Problemy z Google i prawami autorskimi

Google znów jest w wiadomościach, a firma, która słynie z obietnicy nie czyń zła po raz kolejny wydaje się być po złej stronie problemu. Tym razem kontrowersje dotyczą kwestii praw autorskich. Google, który jakiś czas temu ogłosił, że chce skanować książki chronione prawem autorskim z niektórych największych bibliotek uniwersyteckich na świecie i indeksować materiały w swojej wyszukiwarce, zatrzymał się projekt do co najmniej listopada. Wygląda na to, że właściciele praw autorskich mają problemy z tym wysiłkiem i kto naprawdę może ich winić – ochrona praw autorskich jest przecież jednym ze sposobów zarabiania pieniędzy przez wydawców. Nieco zdumiewające, Google chce, aby właściciele praw autorskich zrezygnowali z ich programu, zamiast kontaktować się z właścicielami praw autorskich w celu skłonienia ich do przystąpienia.





Google chce, aby wydawcy powiadamiali firmę, których książek chronionych prawami autorskimi nie chcą zeskanować, co skutecznie zmusza branżę do rezygnacji z programu zamiast przystąpienia.

Takie podejście drażniło Stowarzyszenie Wydawców Amerykańskich.

Ogłoszenie Google nie łagodzi obaw branży wydawniczej, powiedziała Patricia Schroeder, prezes grupy handlowej w piątkowym oświadczeniu. Procedura Google przenosi odpowiedzialność za zapobieganie naruszeniom na właściciela praw autorskich, a nie na użytkownika, podważając każdą zasadę prawa autorskiego.

Byłoby jedno, gdyby Google oferował tantiemy właścicielom praw autorskich, ale jak dotąd firma nie obiecała dzielić się zyskami z projektu.



Google coraz bardziej wygląda jak kolejna wielka korporacja, która depcze każdego, kto stanie mu na drodze. Jako ktoś, kto dba o prawa autorskie i kto chciałby również pobierać zeskanowane książki z tych głównych bibliotek, mam nadzieję, że projekt pójdzie do przodu – ale tylko w sposób, który uwzględnia również prawa i potrzeby wydawców.

ukryć