Prorocy nieuchronności

Czy wszyscy zgadzamy się zatem, że zmiany technologiczne są prawdziwym przeznaczeniem gatunku ludzkiego? Gdy czytam książki i artykuły zwiastujące nowe tysiąclecie, panuje niemal jednolity konsensus, że XXI wiek będzie charakteryzował się wyłącznie postępem technicznym i szybkim dostosowaniem społeczeństwa do jego wymagań. Jeśli w dziełach są inne źródła nadziei i odnowy, wydaje się, że coraz mniej potrafimy je sobie wyobrazić.





Najbardziej niezwykłe w tych skoncentrowanych na technologii wizjach przyszłości jest użycie przestarzałego języka nieuchronności. Komentatorzy mówią prosto w twarz o nieuniknionych siłach, prawach historycznych i nieodwołalnych skutkach, posługując się obrazami przywodzącymi na myśl romantyzm końca XIX wieku. Na przykład w swojej książce „Przyszłość kapitalizmu” Lester Thurow przedstawia zmiany technologiczne jako siłę tektoniczną, której musimy być posłuszni, ale której nigdy nie możemy mieć nadziei na opanowanie. Najlepsze, co możemy zrobić, mówi Thurow, to odczytać te siły i ustawić się tak, aby uzyskać maksymalną przewagę. W podobnym duchu, redaktor magazynu Wired, Kevin Kelly, oświeca nas listą dwunastu praw dotyczących ery elektroniki cyfrowej, które, jak mówi, wprowadzają wstrząs w naszym społeczeństwie, zmianę społeczną, która zmienia nasze życie.

Szachy są zbyt łatwe

Ta historia była częścią naszego wydania z marca 1998 r.

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

W doniesieniach o określonych rodzajach rozwoju technicznego głoszenie nieuchronności często przeradza się w fatalizm. Cotygodniowe magazyny informacyjne opowiadały swoim czytelnikom o tym, jak nadzór w miejscu pracy, monitoring online i sieci elektroniczne generują ślady danych, które niszczą naszą prywatność. Chociaż te historie czasami oferują porady, jak chronić bezpieczeństwo danych osobowych, zazwyczaj zakładają, że niszczące prywatność urządzenia elektroniczne są tak głęboko zakorzenione, że systematyczne środki zaradcze są niemożliwe. W No Place to Hide, raporcie opublikowanym w Forbes na temat urządzeń śledzących, które otaczają każdy ruch ludzi, Ann Marsh martwi się, że nowe systemy informacyjne mogą wprowadzić w 1984 roku Orwella, czyniąc nas wszystkich niewolnikami państwa. Czy to oznacza, że ​​będziemy potrzebować nowych przepisów i silniejszych działań obywateli, aby przeciwdziałać temu zagrożeniu? Zupełnie nie. Marsh dochodzi do wniosku, że to cholerstwo praktycznie tu jest. Niech żetony spadną tam, gdzie mogą.



Ironia polega na tym, że wśród historyków i socjologów, którzy badają interakcje technologii i społeczeństwa, idee dotyczące konieczności i nieuchronności są obecnie uważane za śmieszne. Dokładna analiza tego, jak rozwijają się nowe technologie, ujawnia nie siły czy prawa, ale cały wachlarz wyborów społecznych, kulturowych i politycznych. Zmiana technologiczna to sfera przygodności, negocjacji i konfliktu, w której nic nie jest historycznie konieczne.

Od kształtowania rozległych systemów w telekomunikacji po projektowanie drobiazgowych funkcji w powstającym mikroczipie, zawsze można znaleźć kształtującą rękę inżynierów, planistów korporacyjnych i interesy społeczne, które są zainteresowane konkretnymi wynikami. Na przykład powód, dla którego nasze domowe lodówki wykorzystują silniki elektryczne zamiast spalać gaz ziemny, nie wynika z nieuchronności elektryczności, ale z wpływu przemysłu elektroenergetycznego na wybory konsumentów kilkadziesiąt lat temu.

Dlaczego zatem przewidywania o nieuchronności technologicznej są teraz tak popularne? Dla technoproroków bodźce są oczywiste. Podobnie jak starożytni widzący i wróżbici, mogą pochwalić się specjalną wiedzą o przyszłości, doradzając zaciemnionej publiczności, w jakim kierunku zmierzają sprawy, zgarniając przy tym atrakcyjne honoraria za wykłady i kontrakty książkowe. To, co zwykli ludzie czerpią z tych przyszłych wizji, to pociecha wiary, że przyszłość została już zaplanowana i że (jeśli będą się starać wystarczająco szybko) mogą znaleźć przyjemne role w dramacie.



Ale ci, którzy zwiastują przyszłość napędzaną technologią, w rzeczywistości radzą, abyśmy zrezygnowali z naszej roli w wyborze technologii i dlaczego. Zamiast tego sugerowane jest podejście Rip Van Winkle: po prostu idź spać, a my (namaszczeni) obudzimy cię, gdy to się skończy.

Na razie wydaje się, że energiczny skok sprzedaży dla Van Winkle-izmu działa. Duża część populacji najwyraźniej wierzy, że innowacje po prostu wylewają się z bulgoczącego wulkanu, nadając kształt nowym sposobom życia, gdy lawa się ochładza. Niebezpieczeństwo polega na tym, że ludzie, którzy powinni być zaangażowani w decydowanie o tym, jak korzystać z technologii w szkołach, przychodniach, miejscach pracy i domach, zrzekną się swojej obywatelskiej odpowiedzialności. Dlaczego, ci ludzie mogą się zastanawiać, powinni marnować energię na walkę z nieuniknionym?

W ten sposób istnieje potężne prawo, które może rządzić rozwojem w nadchodzących latach – prawo samospełniającej się przepowiedni. Jeśli wszyscy uważają, że trendy technologiczne są nieuniknione, prawdopodobnie tak się stanie. Dlatego ci, którzy poważnie traktują ludzką perspektywę, powinni odrzucić retorykę fatalizmu i domagać się czegoś bardziej istotnego. Kiedy słyszymy pompatyczne bełkotanie o prawach i siłach, jesteśmy winni sobie przerwanie i skierowanie rozmowy na inne słownictwo – obejmujące terminy takie jak alternatywy i wybory.



ukryć