Pracownicy kontraktowi Google głosowali za związkiem. Prawo nie jest po ich stronie.

Ilustracja logo Google z literą L jako uniesioną ręką/pięścią w powietrzu

Ilustracja logo Google z literą L jako uniesioną ręką/pięścią w powietrzu Google(logo); Deivid Saenz | Rzeczownik Projekt (pięść)





Czy kontrahenci Google pracują dla Google?

Pytanie może brzmieć głupio. Może również decydować o losie Google robotnicy kontraktowi w Pittsburghu, którzy głosowali za związkiem z United Steelworkers wczoraj. Ci podwykonawcy techniczni twierdzą, że otrzymują mniej korzyści niż pełnoprawni pracownicy Google, mimo że współpracują z nimi, i chcą bardziej sprawiedliwego traktowania. Decyzja o zrzeszeniu się jest opisany jako zmieniacz gier dla całej branży technologicznej, która opiera się na ukryciu pracowników tymczasowych wykonujących podobne prace jak ( i może nawet przewyższać liczebnie ) pełnych pracowników. Jednak tempo może napotkać poważne wyzwania z powodu toczącej się debaty na temat tego, kto dla kogo pracuje.

Dlatego. Firmy nie mogą zwalniać pracowników za uzwiązkowienie. To narusza ustawę o krajowych stosunkach pracy. Ale jeśli firma zwalnia swojego kontrahenta, ponieważ jego pracownicy zrzeszyli się w związki zawodowe, jest to bezkarne, mówi Brishen Rogers, profesor prawa pracy na Temple University. Robotnicy z Pittsburgha to kontrahenci, którzy pracują dla HCL Technologies, więc teoretycznie Google może zwolnić ich wszystkich, ponieważ głosowali za związkiem – co oczywiście byłoby ogromnym ciosem. Google w ogóle nie musi targować się z pracownikami, dodaje Rogers. W rzeczywistości jest możliwe, że United Steelworkers mogliby zostać ukarani przez sąd federalny, gdyby pracownicy HCL pikietowali i mieli znaki mówiące o strajku przeciwko Google lub nakłaniali pełnoetatowych pracowników Google do zaprzestania pracy i strajku.



Ale – i to jest kluczowe – firmom nie wolno zwalniać pracowników za zrzeszanie się, jeśli są „wspólnie zatrudnieni” przez wykonawcę (w tym przypadku HCL) i korporację (Google).

Co to znaczy wspólnie zatrudnieni? To nie jest rozstrzygnięta kwestia. W 2015 roku National Labor Relations Board — zainspirowana pracownikami McDonald’s, którzy upierali się, że są wspólnie zatrudnieni przez franczyzę i korporację — oświadczyła, że ​​firma nie musi codziennie bezpośrednio kontrolować pracownika, aby być pracodawcą.

Ale w ostatnich latach administracja Trumpa zasadniczo próbowała to odwrócić. Proponuje nową zasadę, która znacznie utrudniłaby udowodnienie statusu wspólnego pracodawcy — a Google i Microsoft popierają tę zasadę. To jeszcze nie minęło, ale może do czasu, gdy Google i związek zakończą spór, jeśli w końcu trafią do sądu w związku z tą definicją. Problem trwa tak długo, po części dlatego, że istnieje wiele niuansów prawnych, ale także dlatego, że w całej gospodarce w grę wchodzą dosłownie dziesiątki miliardów dolarów, mówi Rogers. W przypadku Pittsburgha prawnicy prawdopodobnie przyjrzeliby się, ile Google przydziela, zarządza i płaci pracownikom, lub czy HCL wykonuje większość nadzoru na co dzień. Przyszłość wysiłków na rzecz organizowania wykonawców technologicznych będzie zależeć od tego, kto zostanie uznany za szefa.



Prawo może nie jest przyjazne, ale to nie znaczy, że wysiłek związkowy jest daremny lub skazany na niepowodzenie. Reuel Schiller, ekspert ds. zatrudnienia w UC Hastings w San Francisco, wskazuje, że public relations może ostatecznie być ważniejsza. To, co sprawia, że ​​jest to szczególnie interesujące, to publiczna twarz Google, w której chcą obniżyć koszty, ale nie chcą sprawiać wrażenia, że ​​niszczą związki, mówi.

Margaret O’Mara, historyk z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, dodaje, że wczorajsze głosowanie nie jest pierwszym przypadkiem, w którym ludzie z branży technologicznej próbowali się uzwiązkowić. Mówi, że powtarzały się próby, poczynając od uzwiązkowienia robotników w zakładach produkcyjnych. Kilka lat temu Microsoft wykonawców zrzeszonych w związki zawodowe, ale potem ich miejsca pracy zostały zlikwidowane . Ale tym razem może być inaczej, mówi O’Mara. Nowy aktywizm w technologii, jak protesty kierowców Ubera i Lyfta oraz strajki przez pełnoetatowych pracowników Google , może zmusić firmy do działania.

Ale uwaga publiczna jest zasobem niestabilnym, a zmiana prawa pracy miałaby znacznie większy efekt, zwłaszcza jeśli uwaga odeszłaby. Pracownikom powinno być znacznie łatwiej uzwiązkowienie się, mówi Rogers. A kiedy już to zrobią, powinni być w stanie negocjować z firmami, które sprawują władzę nad ich warunkami pracy”.



ukryć