Smartfony to broń masowej manipulacji, a ten facet wypowiada im wojnę

Tristan Harris uważa, że ​​wielkie technologie wykorzystują nas wszystkich. Czy jego moc może być użyta na dobre? 19 października 2017 r.

Tristan Harris





Jeśli, podobnie jak coraz większa większość ludzi w Stanach Zjednoczonych, posiadasz smartfon, możesz mieć wrażenie, że aplikacje w dobie kieszonkowego komputera są zaprojektowane tak, aby jak najdłużej skupiać Twoją uwagę. Możesz nie mieć poczucia, że ​​manipulują Tobą jednym dotknięciem, przeciągnięciem lub powiadomieniem na raz.

Ale Tristan Harris uważa, że ​​to właśnie dzieje się z miliardami z nas, którzy korzystają z sieci społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram, Snapchat i Twitter, i ma misję skierowania nas w stronę potencjalnych rozwiązań – lub przynajmniej zmuszenia nas do uznania, że ​​ta manipulacja jest fakt, dzieje.

Harris, wcześniej menedżer produktu, który został etykiem projektowania w Google, prowadzi organizację non-profit o nazwie Dobrze spędzony czas , który skupia się na uzależniającym charakterze technologii i sposobach lepszego projektowania aplikacji; zajmuje się rzecznictwem publicznym i wspiera standardy projektowania, które uwzględniają to, co jest dobre dla życia ludzi, a nie tylko dążenie do maksymalizacji czasu oglądania. Mówi, że w dzisiejszych czasach odchodzi od dobrze spędzonego czasu (jego nowy wysiłek jest jeszcze nienazwany), próbując pociągnąć branżę technologiczną do odpowiedzialności za sposób, w jaki przekonuje nas do spędzania jak największej ilości czasu w Internecie, stosując taktykę od Snapchata. Snapshots do automatycznego odtwarzania filmów w serwisach takich jak YouTube i Facebook.



„To, co sami sobie robimy, jest tak niewidoczne”, mówi. To jak kryzys zdrowia publicznego. To jak papierosy, z wyjątkiem tego, że otrzymujemy tak wiele korzyści, że ludzie nie są w stanie dostrzec i przyznać się do erozji ludzkiej myśli, która ma miejsce w tym samym czasie.

Powiązana historia

Harris twierdzi, że ponieważ modele biznesowe firm technologicznych w dużej mierze zależą od przychodów z reklam, nie jest w ich najlepszym interesie popychanie nas do wyjścia z sieci społecznościowej du jour i wyjścia na zewnątrz, aby spotykać się ze znajomymi. Nie mówi, że Facebook (ani żaden z jego rówieśników, jeśli o to chodzi) jest zły ani że powinniśmy przestać używać naszych smartfonów. Ale po latach spędzonych w branży technologicznej – dołączył do Google w 2011 roku, kiedy kupił startup, którego był współzałożycielem, firmę Apture zajmującą się wyszukiwaniem na stronach internetowych – mówi, że są to najpotężniejsze maszyny do perswazji społecznej, jakie kiedykolwiek zbudowano. i jest zaniepokojony tym, jak ich używamy. A dokładniej, jak nas wykorzystują.

To coraz bardziej aktualna obawa. Mimo wszystkich wspaniałych rzeczy, które umożliwia technologia mobilna, coraz więcej badań wskazuje że użycie portale społecznościowe łącznie z Facebook , Instagram , Snapchat i Twitter mogą mieć negatywne konsekwencje, takie jak zwiększenie szans na depresję lub izolację społeczną. Rzeczywiście, po prostu mieć telefon w pobliżu może obniżyć twoje zdolności poznawcze.



Aby przekazać swoją wiadomość, Harris współpracuje z kolegami, w tym Roger McNamee , inwestora venture capital i wczesnego inwestora Facebooka i Google, który: ostatnio napisał o jego ubolewaniu z powodu tych zarobkowych posunięć.

Staje się również biegły w wystąpieniach publicznych: a Dyskusja TED dawał w kwietniu obejrzano około 1,5 miliona razy i pojawił się na 60 minut w tym samym miesiącu. Wydawało się więc, że jest w swoim żywiole, kiedy po raz pierwszy go zobaczyłem, stojącego przed zatłoczoną salą wykładową na Uniwersytecie Stanforda w jesienny wieczór, przemawiając na zajęciach na temat sztucznej inteligencji i społeczeństwa z prezentacją zatytułowaną Budowanie sztucznej inteligencji dla ludzkiej uwagi.

Nie była to najbardziej efektowna sceneria. Podczas gdy Stanford jest zielonym, ekspansywnym, drogim bastionem nauki Doliny Krzemowej, ta konkretna sala wykładowa była pozbawiona okien, a biurka były stare i niewygodne. Harris, ubrany wygodnie w bawełnianą koszulę i czarne spodnie, wyglądał na ciasnego, stojąc za starą mównicą w kącie pokoju.



Widok na Dolinę Krzemową widziany z góry. Flickr | Patrick Nouhailler

Ale jeśli historia jest wskaźnikiem, jest to jedno z najlepszych miejsc, w których można dotrzeć do tych, z którymi Harris ma nadzieję nawiązać kontakt: bystrych studentów, którzy mogą być liderami technologii jutra (wiedziałby, ponieważ jest absolwentem Stanford i liczy jako jego przyjaciele niektórzy znani technicznie absolwenci Stanforda, założyciele Instagrama Kevin Systrom i Mike Krieger).

I nawet w tej scenerii Harris był charyzmatyczny, a jego przesłanie niepokojące, ale wyważone. Przez ponad godzinę przykuwał uwagę studentów, opowiadając o wyścigu przemysłu technologicznego o uwagę i jego technikach przyciągania uwagi konsumentów, recytując statystyki, takie jak fakt, że na Facebooku jest teraz więcej ludzi niż muzułmanów na świecie.



Pytanie brzmi, czy kiedy zaczniesz monopolizować to, o czym myślą ludzie, czy to rzeczywiście jest dobre dla społeczeństwa? Na co jest to podatne? Gdzie to może pójść nie tak? on zapytał.

Miałem kilka własnych pytań po tym, jak go usłyszałem. Początkowo uznałem retorykę Harrisa za interesującą, ale niepotrzebnie alarmującą. Od lat korzystam z Facebooka, Twittera, Instagrama i oczywiście Google. Zależę od nich tak bardzo, że zbieram i rozpowszechniam informacje każdego dnia — znajdowanie wskazówek dotyczących historii, utrzymywanie kontaktu z przyjaciółmi i rodziną, publikowanie uroczych zdjęć i filmów z moim dzieckiem, czytanie wiadomości i tak dalej. Zastanawiałem się, czy to naprawdę takie złe? Czy naprawdę jestem w jakiś sposób kontrolowany lub pod wpływem?

Ale po przemówieniu Harrisa w Stanford zacząłem dużo więcej myśleć o tym, jak wciągnęło mnie oglądanie automatycznie odtwarzanych reklam staników i butów, które tak naprawdę chcę kupić. I jak się czuję, gdy otrzymuję na smartfonie powiadomienie, że ktoś polubił, pokochał lub przesłał dalej jeden z moich postów na Facebooku, Instagramie lub Twitterze. Na pewno jest trochę ładunku w moim żołądku i brzęczenie w moim mózgu i naprawdę, naprawdę to lubię. Pragnę tego, nawet po umieszczeniu szczególnie uroczego zdjęcia dziecka lub sprytnie sformułowanej aktualizacji statusu, a otrzymanie jednego z tych powiadomień nieuchronnie skłania mnie do otwarcia dowolnej aplikacji społecznościowej, z której pochodzi, aby zobaczyć, co się dzieje. Czy będę po prostu dalej lubić zdjęcia na Facebooku, retweetować zabawne ciekawostki na Twitterze i karmić sztuczną inteligencję, która zarządza tymi sieciami, dopóki nie przewrócę się i umrę?

Następnego dnia spotkałem Harrisa i rozmawiałem z nim o tym wszystkim podczas lunchu sushi w San Francisco. Nie miał żadnych łatwych rozwiązań, aby złagodzić moje obawy, ale przedstawił swoją wizję tego, czym mogłyby być witryny takie jak Facebook, gdyby nie były zobowiązane do przyciągnięcia twojej uwagi, ale oddane służeniu społeczeństwu (co, jeśli się nad tym zastanowić, brzmi zgodnie z pierwotną wizją założyciela Facebooka Marka Zuckerberga).

Facebook, który istnieje teraz, pomógł wielu ludziom łączyć się i komunikować w pozytywny sposób, ale doprowadził również do takich rzeczy jak Rosyjski ingerencja w ostatnie wybory prezydenckie w USA.

Problem polega na tym, że są to niezamierzone konsekwencje dobrze zamierzonych strategii, mówi McNamee, który określa siebie jako skrzydłowego Harrisa.

Co z tego, że, zastanawia się Harris, treści, które widziałeś na Facebooku, zawierały sposoby na ulepszenie świata lub przynajmniej twojej społeczności, albo poprawę twojego życia? W swojej wizji sieci społecznościowej z wbudowaną swego rodzaju perswazją etyczną, Facebook może zaproponować kilka konkretnych sposobów, w jakie możesz pomóc w zmianach klimatu, takich jak obniżenie temperatury grzejnika o kilka stopni lub zamontowanie paneli słonecznych na dachu . A może zachęciłoby Cię to do spotkania się z ludźmi spoza Facebooka, aby osobiście porozmawiać o polityce.

Trudno to sobie wyobrazić, ponieważ wszystko w kanale to w zasadzie rzeczy, które konsumujesz – inne artykuły, które możesz przeczytać lub filmy, które możesz obejrzeć – zamiast tego, co możesz zrobić dzisiaj, co przybliżyłoby Cię do życia, które chcesz żyć , on mówi.

I chociaż można powiedzieć, że ludzie już robią to, czego naprawdę chcą na Facebooku, Twitterze, Instagramie i innych portalach społecznościowych, reprezentując preferencje za pomocą kliknięć i wyborów dotyczących osób i źródeł wiadomości, które śledzą, Harris uważa, że ​​nie jesteśmy kontrola mediów społecznościowych w obecnej formie.

Wszystko, co [Facebook] wie o mnie, może być wykorzystane do przekonania mnie do przyszłego celu, mówi. I jest bardzo potężny; dokładnie wie, co by mnie przekonało, bo przekonało mnie w przeszłości.

Narzędzia perswazyjne mogą być jeszcze bardziej skuteczne w szczególności dla reklamodawców: Facebook jest podobno pozwalanie niektórym markom na przesiewanie publicznych postów i komentarzy (bez nazw użytkowników), aby pomóc im dotrzeć do użytkowników.

Skontaktowałem się z Facebookiem, aby dowiedzieć się, czy pracuje nad jakimikolwiek wysiłkami związanymi z perswazją etyczną; nie odpowiedział.

Harris jednak nie czeka na Facebooka. On i McNamee pracują nad politycznym wsparciem, aby ludzie, zarówno w polityce, jak i opinii publicznej, byli bardziej świadomi kontroli, jaką duże firmy technologiczne mają nad użytkownikami. McNamee mówi, że ich początkową misją było stymulowanie rozmowy na temat odpowiedniej roli monopolistów platform internetowych w społeczeństwie i że rozmawiają z ludźmi, ale nie wymienia nazwisk. Harris ma nadzieję, że również pracownicy firm technologicznych będą bardziej zainteresowani jego pracą. Stało się to w mało spraw, zwłaszcza po opuszczeniu stanowisk.

Firmy same się nie zmienią, mówi.

ukryć