Prawda, kłamstwa i plemienni wyborcy

Ilustracja pikiety przeciwnejIlustracja pikietujących na przeciwnych stronach

Ilustracja pikiety przeciwnejIlustracja pikietujących na przeciwnych stronach Daniel Savage





Danielowi Patrickowi Moynihanowi, zmarłemu senatorowi USA z Nowego Jorku, często przypisuje się jedno z najpopularniejszych powiedzeń amerykańskiej polityki: Każdy ma prawo do własnej opinii, ale nie do własnych faktów. Jak ciekawy. Dziś wiele ruchów politycznych, grup interesu i polityków agresywnie rozpowszechnia swoje własne rażąco fałszywe fakty, zachęcając zwolenników do wkupienia się.

Rosyjska kampania dezinformacyjna prowadząca do wyborów prezydenckich w USA w 2016 r. była bezprecedensowa w amerykańskiej polityce. W następstwie tego firmy, takie jak Facebook i Twitter, wciąż zmagają się z radzeniem sobie z fałszywymi teoriami spiskowymi, które rozpowszechniały ich platformy. A skutki kłamstw politycznych wykraczają poza urnę wyborczą: w znanym incydencie z 2016 roku strzelec wystrzelił z karabinu AR-15 w pizzerii w Waszyngtonie w odpowiedzi na polityczną kampanię dezinformacyjną, która fałszywie zarzucała, że ​​dzieci były tam przetrzymywane jako niewolnicy seksualni w spisku handlu dziećmi prowadzonym przez Hillary Clinton.

Krótko mówiąc, problem dezinformacji w polityce nie znika, mówi Adam Berinsky, profesor nauk politycznych w Mitsui na MIT i dyrektor Laboratorium Badań nad Eksperymentami Politycznymi MIT (PERL). Co więcej, zjadliwa retoryka towarzysząca tym kłamstwom zaraziła politykę, dodaje Berinsky, i zdecydowanie jest czymś, co pogorszyło się w ciągu ostatniej dekady.



Nikt nie ma łatwego sposobu na zatrzymanie napływu dezinformacji politycznej lub odwrócenie jego skutków. Ale możemy to przestudiować. I tak w ostatnich latach naukowcy z MIT coraz częściej zajmowali się kwestiami prawdy i kłamstwa w polityce, tworząc różnorodne badania oparte na danych, często z zaskakującymi wynikami. Chcesz wiedzieć, jak szybko rozchodzą się fałszywe wiadomości, jak lepkie mogą być plotki i jak je zwalczać? Naukowcy z MIT mają odpowiedzi.

Trudno wyobrazić sobie lepsze środowisko do studiowania fałszywych wiadomości, plotek i sposobów ich rozwiania niż MIT, mówi Andrea Campbell, szefowa Wydziału Nauk Politycznych. Dodaje, że naukowcy z Wydziału Nauk Politycznych, Media Lab, Sloan School, EECS i innych programów są wyjątkowo dobrze przygotowani do zajęcia się tym, co nazywa tym głębokim zagrożeniem dla demokracji na całym świecie.

Jak (lekko) zdusić kłamstwo
Jeśli chcesz położyć kres plotce, prawdopodobnie będziesz potrzebować pomocy.



Berinsky zagłębia się w temat dezinformacji politycznej dłużej niż większość naukowców – około dekady. Jego badania przyniosły irytujące odkrycie, że próba obalania kłamstw może jeszcze bardziej je umocnić. W polityce kłamstwa mogą wywołać efekt ruchomych piasków: walka o ucieczkę może pogorszyć sytuację.

Po raz pierwszy zauważył to w 2009 roku, kiedy przeciwnicy proponowanej przez prezydenta Baracka Obamę ustawy o przystępnej cenie fałszywie twierdzili, że ustawa będzie finansować panele śmierci, aby odciąć opiekę medyczną dla chorych. W rzeczywistości program umożliwił lekarzom informowanie pacjentów o dostępnych opcjach opieki pod koniec życia. Ale, jak zauważył Berinsky, fakt, że przedstawiciele Partii Demokratycznej, a nawet partie neutralne, próbują obalić to kłamstwo, sprawiły, że więcej ludzi w to uwierzyło.

Jedyną łagodzącą rzeczą, którą odkrył Berinsky, jest to, że niektórzy ludzie wierzą, że korekty pochodzące od liczb, które mogłyby skorzystać na tym kłamstwie, są prawdziwe. W artykule z 2015 r. opisującym wpływ rzeczywistych cytatów senatorów republikańskich i demokratycznych, a także mówcy bezpartyjnego, wykazał, że tylko poprawki ze strony republikańskiego polityka znacznie zmniejszyły poziom wiary w panele dotyczące śmierci, zwiększając odsetek osób odrzucających takie pogłoski. z 57 do 69 proc.



Nieskuteczność nawet neutralnych korekt, uważa Berinsky, wzmacnia szeroki zakres fałszywych przekonań politycznych, od twierdzenia, że ​​Obama nie urodził się w USA, po przekonanie, że ataki terrorystyczne z 11 września 2001 r. były wewnętrzną robotą. przez rząd USA. Być może dzieje się tak z powodu samej siły powtórzenia, a może dlatego, że większość ludzi – zarówno republikanów, jak i demokratów – nie akceptuje poprawek pochodzących spoza ich własnego plemienia politycznego. Ale oczekiwanie, że prawda zwycięży tylko dlatego, że jest prawdziwa, jest szalenie nieskuteczną strategią.

Sprawdzanie faktów jest wspaniałe, ponieważ powinniśmy mieć poczucie, co jest prawdą, a co nie na świecie, mówi Berinsky. Ale samo istnienie kontrolerów faktów nie zapewni zwycięstwa prawdy. W końcu dodaje, ponieważ ludzie mają lojalność partyzancką i plemienną, nie rezygnują z plotek tylko dlatego, że są fałszywe.

Dlaczego pociągają nas dzikie historie
Jednym z powodów, dla których tak trudno jest pozbyć się fałszywych wiadomości, jest to, że ludzie mogą chcieć przede wszystkim zdobywać – i przekazywać – fałszywe informacje. Badanie z 2018 roku przeprowadzone przez trzech naukowców z MIT, opublikowane w czasopiśmie Nauka , odkryli, że na Twitterze fałszywe wiadomości są o 70 procent częściej retweetowane niż prawdziwe.



Fałszywe wiadomości są bardziej nowatorskie, a ludzie chętniej dzielą się nowymi informacjami, mówi Sinan Aral, profesor w MIT Sloan School of Management i współautor artykułu. Współautor Deb Roy, profesor nadzwyczajny sztuk i nauk o mediach w MIT Media Lab i dyrektor Laboratorium Maszyn Społecznych (LSM), był także głównym naukowcem Twittera w latach 2013-2017. I współautor Soroush Vosoughi '08, SM ' 10, PhD '15, stażysta LSM, badał rozprzestrzenianie się plotek w Internecie dla swojego doktoratu.

Ilustracja przeciwnych pikieterów z cytatem

Jako najgłębsze spojrzenie na Twittera tego rodzaju, badanie rzuca nowe światło na fundamentalne aspekty naszego ekosystemu komunikacji online, jak to ujął Roy. W ramach projektu badawczego prześledzono około 126 000 łańcuchów wiadomości przesłanych dalej przez około trzy miliony osób w latach 2006-2017 i oceniono ich dokładność na podstawie ocen sześciu organizacji weryfikujących fakty.

Naukowcy doszli również do wniosku, że, co zaskakujące, zaprogramowane boty zaprojektowane do rozpowszechniania fałszywych historii nie były odpowiedzialne za rozpowszechnianie tych nieprawd; Większość winy ponoszą ludzie. Rzeczywiście, zjawisko to wydaje się być zakorzenione w ludzkiej psychologii.

Myśliciele analityczni lepiej dostrzegają fałszywe wiadomości
Profesor nadzwyczajny David Rand uważa, że ​​ludzie mogą paść ofiarą fałszywych informacji, jeśli nie przetwarzają ich prawidłowo. Rand, który dołączył do wydziału MIT Sloan School of Management w 2018 z Yale, od dawna studiował między innymi poznanie, teorię gier i współpracę. Po wyborach w 2016 r. zaczął też eksperymentować z fałszami politycznymi.

Naprawdę przeorientowałem wiele moich badań w tym kierunku, czując, że dezinformacja stanowi naprawdę poważne wyzwanie dla naszego społeczeństwa, mówi.

Praca Rand sugeruje, że ludzie niekoniecznie są zbyt przesiąknięci ideologią, aby odróżnić prawdę od fałszu; raczej po prostu różnią się znacznie w swojej podstawowej biegłości w identyfikowaniu kłamstw. W jednym badaniu opublikowanym w czasopiśmie Poznawanie W tym roku Rand i współautor Gordon Pennycook z Yale poprosili ponad 3000 uczestników o zbadanie fałszywych i prawdziwych nagłówków wiadomości, a także wykonanie testu poznawczego. Odkryli, że ludzie bardziej skłonni do analitycznego myślenia częściej odrzucali nieprawdziwe historie.

Odkryliśmy, że ludzie, którzy są lepsi w rozumowaniu, są lepsi w odróżnianiu fałszywych od prawdziwych lub hiperpartyjnych od prawdziwych, mówi Rand. Są lepsi w identyfikowaniu prawdziwych, dokładnych nagłówków. Dodaje: Ludzie nabierają się na złe treści, ponieważ o tym nie myślą. Po przeprowadzeniu serii ponad 40 badań na ten temat Rand mówi, że dodatkowe eksperymenty potwierdzają ten punkt.

Sugeruje zatem, że powinniśmy kłaść mniejszy nacisk na motywowane rozumowanie – rzekomą chęć ludzi do interpretowania wszystkiego w ramach stronniczych ram – i uważać na rozwiązania, które opierają się na tej koncepcji.

Tego rodzaju rozwiązania błędnie sugerują, że sposobem na zmuszenie ludzi do większej rozwagi w korzystaniu z mediów jest zmniejszenie ich stronniczości, mówi Rand. Szczególnie w mediach po wyborach [2016] pojawiło się mnóstwo artykułów mówiących o tym w zasadzie. Ale jego praca sugeruje, że ani liberałowie, ani konserwatyści nie są bardziej skłonni do ideologicznego rozumowania.

Niemniej jednak stwierdził, że zwolennicy Hillary Clinton z 2016 roku byli ogólnie lepsi w odróżnianiu fałszywych wiadomości od prawdziwych niż zwolennicy Donalda Trumpa. Obecne wyniki wskazują, że w rzeczywistości istnieje polityczna asymetria, jeśli chodzi o zdolność dostrzegania prawdy w mediach, piszą Rand i Pennycook w Poznawanie artykułu, dodając, że przyczyny tego rozłamu pozostają niejasne. W osobnym badaniu autorzy stwierdzili również, że wyborcy Trumpa byli mniej refleksyjni niż wyborcy Clintona czy wyborcy z zewnątrz – ale ta duża część różnicy wynikała z demokratów, którzy głosowali na Trumpa.

Spolaryzowane stany Ameryki
Bardziej jasne jest to, że wzrasta partyjność w polityce. Weźmy pod uwagę historyczne stypendium Devina Caugheya, profesora nadzwyczajnego nauk politycznych w Instytucie. Wraz ze swoim kolegą Chrisem Warshawem — wcześniej z MIT, obecnie z George Washington University — i zespołem badaczy, Caughey stworzył zupełnie nowy zestaw danych na temat polityki na szczeblu stanowym w USA w latach 1936–2014, analizując prawie 150 kwestii politycznych nadgodziny.

Jednym z ich kluczowych ustaleń, opublikowanym w 2015 r., jest to, że regiony w USA znacznie się rozeszły w ciągu ostatnich dwóch dekad: już konserwatywne Południe stało się stosunkowo bardziej konserwatywne (podczas przejścia z Partii Demokratycznej na kontrolę Partii Republikańskiej), a Środkowy Zachód nieznacznie bardziej konserwatywne, podczas gdy stany północno-wschodniego i zachodniego wybrzeża stały się bardziej liberalne.

Jednak jeszcze większym trendem historycznym jest to, że polityka na szczeblu państwowym stała się bardziej liberalna gospodarczo od 1936 do około 1970 roku. Od tego czasu trend w kierunku liberalizmu, tam gdzie istnieje, koncentrował się bardziej na kwestiach społecznych, takich jak małżeństwa homoseksualne. Albo, jak ujął to Caughey, polityka gospodarcza była niezmienna od około 1970 roku, ale polityka społeczna poszła w bardziej liberalnym kierunku.

W kolejnym dokumencie opublikowanym w 2018 r. badacze włączyli do projektu sondaże historyczne i odkryli, że te polityki na szczeblu stanowym z czasem dość szybko reagują na opinię publiczną.

Caughey dokładniej zbadał niektóre z tych podziałów w nowej książce tej jesieni, Niestałe Południe , opublikowanym przez Princeton University Press. Twierdzi w nim, że rzekomo solidne Południe – prawie całkowicie pod kontrolą Partii Demokratycznej w połowie stulecia, teraz kontrolowane przez Partię Republikańską – od dawna było podziurawione podziałami. Kongresmeni z Południa w dużej mierze popierali na przykład New Deal, ale wielu z nich zbuntowało się przeciwko niemu do 1947 roku, popierając ustawę Tafta-Hartleya, która ograniczała władzę związków.

Caughey mówi, że był to krytyczny punkt zwrotny w amerykańskim rozwoju politycznym, który nastąpił z różnych powodów, w tym regionalnej wrogości wobec zorganizowanej pracy, a także poczucia, że ​​Nowy Ład, który ogromnie pomógł południowym białym, miał teraz podnieść czarnych jako cóż – coś, czego politycy walczący z prawami obywatelskimi mieli nadzieję uniknąć.

Częścią tego był rosnący strach, że stan New Deal stanowi potencjalne i być może rzeczywiste zagrożenie dla Jim Crow na Południu, mówi Caughey. Tak więc na pierwszy plan wysunęły się obawy rasowe.

Analiza historii znaczących podziałów politycznych w Ameryce jest otrzeźwiającym przypomnieniem warunków, w jakich mogą rozkwitać partyzanckie wrogość, plotki, fałszywe historie i dezinformacje. Rozłamy społeczne w USA istniały od dawna, ale teraz nowe media mogą przyspieszyć ogromną liczbę fałszów, które docierają do ludzi i prawdopodobnie utrzymują ich w oddzielnych domenach faktycznych.

Mimo to, jak przyznaje z odrobiną znużonej ironii Berinsky, rzeczy, które powodują podziały w ustroju, są gotowe do zbadania: fałszywe wiadomości mogą być złe dla demokracji, ale dobre dla biznesu, mówi.

Rzeczywiście, pracuje obecnie nad ukończeniem czteroletniego projektu finansowanego przez National Science Foundation, mającego na celu zbadanie skutków mediów politycznych w metodologicznie wyrafinowany sposób. Projekt – w którym Berinsky współpracuje z Teppei Yamamoto, profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Nauk Politycznych – ma na celu rozwikłanie wątków przyczyny i skutku w sferze wpływu mediów.

Czy ludzie wyszukują wiadomości, które pasują do ich przekonań, czy też uczą się swoich przekonań, oglądając wiadomości? mówi Beriński. Zasadniczo, czy ludzie stają się konserwatywni, ponieważ oglądają Fox News, czy też oglądają Fox News, ponieważ są konserwatywni?

Podczas gdy naukowcy wciąż pracują nad projektem, ich badania są specjalnie zaprojektowane, aby rozwikłać różne skutki ekspozycji w mediach na ludzi, którzy już mają różne ideologie. Oglądanie Fox News prawdopodobnie ma charakterystyczny wpływ na ludzi z całego spektrum politycznego – i prawdopodobnie na tych, którzy starają się całkowicie unikać wiadomości. Tak więc, jak ujmuje to Berinsky, badacze próbują zrozumieć, w jaki sposób ludzie wybierają media i jak na nie reagują, w ujednoliconych ramach.

W końcu lepsze zrozumienie wpływu mediów może nam powiedzieć, jak wiele informacji politycznych (i dezinformacji) naprawdę wpływa na amerykańską demokrację. Berinsky mówi, że naukowcy z MIT są dobrze przygotowani do zbadania tego. Instytut dysponuje obecnie prawdopodobnie najlepszymi metodami szkolenia w kraju, aby dać studentom narzędzia do studiowania takich rzeczy – dodaje. Dla mnie MIT to świetne miejsce, ponieważ stoimy na czele tych wielkich pytań merytorycznych, które animują amerykańską politykę.

ukryć