211service.com
Prezydent antynaukowy
Wiadomości stają się coraz gorsze o tym, jak polityka zdominowała naukę podczas obecnej kadencji administracji Białego Domu. Wybierz temat – zarodkowe komórki macierzyste, globalne ocieplenie, poziom rtęci w środowisku – i w każdym z nich ta administracja zaprzeczyła nauce, gdy ingerowała w ideologię prezydenta.
Teraz były chirurg naczelny Richard Carmona, który piastował urząd w latach 2002-2006, szczegółowo opowiada Kongresowi, w jaki sposób był skazany na wszystko, od komórek macierzystych i edukacji seksualnej po raport o biernym paleniu. Kazano mu również wspomnieć o prezydencie Bushu co najmniej trzy razy na każdej stronie każdego przemówienia i polecono mu wygłaszać przemówienia popierające kandydatów republikańskich.
Według pierwszej strony artykuł we wtorek New York Times ,
Dr Carmona zapewniał, że kwestia po wydaniu, administracja Busha podejmowała decyzje w ważnych kwestiach zdrowia publicznego w oparciu wyłącznie o względy polityczne, a nie naukowe.
Powiedziano mi, żebym trzymał się od nich z daleka, ponieważ już zdecydowaliśmy, w którą stronę chcemy iść, powiedziała dr Carmona.
Opisał udział w spotkaniu najwyższych urzędników, na którym omawiano temat globalnego ocieplenia. Inni urzędnicy doszli do wniosku, że globalne ocieplenie jest przyczyną liberalną i odrzucili to, powiedział.
Politycy zawsze próbowali manipulować faktami, aby pasowały do ich planów, i znowu to zrobią, chociaż skala, na którą stara się ta administracja, jest naprawdę zdumiewająca. Tak samo jest z pychą, że jakoś ludzie nie zauważyliby, że ideologia administracji jest sprzeczna z faktami i dowodami empirycznymi.
Fakty mają nieunikniony zwyczaj bycia, cóż, prawdziwy – na przykład fakt, że aborcje nie powodują raka piersi, pomimo rządowej strony internetowej, która nadal przedstawiała to twierdzenie wbrew wszelkim dowodom naukowym. Albo, że poziom dwutlenku węgla w atmosferze gwałtownie rośnie. Albo że większość Amerykanów popiera badania nad embrionalnymi komórkami macierzystymi.
Jednak jest tu dziwny zwrot w samym rozmachu i śmiałości tego wysiłku. Większość prezydentów manipuluje nauką lub próbuje, ale milczą o tym, zgodnie z obserwacją T.S. Eliota, że Między ideą / A rzeczywistością / Między ruchem / A działaniem / Pada cień. Ten Biały Dom nie ukrywał się ze swoją polityką naukową. Pozostał w centrum uwagi.
Niemal od początku – na pewno w sierpniu 2001 r., kiedy prezydent Bush ogłosił swoją restrykcyjną politykę w zakresie badań nad komórkami macierzystymi – George W. Bush niewiele starał się ukryć lekceważenie nauki, która nie zgadzała się z jego ideologią. To właśnie ujawnia się we wczorajszym zeznaniu Carmony przed Senatem, które maluje obraz generalnego chirurga, któremu w zasadzie kazano ignorować rzeczywistość w wielu kwestiach. Na przykład po prostu powiedziano mu, aby nie wspominał o badaniach naukowych, które kwestionowały politykę edukacji seksualnej, która opiera się wyłącznie na abstynencji.
W dziedzinie, którą jestem bardziej zaznajomiony z badaniami nad embrionalnymi komórkami macierzystymi, polityka administracji lekceważyła rzeczywistość w dwóch kwestiach. Po pierwsze, rdzeń okręgu wyborczego prezydenta był dość głośny, jeśli chodzi o chęć zakazania wykorzystywania embrionalnych komórek macierzystych do badań i nadzieję, że ich wykorzystanie może zostać sankcjonowane. Dzieje się tak pomimo faktu, że nauka jest łatwo dostępna dla wyszkolonych naukowców na całym świecie i że większość Amerykanów chce potencjalnego leczenia i kuracji obiecanych przez badania nad komórkami macierzystymi. Po drugie, polityka prezydenta zezwalająca na badania wyłącznie na liniach komórek macierzystych stworzonych przed sierpniem 2001 r. była problematyczna, ponieważ tych linii było mniej niż obiecano i w większości nie nadawały się do użytku.
Pomimo antynaukowej postawy prezydenta podczas jego pierwszej kadencji, George W. Bush został ponownie wybrany w 2004 roku, po części dlatego, że nauka rzadko jest czynnikiem decydującym o wynikach wyborów. W 2004 r. elektorat był bardziej zaniepokojony zagrożeniem terroryzmem, wojną w Iraku i innymi kwestiami, które pojawiły się na pierwszym planie.
Być może w 2004 roku Amerykanie powinni byli poświęcić nieco więcej uwagi polityce naukowej administracji Busha. Można mieć tylko nadzieję, że w 2008 roku nauka i fakty będą miały nieco większy wpływ zarówno na kandydatów, jak i na elektorat.