Robo-Fly

To był prawie Kitty Hawk dla tłumu mikromaszyny. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wykonali pierwszy ograniczony lot najmniejszej w historii maszyny z trzepoczącymi skrzydłami.





Robo-mucha Berkeleya ma rozpiętość skrzydeł wynoszącą zaledwie trzy centymetry i waży 300 miligramów – mniej więcej wielkości płatka róży. W tej skali zasady aerodynamiki, które utrzymują samoloty w powietrzu, nie mają zastosowania, więc naukowcy zamodelowali urządzenie na muszce owocówki, która zarówno macha, jak i obraca skrzydłami setki razy na sekundę. Gdyby to tylko trzepotało, mielibyśmy to kilka lat temu, mówi kierownik projektu Ron Fearing. Siłowniki wykonane z piezoelektrycznych materiałów ceramicznych, które rozszerzają się i kurczą pod wpływem ładunku elektrycznego, poruszają polimerowymi skrzydłami robota.

Przyszłość telewizji

Ta historia była częścią naszego wydania z listopada 2001 r.

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Inauguracyjny lot miał zaledwie 30 centymetrów i używał jednego skrzydła, podczas gdy robot był przywiązany do metalowego wysięgnika. Albert Pisano, dyrektor Electronics Research Lab w Berkeley, mówi, że projekt toruje drogę do lepszego zrozumienia aerodynamiki w mikroskali, mikroskalowych układów mechanicznych i metod wytwarzania w mikroskali. Departament Obrony USA, który finansuje projekt, chciałby używać maleńkich maszyn latających do szpiegowania pola bitwy; w końcu mogą działać jako czujniki pogodowe lub inspektorzy kanałów powietrznych.
Obawa mówi, że robo-mucha nie jest jeszcze gotowa do lotu bez uwięzi. Ma nadzieję, że stanie się to w 2003 roku. To jeszcze nie całkiem Kitty Hawk, przyznaje. Mimo to 30 centymetrów to dużo w skali owada; w końcu bracia Wright pokonali zaledwie 36 metrów podczas pierwszego lotu.



ukryć