211service.com
Potrzebujemy więcej alternatyw dla Facebooka
Ukarany negatywnymi skutkami mediów społecznościowych Mark Zuckerberg mówi, że w tym procesie poprawi swoje usługi i ulepszy społeczeństwo. Czy jakakolwiek firma powinna być tak potężna? 10 kwietnia 2017 r.
PAN. TECHNOLOGIA
Około 10 lat po tym, jak telewizory zaczęły być wszechobecne w amerykańskich domach, nadawanie programów telewizyjnych odniosło oszałamiający sukces finansowy. Jak zauważył szef Federalnej Komisji Łączności w: przemówienie z 1961 r. dla dyrektorów telewizyjnych, przychody branży, przekraczające miliard dolarów rocznie, rosły o 9 procent rocznie, nawet w czasie recesji. Jak powiedział grupie przewodniczący FCC, problemem był sposób, w jaki firma zarabiała pieniądze: nie służąc przede wszystkim interesowi publicznemu, ale emitując wiele głupich programów oraz namialając i obrażając reklamy. Kiedy telewizja jest zła, nic nie jest gorsze, powiedział.
To przemówienie stało się znane z pejoratywu, którego prezes FCC, Newton Minow, używał do opisywania telewizji: nazwał ją ogromnym pustkowiem. To świetna linijka, ale są też inne powody, by wrócić do przemówienia teraz, około 10 lat po pojawieniu się innego serwisu komunikacyjnego – Facebooka – który stał się wszechobecny w amerykańskich domach, oszałamiający sukces finansowy i przekaźnik wielu szkodliwych schlock. Dziś uderzające jest to, dlaczego Minow powiedział, że problem rozległych pustkowi ma znaczenie – i co chciał z tym zrobić.
Ta historia była częścią naszego wydania z maja 2017 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Jeśli chodzi o to, dlaczego ma to znaczenie, Minow powiedział szefom telewizji:
Wasza branża ma najpotężniejszy głos w Ameryce. Ma nieunikniony obowiązek, aby ten głos rozbrzmiewał inteligencją i przywództwem. W ciągu kilku lat ta ekscytująca branża przekształciła się z nowości w instrument o ogromnym wpływie na Amerykanów. Powinna być przygotowana na rodzaj przywództwa, które gazety i czasopisma przyjęły lata temu, aby nasi ludzie byli świadomi ich świata .
Szczególnie w tym punkcie Mark Zuckerberg najwyraźniej by się z tym zgodził. Czy budujemy świat, którego wszyscy pragniemy? napisał w lutym w liczącym 5700 słów manifeście, który odzwierciedlał czasami wątpliwą rolę, jaką Facebook odgrywa w życiu obywatelskim. Odnosząc się do jego skłonności do oszustw związanych z turbodoładowaniem i sposobu, w jaki sprawia, że wiadomości są sensacyjne, napisał, że celem Facebooka musi być pomaganie ludziom w zobaczeniu pełniejszego obrazu świata.

NEIL DONNELLY
Ale jak ulepszyć dla nas środek komunikacji masowej? W 1961 roku Minow miał jasną odpowiedź: uważam, że większość problemów telewizji wynika z braku konkurencji. Powiedział, że nie może się doczekać, aż więcej kanałów stanie się dostępnych dzięki nowym technologiom, takim jak częstotliwości UHF, płatna telewizja i transmisje międzynarodowe. Powiedział, że będzie szukał sposobów na wzmocnienie lokalnych stacji, które mogłyby najlepiej służyć lokalnym społecznościom. Jestem głęboko zaniepokojony koncentracją władzy w rękach sieci, powiedział Minow.
Rzeczy zrecenzowane
Mają, w tej chwili, innego Ciebie
przez Sue Halpern
Nowojorski Przegląd Książek
22 grudnia 2016
Budowanie globalnej społeczności
Autor: Mark Zuckerberg
16 lutego 2017
W tym miejscu Mark Zuckerberg prawdopodobnie poczułby się trochę nieswojo. Ponieważ Facebook polega na skoncentrowaniu władzy w jednej sieci — swojej, którą nazywa globalną społecznością. Jeśli w rzeczywistości Facebook ma tendencję do promowania polaryzacji i plemienności, Zuckerberg wydaje się wierzyć, że można to naprawić kilkoma poprawkami. W swoim lutowym liście powiedział, że Facebook spróbuje zmniejszyć sensację na stronie i podejmie inne kroki, aby ludzie byli lepiej poinformowani i bardziej zaangażowani w demokrację.
Zuckerberg niewątpliwie chce dobrze, ale problem nie polega na tym, że potrzebujemy nieco lepszego Facebooka. Chodzi o to, że Facebook – firma warta 400 miliardów dolarów, ponieważ odkurza informacje o naszych gustach, nawykach zakupowych, naszych przekonaniach politycznych i prawie wszystkim innym, o czym możesz pomyśleć – jest przede wszystkim zbyt potężny. To, czego potrzebujemy, to spędzać mniej czasu na Facebooku.
Zahipnotyzowany
W swoim lutowym liście Zuckerberg zasadniczo przyznał się do tego, co było oczywiste dla każdego, kto miał konto na Facebooku podczas wyborów w 2016 roku: sieci społecznościowej nie do końca wzmocnił naszą demokrację . ten Kanał aktualności , główny zwój postów, które widzisz po otwarciu Facebooka, podsycił oszustwa (które w przeważającej mierze były przechylane na korzyść Donalda Trumpa, według analiza autorstwa Hunta Allcotta z New York University i Matthew Gentzkowa ze Stanford) i przekarmiła ludzkie historie i memy, które pasują do z góry przyjętych wyobrażeń. W mediach społecznościowych oddźwiękowe wiadomości są wielokrotnie wzmacniane, napisał Zuckerberg. To nagradza prostotę i zniechęca do niuansów. W najlepszym przypadku skupia się to na przekazach i wystawia ludzi na różne pomysły. W najgorszym razie zbytnio upraszcza ważne tematy i popycha nas do skrajności.

NEIL DONNELLY
Aby spróbować przeciwdziałać problemowi fałszywych wiadomości, Facebook sygnalizuje teraz fałszywe historie udostępniane na stronie, ostrzegając, że osoby trzecie weryfikujące fakty uznały je za fałszywe. W nadziei na rozpowszechnianie mniejszej liczby historii, które są pozornie prawdziwe, ale jednak nie zawierają informacji, firma dostosowała kanał informacyjny, aby nadać większą wagę historiom, które ludzie udostępniają po ich przeczytaniu (lub przynajmniej otwarciu), niż tym, które udostępniają dopiero po obejrzeniu nagłówki. Myślenie polega na tym, że historia udostępniona w dużej mierze na podstawie samego nagłówka jest mniej prawdopodobna, aby była tym, co Zuckerberg nazywa dobrą, dogłębną treścią.
Najnowsze pomysły Zuckerberga prawdopodobnie nie stworzą bardziej świadomej społeczności. Struktura Facebooka temu przeciwdziała.
Dobre dla Facebooka za wypróbowanie tych strategii. Pasują do innych działań obywatelskich, które firma podjęła w przeszłości, takich jak zachęcanie ludzi do głosowania i nakłanianie ich do przekazywania darowizn na rzecz ofiar powodzi i trzęsień ziemi. Ale najnowsze wysiłki prawdopodobnie nie pomogą w stworzeniu tego, co Zuckerberg nazywa bardziej poinformowaną społecznością. Struktura Facebooka temu przeciwdziała.
Facebook zasadniczo nie jest siecią pomysłów. To sieć ludzi. I chociaż co miesiąc ma dwa miliardy aktywnych użytkowników, nie możesz po prostu zacząć handlować spostrzeżeniami z nimi wszystkimi. Jak radzi Facebook, twoi znajomi z Facebooka są na ogół osoby, które już znasz w prawdziwym życiu . To sprawia, że bardziej prawdopodobne jest, a nie mniejsze, stymulowanie jednorodności myśli. Możesz spotkać nieznajomych, jeśli dołączysz do grup, które Cię interesują, ale posty tych osób niekoniecznie będą miały dużo czasu antenowego w Twoim kanale aktualności. Kanał aktualności został zaprojektowany tak, aby pokazywać Ci rzeczy, które prawdopodobnie będziesz chciał kliknąć. Istnieje po to, abyś był szczęśliwy, że możesz być na Facebooku i wracać wiele razy dziennie, co z natury oznacza, że będzie faworyzować emocjonalne i sensacyjne historie.
Z jakiego innego powodu Facebook zwiększałby widoczność wideo? W rzeczywistości jeden z jej dyrektorów zasugerował, że w ciągu kilku lat… kanał informacyjny może być w całości wideo. Z pewnością niektóre filmy, które zobaczysz na Facebooku, będą dogłębnymi dokumentami, relacjami na żywo z wydarzeń informacyjnych i innymi materiałami merytorycznymi. Ale ogólnie pokazywanie nam znacznie większej liczby filmów z całego Internetu nie wydaje się sposobem na promowanie bardziej uzasadnionego dyskursu .
Jak sam Zuckerberg zauważył w swoim lutowym liście, większość z tego, po co ludzie przychodzą na Facebooka, ma charakter towarzyski – przyjaciele dzielą się dowcipami i rodziny pozostają w kontakcie w różnych miastach lub ludzie znajdują grupy wsparcia we wszystkim, od rodzicielstwa po radzenie sobie z chorobą. To, że Facebook jest tym wszystkim, a także współczesną agorą, miejscem oświeconego zaangażowania obywatelskiego i politycznego, wydaje się niedopasowaniem.
Jeśli potrzebujesz przypomnienia, że głównym powodem istnienia Facebooka nie jest oświecanie Cię, weź pod uwagę fakt, że firma kataloguje ogromną ilość informacji o Tobie.
Zachowanie nie jest zaskakujące — Zuckerberg twierdził wiele lat temu, że prywatność była nie jest już normą społeczną — ale skala wciąż zdumiewa. Zeszłego lata ten Washington Post wymienione 98 punktów danych które Facebook rejestruje o swoich użytkownikach. Na przykład, porównując Twoje zachowanie na Facebooku z plikami utrzymywanymi przez zewnętrznych brokerów danych, firma gromadzi dane dotyczące Twoich dochodów, wartości netto, wartości Twojego domu, Twoich linii kredytowych, czy przekazałeś darowizny na cele charytatywne, czy słuchasz radia i czy kupujesz bez recepty lek na alergię. Czyni to, aby dać firmom bezprecedensową możliwość publikowania reklam, które prawdopodobnie będą dla Ciebie bardziej atrakcyjne. (Zapytałem Facebooka, czy coś się zmieniło, aby Poczta raport nie jest już dokładny; firma nie miała komentarza.)
Ten system może, ale nie musi działać dla reklamodawców, ale działa bardzo dobrze dla Facebooka, który w zeszłym roku wygenerował dochód netto w wysokości 10 miliardów dolarów na 28 miliardów dolarów przychodu. Czy to działa dobrze dla nas? Jak Sue Halpern napisał w Nowojorski Przegląd Książek usługi, które otrzymujemy od Facebooka, wymagają od nas rezygnacji z czegoś, co jest bardzo trudne do odzyskania:
Wielu z nas jest zaniepokojonych cyfrowym zasięgiem naszych rządów, zwłaszcza po rewelacjach Snowdena. Ale konsumpcjonistyczny impuls, który karmi rozwiązłe ujawnianie danych osobowych, podobnie zagraża naszym prawom jako jednostkom i naszemu zbiorowemu dobru. Rzeczywiście, może to być bardziej groźne, ponieważ bezmyślnie zamieniamy dziewięćdziesiąt osiem stopni wolności na rzeczy, w których myśleniu byliśmy zahipnotyzowani, nic nas nie kosztuje.
Patrząc na Facebooka w ten sposób, trudno jest wykorzenić firmę, aby znaleźć sposób na bycie platformą dla jeszcze zaangażowanie obywatelskie. W rzeczywistości, o ile nie uważamy, że ludzie powinni ponosić wszelkie koszty prywatności, jakie Facebook zdecyduje się nałożyć, prawdopodobnie nie powinno to być głównym miejscem, w którym szukamy grup, które, mówiąc słowami Zuckerberga, wspierają nasze osobiste, emocjonalne i duchowe potrzeby. Idealnie byłoby, gdyby ludzie byli w stanie tworzyć solidne społeczności internetowe i angażować się na rynku publicznym, nie pozwalając żadnej firmie na tworzenie kompleksowej dokumentacji na ich temat.
Wiele nisz
Co by było, gdybyśmy w 1961 r. podążyli za rozumowaniem Minowa w telewizji i zdecydowali, że powinniśmy mieć o wiele potężniejsze sieci rozpowszechniania idei i kształtowania publicznych dyskusji?
Pierwszym krokiem byłoby uznanie, że nawet przy pozornie nieograniczonej konkurencji, która już istnieje w Internecie, Facebook odgrywa ogromną rolę w naszym społeczeństwie. Według Pew Research Center sześćdziesiąt osiem procent wszystkich dorosłych Amerykanów używa go. Dla porównania, Instagram (również należący do Facebooka) 28 proc., Pinterest 26 proc., LinkedIn 25 proc., Twitter 21 proc. I żadna z tych innych witryn nie aspiruje do tego, by być tak wieloma rzeczami dla tylu osób, jak Facebook.
Jedną z interesujących rzeczy w rozległym przemówieniu Minowa o pustkowiach jest to, że jego zachęta do większej konkurencji pomogła zainspirować ekspansję nadawania publicznego w Stanach Zjednoczonych. I być może już dziś nadszedł czas na podobne wysiłki, aby wesprzeć więcej odmian mediów społecznościowych.
Te niekomercyjne alternatywy nie musiałyby być finansowane przez rząd (co jest szczęśliwe, biorąc pod uwagę, że obecnie rządowe finansowanie mediów publicznych, takich jak PBS, jest wątpliwe). Ralph Engelman, historyk mediów z Long Island University, który napisał: Publiczne radio i telewizja w Ameryce: historia polityczna , wskazuje, że tworzeniem nadawania publicznego kierowały – i częściowo finansowały – wybitne grupy non-profit, takie jak Fundacje Forda i Carnegie. W ciągu ostatnich kilku lat powstało kilka dzienników non-profit, takich jak ProPublica; być może teraz ich zwolennicy i inne fundacje mogą zrobić więcej, aby zapewnić istnienie większej liczby możliwości czytania i udostępniania takich prac.

NEIL DONNELLY
Szlachetne alternatywy dla Facebooka zostały wprowadzone już wcześniej. Nieistniejący już serwis dyskusyjny o nazwie Gather otrzymał kiedyś inwestycje od American Public Media, producenta programów radiowych. Wśród platform, które wciąż istnieją, Diaspora daje ludziom możliwości nawiązywania kontaktów towarzyskich bez rezygnacji z kontroli nad swoimi danymi. Parlio, obecnie należący do Quora, był współzałożycielem czołowej postaci Arabskiej Wiosny w Egipcie, aby promować dyskusje online z troskliwość, uprzejmość i różnorodność. Ale nadal moglibyśmy korzystać z większej liczby opcji, które wspólnie przeciwdziałają ogromnemu zasięgowi i wpływom Facebooka oraz wydobywają więcej z najbardziej konstruktywnych cech mediów społecznościowych – sposobu, w jaki łączą nas one z odległymi ludźmi, informacjami i pomysłami.
Ponieważ niekomercyjne alternatywy byłyby wolne od konieczności przechwytywania jak największej ilości informacji o Twoich zainteresowaniach, chętniej eksperymentowałyby z nowymi sposobami stymulowania interakcji między ludźmi. Może zrezygnowaliby z modelu News Feed, który nagradza popularność bardziej niż znaczenie. Być może niektórzy byliby bardziej zależni od algorytmów do obsługi historii i pomysłów, podczas gdy inni polegaliby na ludzkich kuratorach, którzy podnieśli dyskusję i eliminowali nadużycia poprzez uruchamianie trolli lub usuwanie oszustw.
Konkurentami Facebooka, którzy wykorzystali moc mediów społecznościowych tylko po to, by uczynić nas mądrzejszymi, byłyby prawdopodobnie serwisy niszowe, takie jak National Public Radio i PBS. Większość ludzi nie jest aż tak wybredna, mówi Jack Mitchell, profesor dziennikarstwa na Uniwersytecie Wisconsin i autor książki Obsługiwany słuchacz: kultura i historia radia publicznego . Udział w rynku PBS nie jest tak wysoki. Radio publiczne jest nieco wyższe. To mniejszość.
Ponieważ Facebook staje się potężniejszy niż kiedykolwiek, inne opcje są możliwe i ważne.
Ale posiadanie o wiele więcej niszowych alternatyw dla Facebooka może być dokładnie tym, czego potrzebujemy. Nawet jeśli nikt nie ukradł znacznej części użytkowników Facebooka, może wystarczyć, aby przypomnieć ludziom, że nawet gdy Facebook staje się potężniejszy niż kiedykolwiek — zwiększanie ogromnych zysków i przygotowywanie się do przesyłania dostępu do Internetu do zakątków świata w trybie offline — możliwe są inne opcje i żywotny.
Dlaczego w końcu jesteśmy teraz w tym, co często nazywa się złoty wiek telewizji , z wpływowymi kulturowo, wyrafinowanymi programami, które nie obrażają naszej inteligencji? Nie dzieje się tak dlatego, że nadawcy przestali nadawać schlock. Dzieje się tak dlatego, że publiczność jest bardziej rozdrobniona niż kiedykolwiek — dzięki rozwojowi nadawania publicznego, telewizji kablowej i usług transmisji strumieniowej oraz wielu innym wyzwaniom dla dużych sieci. Wymagało to raczej rozkwitu wyborów niż polegania na tych ogromnych sieciach, aby stać się lepszymi wersjami samych siebie. Jak pisał Zuckerberg w lutym, historia miała wiele takich momentów jak dzisiaj.
