Śmierć cyfrowego zarządzania prawami?

To zagadka e-biznesu. Właściciele komputerów PC coraz częściej szukają rozrywki online, jak pokazał Napster i jego następcy korzystający z subskrypcji. A wiele firm, które są właścicielami najpopularniejszych obecnie piosenek, książek i filmów, chętnie sprzedaje swoje treści przez Internet — jeśli tylko uda im się znaleźć sposób, który będzie wygodny zarówno dla klientów, jak i opłacalny dla właścicieli praw autorskich. Jednak wiele firm zajmujących się zarządzaniem prawami cyfrowymi, które zostały założone, aby zapewnić taki właśnie internetowy rynek, kurczy się lub nawet znika z pola widzenia.





W ciągu ostatnich ośmiu miesięcy stado firm zajmujących się ochroną treści, w tym Buffalo w stanie Nowy Jork, Reciprocal, San Jose, Vyou.com z siedzibą w Kalifornii, Maynard, MA z siedzibą w Digital Goods i Mountain View, CA z siedzibą w Kalifornii zamknięte lub sprzedane. ContentGuard, spin-off firmy Xerox oparty na Bethesda, MD (zobaczyć Zarządzanie Prawami Cyfrowymi , DZIECI styczeń/luty 2001) , porzucił swoją działalność w zakresie publikowania treści, zmniejszając w ten sposób do jednej czwartej swojej poprzedniej wielkości. Firma InterTrust Technologies z Santa Clara w Kalifornii, która założyła branżę zarządzania prawami cyfrowymi, zmniejszyła liczbę pracowników o 40 procent.

Komputer z nanorurek

Ta historia była częścią naszego wydania z marca 2002 r.

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Co się dzieje? To nie tylko efekt uboczny zeszłorocznej implozji dot-comów, ale także spadek praw cyfrowych jest po części wynikiem niedociągnięć technologicznych. Oprogramowanie do ochrony treści jest po prostu zbyt nachalne i ograniczające, aby zaspokoić potrzeby użytkowników, twierdzą obserwatorzy. Najważniejszym wyznacznikiem sukcesu [w zarządzaniu prawami cyfrowymi] jest to, jak przejrzysty możesz być dla użytkownika końcowego, a branża wypadła na tym słabo, mówi Daniel Schreiber, dyrektor generalny Alchemedia, czteroletniej firmy zajmującej się ochroną treści. w Dallas w Teksasie.



W tym samym czasie wiele wysiłków na rzecz praw cyfrowych popełniło błąd, koncentrując się najpierw na raczkujących rynkach konsumenckich – produktów takich jak e-booki – które cierpią z powodu rozpaczliwego niedoboru płacących klientów. Sprzedaż e-książek była tak rozczarowująca, że ​​działy wydawców elektronicznych kilku głównych wydawców, takich jak Random House i Time Warner, zostały zamknięte, co spotkało również sprzedawców internetowych e-książek, takich jak Contentville i MightyWords. W ipicturebooks.com, nowojorskiej firmie sprzedającej multimedialne e-książki dla dzieci, tytuł, który sprzedaje się w ilości 1000 egzemplarzy, jest hitem, według dyrektora generalnego Byrona Preissa. Bardzo trudno jest sprzedawać technologię [prawa cyfrowe] firmom, które nie próbują już sprzedawać treści, zauważa Schreiber.

W pewnym sensie jest to klasyczne pytanie typu „kurczak i jajko”: czy branża zarządzania prawami cyfrowymi jest utrudniona przez upadający rynek, czy też e-książki brną w gruzy z powodu braku lepszej technologii praw cyfrowych? Tak czy inaczej, wydawcy, studia nagraniowe i filmowe oraz inne firmy nie zrezygnowały z pomysłu wykorzystywania swoich cennych treści za pośrednictwem Internetu – ani nie rozważają rozpowszechniania ich w wolnej lub niechronionej formie, tak jak kiedyś zrobił to dla nich Napster.

Wstrząsy w firmach zajmujących się zarządzaniem prawami cyfrowymi skłaniają do apeli o nową technologię, która chroni więcej rodzajów treści i działa w bardziej niewidoczny sposób. Preiss mówi, że ograniczenia technologiczne sprawiły, że ta firma o dwa lata była w tyle, gdzie powinna być, ale to się wkrótce zmieni.



Teoretycznie oprogramowanie do zarządzania prawami cyfrowymi powinno działać całkowicie „za kulisami”, uniemożliwiając nieuprawnionym lub niepłacącym użytkownikom przeglądanie treści elektronicznych, jednocześnie dając uprawnionym klientom możliwość czytania, drukowania lub udostępniania dokumentów, w zależności od zasad określonych przez właściciela treści.

Ale jeśli kiedykolwiek kupiłeś chroniony hasłem raport biznesowy w witrynie takiej jak WetFeet.com, Hoover’s Online lub MightyWords – lub jeśli byłeś jedną z prawie pół miliona osób, które pobrały zaszyfrowany e-book Stephena Kinga Jazda na kuli w marcu 2000 r. – wtedy wiesz, że proces uzyskiwania chronionego pliku może obejmować kilka przygnębiających kroków. Możesz być zmuszony na przykład poczekać na przesłanie hasła pocztą e-mail lub może być konieczne pobranie specjalnej przeglądarki zamiast otwierania dokumentu w prostej przeglądarce internetowej (z możliwością drukowania, zapisywania i kopiowania potencjalnie pirackich Funkcje).

Problem, który rozwiązuje zarządzanie prawami cyfrowymi, jest prosty; rozwiązanie powinno być równie proste, mówi Martin Lambert, założyciel i dyrektor londyńskiej firmy SealedMedia zajmującej się ochroną treści. Jednak stworzenie technologii, która wymusza pewien stopień kontroli nad treścią bez tworzenia jakiejś okropnej struktury bezpieczeństwa, okazuje się nikczemnie trudne.



Inną wadą większości systemów ochrony jest to, że nie umożliwiają one jeszcze przenoszenia. W większości obecnych systemów praw cyfrowych zaszyfrowany klucz do odszyfrowania fragmentu treści jest powiązany z komputerem, na który ta treść została pierwotnie pobrana. System ten zapobiega masowemu kopiowaniu i redystrybucji, ale oznacza również, że na przykład nie możesz zacząć czytać powieści elektronicznej na swoim komputerze, a następnie przełączyć się na osobistego asystenta cyfrowego, gdy wychodzisz z domu. Po prostu nie jest to bezproblemowe doświadczenie dla użytkownika, a wielu z nich mówi: „Do diabła z tym, po prostu kupię książkę w miękkiej oprawie” — mówi Michael Letts, redaktor Seybold Seminars and Publications, firmy zajmującej się analizą technologii wydawniczych. w Media, PA.

Analitycy twierdzą, że firmy zajmujące się ochroną treści, w tym Alchemedia i SealedMedia, dysponują technologiami, które mogą przełamać barierę użyteczności, w końcu umożliwiając poważnym dostawcom sprzedaży online. W tej przestrzeni pracują bardzo bystrzy ludzie, którzy będą w stanie dowiedzieć się, z czym konsument jest gotów to znieść, mówi Letts. Na przykład system Mirage firmy Alchemedia eliminuje konieczność posiadania specjalnego oprogramowania przeglądarki, zapewniając, że odszyfrowana forma chronionego pliku pojawia się tylko na ekranie, nigdy w pamięci o dostępie swobodnym, gdzie komputer wyszukuje wszelkie dane, które próbuje wydrukować lub skopiuj. W ten sposób wydawcy mogą zamieszczać treści w formacie zgodnym ze zwykłą przeglądarką internetową, a obawa przed przyciskami zapisu i kopiowania zostaje zneutralizowana. Nie musimy blokować tych drzwi, ponieważ dane w [pamięci] są nadal zaszyfrowane, mówi Schreiber.

Z drugiej strony system SealedMedia wymaga specjalnej dwumegabajtowej wtyczki do przeglądarki, ale przechowuje klucze odszyfrowywania na centralnym serwerze z dostępem do Internetu, co oznacza, że ​​jeśli masz właściwe hasło, możesz uzyskać dostęp do treści z dowolnej maszyny zdarzyło się używać. Przeglądarka SealedMedia może również obsługiwać treści audio i wideo. SealedMedia po raz pierwszy zapewnia nam solidny i wygodny sposób dostarczania multimedialnych e-książek, mówi Preiss z ipicturebooks.



A wydawcy nie będą jedynymi klientami nowego rodzaju zarządzania prawami cyfrowymi. Alchemedia, na przykład, celuje w Mirage w firmy, które chcą umożliwić większą współpracę w Internecie bez ujawniania tajemnic handlowych. Jak zauważa Schreiber, Boeing nie jest zainteresowany sprzedażą swoich treści za żadną cenę; chcą tylko, aby było to poufne.

A to oznacza, że ​​użytkownicy komputerów, niezależnie od tego, czy są gotowi, czy nie, mogą spodziewać się, że chronione treści będą pojawiać się w coraz większej liczbie zakątków Internetu. Masz jeden model biznesowy, który miał 500 lat do opracowania od prasy drukarskiej Gutenberga i inny, który ma zaledwie trzy lub cztery lata, mówi Michael Miron, dyrektor generalny ContentGuard. Osobiście uważam, że za pięć, sześć czy siedem lat spojrzymy wstecz i zobaczymy, że nasze prognozy dla branży treści internetowych były niskie.

ukryć