211service.com
Skandal IBM ze złomowaniem zdjęć pokazuje, w jakiej dziwnej bańce żyją naukowcy zajmujący się sztuczną inteligencją
Kategoria: Sztuczna inteligencja Opublikowany 15 marcaWe wtorek NBC opublikowało artykuł z wciągającym nagłówkiem: „Mały brudny sekret” rozpoznawania twarzy: Miliony zdjęć online zeskrobanych bez zgody. i połączony do tego w naszym ostatnim numerze Algorithm, ale warto go dziś ponownie odwiedzić.
W artykule podkreślono niedawno udostępniony przez IBM zestaw danych zawierający 1 milion zdjęć twarzy, który ma pomóc w opracowaniu bardziej sprawiedliwych algorytmów rozpoznawania twarzy. (Wtedy też pisałem o wiadomościach). Okazuje się, że NBC odkryło, że te twarze zostały zeskrobane bezpośrednio ze strony internetowej Flickr, oferującej hosting zdjęć, bez zgody badanych lub fotografów.
Dla niektórych z was ta praktyka od razu będzie przerażająca i dziwna. Innym wyda się to zupełnie normalne. Ta historia ujawniła nie tyle brudną małą tajemnicę, co raczej kulturową przepaść między opinią publiczną a społecznością AI.
Naprawdę, dla znawców branży IBM nie zrobił nic niezwykłego. Badacze sztucznej inteligencji cały czas zbierają dane z różnych zakątków Internetu, aby nakarmić wiecznie głodne algorytmy uczenia maszynowego, które wymagają ogromnych ilości danych do trenowania. Na przykład zdjęcia na Instagramie są powszechnym źródłem danych graficznych; hashtagi często dogodnie odpowiadają treści zdjęć, co ułatwia generowanie oznaczonych danych. Artykuły z New York Times i Wall Street Journal są również powszechnym źródłem danych dla dobrze napisanych zdań zredagowanych na podstawie kopii. Jeszcze lepiej, że są podzielone na kategorie tematyczne: technologia, biznes, sport.
W rzeczywistości pobieranie danych z publicznie dostępnych źródeł jest tak dużym standardem branżowym, że jest nauczane jako podstawowa umiejętność (bez etyki) w większości szkoleń z zakresu nauki o danych i uczenia maszynowego. Tymczasem większość platform technologicznych jest zaprojektowana tak, aby zachęcać do takiego skrobania, oferując interfejsy API z bezpośrednim dostępem do ich danych. Do niedawna robiono to bez namysłu. (Cześć, Facebooku.)
Wszystko to nie oznacza, że skrobanie danych jest dobre lub złe. Istnieje kilka całkowicie łagodnych lub uzasadnionych sposobów wykorzystania tej praktyki (patrz Przeanalizowaliśmy 16 625 artykułów, aby dowiedzieć się, dokąd zmierza sztuczna inteligencja); to naprawdę zależy od kontekstu. Ta historia podkreśla raczej potrzebę dostosowania przez branżę technologiczną swoich norm kulturowych i standardowych praktyk, aby nadążyć za szybką ewolucją samej technologii, a także świadomości opinii publicznej, w jaki sposób wykorzystywane są ich dane.
Istnieją sposoby wykorzystania naszych danych, o których nie wiedzieliśmy pięć, 10 lat temu, mówi Rumman Chowdhury, globalny lider odpowiedzialnej sztucznej inteligencji w Accenture Applied Intelligence. Jak moglibyśmy [społeczeństwo] ewentualnie zgodzić się na zdolność, która nie istniała?
Innymi słowy, kiedyś mogło być opłacalną praktyką beztroskie skrobanie danych ludzi, a kiedyś mogła wystarczyć zgoda na wykorzystanie tych danych, o ile były one publicznie dostępne, ale pojawienie się sztucznej inteligencji i bezprecedensowa skala Monopolizacja danych i monetyzacja Doliny Krzemowej zmieniły to równanie. Technolodzy ponoszą odpowiedzialność za zmiany wraz z nim i upewnienie się, że istnieje szeroki, świadomy konsensus społeczny dotyczący ich praktyk.
Porada Chowdhury'ego dla tych, którzy zmagają się z poruszaniem się po szarych obszarach prywatności danych? Zastanów się, czy sposób, w jaki wykorzystujesz dane, jest zgodny z duchem, w jakim zostały one pierwotnie wygenerowane i udostępnione. Jeśli używasz go w sposób całkowicie styczny, czas się zatrzymać i ponownie rozważyć.
Ta historia pojawiła się pierwotnie w naszym biuletynie AI The Algorithm. Aby otrzymać go bezpośrednio do skrzynki odbiorczej, zarejestruj się tutaj za darmo.