Przyciski „Lubię to” Facebooka będą wkrótce śledzić Twoje przeglądanie sieci, aby kierować reklamy

Algorytmy Facebooka do kierowania reklam mają wkrótce zyskać nowy wąż z cennymi i kontrowersyjnymi danymi osobowymi.





Od przyszłego miesiąca miliony przycisków „Lubię to” i „Udostępnij” na Facebooku, które wydawcy dodali do swoich stron i aplikacji mobilnych, zaczną przesyłać dane o zwyczajach przeglądania Internetu przez użytkowników do systemów kierowania reklam firmy. Po zmianie typy odwiedzanych witryn mogą być wykorzystywane do dostrajania reklam wyświetlanych w serwisie społecznościowym Facebooka, jego usłudze udostępniania zdjęć Instagram i aplikacjach mobilnych korzystających z sieci reklamowej Facebooka.

Facebook po raz pierwszy zaoferował wydawcom przycisk „Lubię to” w 2010 roku, aby pomóc ludziom powiedzieć znajomym i firmie, co jest interesujące (patrz 10 Przełomowe technologie 2011: Indeksowanie społecznościowe). Przyciski mają postać fragmentu kodu, który należy dodać do strony. Ten kod kieruje przeglądarkę danej osoby do skontaktowania się z serwerami Facebooka, umożliwiając im poznanie odwiedzanej strony i zobaczenie plików cookie, które Facebook przesyła do przeglądarek użytkowników w celu ich identyfikacji.

Fakt, że Facebook oferuje śledzenie przeglądania Internetu przez ludzi, od dawna dotyczy grup prowadzących kampanie na rzecz prywatności. Niedługo po uruchomieniu przycisku Lubię to w 2010 roku Electronic Frontier Foundation i inne organizacje napisały: list otwarty prezesowi Facebooka Markowi Zuckerbergowi, który poprosił go o ustawienie przycisków tak, aby zbierały dane tylko wtedy, gdy ktoś na nie kliknął.



Facebook nadal pozwalał swoim przyciskom rejestrować dane i wreszcie powiedział w 2014 roku że wkrótce użyje go do kierowania reklam. Firma powiedziała w post na blogu we wtorek, że teraz oficjalnie się rozpocznie. W poście zapowiedziano również nowe ustawienie prywatności, które pozwala zrezygnować z oglądania reklam kierowanych na podstawie danych zebranych na temat Twojej aktywności online.

Rainey Reitman, dyrektor ds. aktywizmu w EFF, mówi, że to nie wystarczy, ponieważ za każdym razem, gdy wczytasz stronę z osadzonym przyciskiem Lubię to lub Udostępnij, Facebook nadal będzie o tym wiedział. Obietnica niewykorzystania informacji to nie to samo, co obietnica faktycznego usunięcia danych, mówi. Szczególnie problematyczne są dane „Lubię to”. Większość ludzi prawdopodobnie nawet nie zdaje sobie sprawy, że za każdym razem, gdy ładują stronę z przyciskiem „Lubię to”, Facebook otrzymuje o nich trochę informacji. Facebook nie odpowiedział na prośbę o komentarz do czasu publikacji.

Reitman twierdzi, że lepiej byłoby zaprojektować przyciski do wysyłania danych do Facebooka tylko wtedy, gdy ktoś aktywnie się nimi zaangażuje. Zamiast nowej opcji prywatności, firma powinna zamiast tego zgodzić się na respektowanie opracowywanego standardu „nie śledź” – mówi. Umożliwia zmianę ustawienia w przeglądarce, które sygnalizuje wydawcom, że nie chcesz być śledzony w różnych witrynach. Dokładna implementacja tej funkcji jest nadal opracowywana, ale w jednej z jej wersji witryny całkowicie zatrzymałyby zbieranie danych, gdyby dana osoba włączyła ustawienie nie śledź.



ukryć