Scott Brown, bazy danych wyborców i media społecznościowe

Jednym z wielkich rzekomych osiągnięć wyścigu prezydenckiego w 2008 roku było to, że prezydent Obama i Partia Demokratyczna zdobyli potężną broń polityczną: najbardziej szczegółowe bazy danych, jakie kiedykolwiek zgromadzono na temat poglądów i zwyczajów głosowania zarejestrowanych wyborców w USA. Obama wdrożył technologie społeczne na wielką skalę. A Demokraci podobno wyprzedzili Republikanów w wysyłaniu rozproszonych wolontariuszy do wykonywania połączeń z bankami telefonicznymi z użyciem Internetu.





Podczas takich rozmów wolontariusze mogli wypełniać formularze online, tworząc pliki dotyczące każdego Johna i Jane Doe – na kogo, jak powiedzieli, głosowali, jakie problemy ich poruszyły. W ciągu dwóch miesięcy przed wyborami w 2008 r. Demokratyczny Komitet Narodowy (DNC) dodał 223 miliony nowych danych dotyczących wyborców, co daje DNC dziesięciokrotnie więcej danych niż w kampanii z 2004 r. (To jest co) Sieć aktywacji wyborców , firma z siedzibą w Somerville, MA, która buduje oprogramowanie typu front-end dla bazy danych DNC, powiedziała mi po wygranej Obamy.)

Wszystkie te dane miały umożliwić dostarczenie wyborcom w przyszłych wyborach potężnych, dostosowanych prezentacji.

Więc gdzie to wszystko było we wtorek? Massachusetts nie jest prezydenckim stanem pola bitwy, więc stosunkowo mniej działań informacyjnych i gromadzenia danych przeprowadzono w 2008 r. Ponadto Demokraci nie mają już blokady na media społecznościowe (jeśli kiedykolwiek je mieli). Chociaż John McCain może nie był zbytnio kandydatem internetowym, senator elekt Scott Brown zademonstrował łatwość Obamy z takimi serwisami jak Twitter, Facebook, Flickr i YouTube. Uwaga ze strony krajowych grup nacisku, nasycone reklamy telewizyjne i telefony od obecnych i byłych prezydentów mają tendencję do zagłuszania wszystkiego innego. W ostatecznym rozrachunku niektóre kampanie mogą wykraczać poza pomoc technologiczną.



ukryć