211service.com
Śledzenie H1N1 przez Internet
W przyszłym sezonie grypowym strony internetowe, takie jak Facebook, Twitter i Google, mogą zapewnić szybszy sposób śledzenia rozprzestrzeniania się wirusa H1N1 niż doniesienia oficjalnych agencji, takich jak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC). ). To jest idea nowej generacji narzędzi do monitorowania chorób, w tym HealthMap, interaktywnego systemu online, który przeszukuje Internet w poszukiwaniu wiadomości, zarówno formalnych, jak i nieformalnych, śledząc wirusa praktycznie w czasie rzeczywistym.
Ślad grypy: Witryna HealthMap codziennie przeszukuje tysiące witryn internetowych, śledząc rozprzestrzenianie się do 200 chorób zakaźnych, w tym H1N1.
Podczas globalnego rozprzestrzeniania się pandemii grypy A (H1N1) w zeszłym roku, ZdrowieMapa był w stanie odebrać jedno z najwcześniejszych doniesień o chorobie, na długo przed potwierdzeniem wybuchu przez agencje rządowe. Naukowcy utrzymywali system działający przez cały sezon grypowy 2009 i stwierdzili, że średnio w poszczególnych krajach występował 12-dniowy okres opóźnienia między nieformalnymi raportami o podejrzeniu zachorowań na H1N1 a formalnymi potwierdzeniami wirusa. Po zakończeniu ostatniej fali epidemii H1N1 naukowcy przeanalizowali swoje dane i odkryli, że okresy opóźnień zbiegają się z produktem krajowym brutto (PKB) danego kraju – im bogatszy kraj, tym szybsza reakcja. Wyniki ich analizy publikowane są w bieżącym numerze New England Journal of Medicine .
John Brownstein, adiunkt w Szpitalu Dziecięcym w Bostonie i współzałożyciel HealthMap, mówi, że zeszłoroczna pandemia H1N1 była bezprecedensową okazją do przetestowania Internetu jako dynamicznego źródła do śledzenia szczególnie szybko rozprzestrzeniającej się choroby. W szczytowym momencie pandemii Internet był zalewany minuta po minucie z nieformalnych źródeł, takich jak serwisy informacyjne, blogi i inne strony internetowe, na długo zanim oficjalne agencje zdążyły potwierdzić podejrzane przypadki. Ogólnie rzecz biorąc, wirus H1N1 był być może sygnałem alarmowym, jeśli chodzi o naszą zdolność radzenia sobie z napływem danych w powstającej pandemii, mówi Brownstein.
Dzisiaj WHO i CDC codziennie korzystają z HealthMap, aby określić, jak lepiej śledzić i radzić sobie z przyszłą epidemią H1N1. HealthMap monitoruje również rozprzestrzenianie się 200 innych chorób, takich jak gorączka denga i pryszczyca. Zespół Brownsteina niedawno uruchomił aplikację na iPhone'a, która personalizuje HealthMap dla danego użytkownika. Aplikacja wykorzystuje globalne pozycjonowanie do oznaczania epidemii na swoim obszarze. Zarówno strona internetowa, jak i aplikacja na iPhone'a umożliwiają użytkownikom wpisywanie wszelkich znanych im przypadków grypy lub wszelkich objawów, które mogą cierpieć - informacje, które Brownstein może również wykorzystać do śledzenia choroby.
Globalny stan zdrowia: Na zdjęciu znajdują się doniesienia o podejrzeniach przypadków wirusa H1N1, które miały miejsce w ciągu ostatniego tygodnia. Użytkownicy serwisu mogą kliknąć flagę, aby przeczytać oryginalny raport. Różowe flagi oznaczają potwierdzone przypadki, natomiast niebieskie flagi wskazują, że liczba przypadków nie została zidentyfikowana.
Healthmap to jeden z wielu nowych programów mających na celu śledzenie chorób zakaźnych, wykorzystujących niekonwencjonalne źródła, takie jak przyjmowanie na pogotowie, sprzedaż recept bez recepty i raporty o absencjach szkolnych. W 2008 roku Google odkrył, że sezon grypowy w danej lokalizacji jest skorelowany z określonymi słowami kluczowymi, które użytkownicy wpisali w wyszukiwarce. Google uruchomił aplikację o nazwie Trendy grypy Google i opublikował artykuł w języku Natura , informując, że system mógł wykryć wybuch grypy na dwa tygodnie przed wydaniem potwierdzenia przez CDC. Metoda CDC, która obejmuje testy molekularne w celu potwierdzenia konkretnych wirusów, jest dokładniejsza, ale także czasochłonna i czasochłonna.
Podejścia internetowe mogą okazać się szczególnie przydatne w śledzeniu nowych patogenów. Nowe choroby mogą być najbardziej niszczycielskie, ponieważ organizm ludzki i infrastruktura zdrowia publicznego nie są przystosowane do radzenia sobie z nimi, mówi Marc Levy , zastępca dyrektora Centrum Międzynarodowej Sieci Informacji o Naukach o Ziemi na Uniwersytecie Columbia. Dlatego ta nowa technologia jest tak ważna, ponieważ radykalnie upraszcza proces wykrywania nowych chorób w sposób geograficznie dokładny.
Levy ostrzega, że gdy nowe technologie, takie jak HealthMap, stają się coraz bardziej powszechne, mogą cierpieć z powodu uprzedzeń Big Brother – rządy, które trzymają się mocno, mogą zdecydować się na zamknięcie dostępu do serwisów informacyjnych lub stron internetowych, tworząc blokadę dostępu do informacji. Istnieje niebezpieczeństwo, że te potężne narzędzia staną się celem ograniczeń, mówi Levy. Ale to są ryzyka warte tolerowania.
Aby stworzyć HealthMap, Brownstein i jego kolega Clark Freifeld , twórca oprogramowania badawczego w Children’s Hospital Informatics Program, opracował algorytmy do przesiewania różnych źródeł internetowych i agregatorów wiadomości, takich jak Google, szukając słów kluczowych w siedmiu różnych językach i oceniając wiarygodność źródła. Zweryfikowane zgłoszenia są oznaczane flagą w odpowiedniej lokalizacji na elektronicznej mapie świata, co pozwala użytkownikom obserwować rozwój choroby, takiej jak H1N1, klikając oś czasu pod mapą. Użytkownicy mogą również kliknąć flagę, która prowadzi do raportu informacyjnego, informacji prasowej szpitala lub wpisu na blogu.
W przyszłości Brownstein i Freifeld planują wejść w świat sieci społecznościowych minuta po minucie i będą monitorować witryny takie jak Twitter i Facebook pod kątem jeszcze wcześniejszych oznak epidemii chorób. Idziemy po cienkiej linii, docierając do tych źródeł danych, mówi Brownstein. Twitter to bardzo trudne źródło, z bardzo krótką ilością tekstu, którą trudno zweryfikować. Jeden indywidualny przypadek może nam nie mówić, że coś się dzieje, ale jeśli mamy wystarczającą liczbę osób zgłaszających się w danej lokalizacji, może to coś oznaczać. Poczekamy więc na próg zgłaszania, zamiast polegać tylko na jednym tweecie, powiedzmy, epidemii eboli.