczęli się odpychać.

Gideon Lichfield: Czy myślisz teraz, że pęd w kierunku zaostrzenia przepisów dotyczących prywatności w Chinach rośnie i będzie trwał?

Karen Hao: Właściwie zadałem to samo pytanie Sammowi Sacksowi. Kto jest naukowcem o Chinach w Nowej Ameryce i Yale. Studiuje to od dłuższego czasu i mówi, że aby odpowiedzieć na to pytanie, musisz przyjrzeć się celom chińskiego przywództwa.

Worki schodkowe: Macie cele związane z bezpieczeństwem narodowym. Masz cele ekonomiczne. Jasne jest, że przesadne wykorzystywanie danych przez rząd i dostęp do danych prywatnych pomaga osiągnąć cele związane z bezpieczeństwem narodowym, ale może bardzo podważyć cele gospodarcze. To rząd, który mówił o przekształceniu Chin w cybernetyczne supermocarstwo. Częścią tej wizji jest posiadanie globalnie odnoszących sukcesy, konkurencyjnych chińskich marek, takich jak Huawei, jak Tik Tok, prawda.

Karen Hao: Ale mówi, że te marki nie będą opłacalne na rynkach zagranicznych, jeśli istnieje podejrzenie co do sposobu, w jaki chiński rząd uzyskuje dostęp do danych.

Worki schodkowe: I tak właśnie wtedy, gdybyśmy mieli zająć coś w rodzaju pesymistycznego stanowiska, powiedziałbym, spójrz, po pierwsze, dlaczego rząd miałby rządzić własną zdolnością dostępu do danych? I szukam wskazania, że ​​jest to rząd, który ma na sercu ekonomiczne, pragmatyczne interesy. Ale widzimy pewną przewagę po stronie bezpieczeństwa. I nie po to, żeby bawić się w relatywizm polityczny, ale powiem, że jesteśmy również w Stanach Zjednoczonych, widząc bardziej skoncentrowany na bezpieczeństwie narodowym, dominujący pogląd, jeśli chodzi o spojrzenie na technologię i globalne łańcuchy dostaw.

Gideon Lichfield: Karen, rozmawialiśmy o tym, jak Chiny myślą o prywatności danych i jak je regulować, ale jak dokładnie to wpłynie na resztę świata?

Karen Hao: Cóż, myślę, że są dwie duże drogi. Po pierwsze, chińscy giganci technologiczni mają coraz większy zasięg globalny. A kiedy korzystamy z tych usług, bardzo ważne jest, abyśmy wiedzieli, jakie dane są gromadzone, w jaki sposób są przetwarzane i kto ma do nich dostęp. To jest całe sedno walki, która toczy się teraz z Tik Tok. Aplikacja jest własnością i jest rozwijana przez chińską firmę Bytedance, a ludzie obawiają się, że oznacza to, że chiński rząd uzyska dostęp do wszystkich danych użytkowników. Nasz brak zrozumienia, w jaki sposób Tiktok obsługuje swoje dane, jest wykorzystywany jako podstawa potencjalnego zakazu w USA, co może skutkować mniejszą dostępnością Internetu. Więc myślę, że to numer jeden.

Po drugie, nie chodzi tylko o chińskie firmy technologiczne. Sposób, w jaki przepisy dotyczące prywatności danych rozwijają się na całym świecie, jest bardzo powiązany. Kiedy UE wydała RODO, Chiny nie były jedynymi, które obserwowały. Wiele krajów na całym świecie zaczęło przyjmować bardzo podobne modele, na przykład Brazylia. Bardzo podobny wpływ będzie miała chińska ustawa o ochronie danych.

Zasadniczo proponują światu nowy model tego, jak kraje mogą mieć silną ochronę konsumentów bez ograniczania nadzoru państwa. Myślę, że to będzie bardzo przekonująca i atrakcyjna propozycja dla wielu krajów na całym świecie.

Gideon Lichfield: To tyle w tym odcinku Deep Tech. Jest to podcast przeznaczony wyłącznie dla subskrybentów MIT Technology Review, aby ożywić problemy, o których myślą i piszą nasi dziennikarze.

Gideon Lichfield: Znajdziesz artykuł Karen Hao Chiński paradoks prywatności danych we wrześniowym numerze magazynu.

Gideon Lichfield: Deep Tech został napisany i wyprodukowany przez Anthony'ego Greena, a redagowany przez Jennifer Strong i Michaela Reilly. Naszym dyrektorem technicznym jest Jakub Górski. A ja jestem Gideon Lichfield. Dziękuję za słuchanie.

Sprawdź więcej odcinków Deep Tech tutaj.

ukryć