211service.com
Regulacja jest na horyzoncie dla witryn finansowania społecznościowego
Kiedy w 2011 roku Eric Migicovsky potrzebował więcej pieniędzy na budowę inteligentnego zegarka Pebble, wraz z partnerami przedstawili swój plan inwestorom venture capital. Początkowo Pebble otrzymał wcześniejsze wsparcie od znanych inwestorów, ale kiedy założyciele wrócili do tradycyjnej społeczności kapitału wysokiego ryzyka, aby zebrać pieniądze potrzebne do udoskonalenia prototypu i wprowadzenia go do produkcji, odeszli z pustymi rękami. Gdy gotówka malała, zaprojektowali i uruchomili kampanię na stronie crowdfundingowej Kickstarter w kwietniu 2012 roku. To był przebój. Ich oferta w przedsprzedaży Pebble szybko wygenerowała prawie 10,3 miliona dolarów zobowiązań, co jest rekordem na Kickstarterze. Propozycja drugiej wersji, zwanej Pebble Time, zebrała ponad 20,3 miliona dolarów. W ciągu około czterech lat liczba pracowników Pebble wzrosła z zaledwie Migicovsky do 130 pracowników, a firma sprzedała ponad milion zegarków.
Obecnie istnieją dziesiątki witryn crowdfundingowych, na których można przedstawić produkt lub plan, poprosić o wsparcie finansowe od zupełnie obcych osób — i je otrzymać. Szacunki dotyczące pieniędzy zebranych za pośrednictwem portali crowdfundingowych w zeszłym roku sięgać nawet 5 miliardów dolarów . W zamian za pieniądze sponsorzy zazwyczaj otrzymują przyszły produkt po jego ukończeniu. Zwolennicy Migicovksy'ego dostali inteligentny zegarek. Zwolennicy innego znanego przykładu, Oculus VR, dostali zestaw deweloperski do gogli wirtualnej rzeczywistości. Oculus, który zebrał ponad 2 miliony dolarów w kampanii na Kickstarterze, która rozpoczęła się w sierpniu 2012 roku, został przejęty przez Facebooka za 2 miliardy mniej niż dwa lata później.
Jeśli akcje w firmie są warte tyle, ile ktoś za nie zapłaci, to ile są warte, gdy nie ma ich gdzie sprzedać? —Mark Kuban
Obecnie setki gadżetów, od drukarek 3D i systemów muzycznych po drony i konsole do gier wideo, zostało sfinansowanych poprzez kampanie na Kickstarterze lub innych portalach crowdfundingowych, a wraz z rozwojem branży pojawiły się nowe pytania dotyczące sposobu, w jaki strony finansowania działają i dostarczają informacji potencjalnym pożyczkodawcom i inwestorom.
Żaden z wielu zwolenników Oculusa nie otrzymał ani centa z tych 2 miliardów dolarów. Ale teraz niektóre platformy zaczęły przechodzić od modelu czysto pożyczki na produkt do modelu oferującego niewielkie ilości kapitału własnego w firmach, które chcą pozyskać kapitał. Witryny takie jak Crowdfunder, EquityNet i CircleUp oferują taką szansę, ale pieniądze zainwestowane w ten sposób są znacznie mniejsze niż te, które firmy zwykle pobierają poprzez IPO.
Dla inwestorów finansowanie społecznościowe ma wady, których nie mają rynki publiczne. Ryzyko oszustwa może być znaczne. I w przeciwieństwie do inwestorów w publiczną ofertę publiczną, fundusze społecznościowe praktycznie nie mają możliwości sprzedaży, jeśli chcą. Płynność jest zerowa, napisał inwestor Mark Cuban w krytyczny post na blogu w marcu. Jeśli akcje firmy są warte tyle, ile ktoś za nie zapłaci, to ile są warte akcje firmy, gdy nie ma ich gdzie sprzedać?
Większy nadzór regulacyjny pomógłby rozwiązać te problemy. Zasady rządzące kapitałowym finansowaniem społecznościowym zostały już zaproponowane przez amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd; w ich ramach emitenci byliby ograniczeni do zebrania nie więcej niż 1 miliona dolarów w okresie 12 miesięcy, a inwestycje osób fizycznych również byłyby ograniczone.
Niektórzy naciskają teraz na tworzenie nowych, luźno regulowanych giełd venture. Takie giełdy powstały w Londynie, gdzie działa Alternatywny Rynek Inwestycyjny, czyli AIM, oraz w Calgary, Alberta, gdzie znajduje się TSX Venture Exchange. Te publiczne rynki ułatwiłyby obrót akcjami małych spółek, aby pomóc inwestorom venture i crowdfundingom zamienić ich inwestycje na gotówkę, jednocześnie dając innym inwestorom możliwość obstawiania zakładów na sukces tych wschodzących spółek.
Prawodawcy i regulatorzy w Waszyngtonie już rozpoczęli prace nad ramami dla giełd wysokiego ryzyka, które zwolniłyby je z wielu rygorystycznych wymogów handlowych nałożonych na nowojorską giełdę papierów wartościowych i giełdę Nasdaq.
Zwolennicy uważają, że giełdy z mniejszymi obciążeniami regulacyjnymi dla emitentów mogą zacząć zachęcać do większych inwestycji w małe start-upy technologiczne. Krytycy obawiają się, że poluzowanie zasad może doprowadzić do odtworzenia środowiska, które dało początek bańce technologicznej na początku XXI wieku.
Kathy Smith, współzałożycielka firmy badawczej IPO Renaissance Capital, ostrzega, że niektóre działania mające na celu ułatwienie wymiany przedsięwzięć ograniczą ujawnianie informacji. Jak mówi, portale crowdfundingowe często nie podają zbyt wielu szczegółów na temat firm, a dobre decyzje inwestycyjne są podejmowane na podstawie dobrych informacji. W przypadku wielu serwisów crowdfundingowych brakuje danych potrzebnych do pełnego poinformowania inwestorów.