211service.com
Spamerzy dokonują rozsądnych inwestycji w akcje
Nowe badanie pokazuje, że wiadomości spamowe promujące akcje mogą zarabiać pieniądze – jeśli jesteś spamerem.

Spamerzy stosują nowe technologie w celu pokonania filtrów poczty e-mail w swoich programach typu „pompuj i zrzuć”. (Źródło: CORBIS)
Gorąca energia! Zapas ropy naftowej! wykrzykuje typowe przesłanie. Gotowy do biegu!! Wielki Zwycięzca!!! Ogromna kampania reklamowa w tym tygodniu! Takie entuzjastyczne wiadomości często odnoszą się do firmy, której wpis znajduje się na Różowe prześcieradła , system notowań giełdowych dostępny bez recepty. Mają na celu zachęcić początkujących traderów do kupowania akcji, które zwykle są pomijane.
Te irytujące kampanie mają coraz większą częstotliwość i liczbę. Sophos , dostawca oprogramowania do ochrony firm i konsumentów przed zagrożeniami internetowymi z siedzibą w Massachusetts, poinformował w lipcu, że 15 procent wszystkich wiadomości-śmieci to teraz spam magazynowy, co stanowi drastyczny wzrost w porównaniu z mniej niż 1 procentem 18 miesięcy temu.
Dlaczego więc rośnie ilość spamu giełdowego – i szybko dostosowuje się on do technologii zaprojektowanych w celu jego wyeliminowania?
Nie chodzi o to, że wysyłanie jest tanie, ale faktycznie przynosi rezultaty, mówi Jonathan Zittrain , profesor zarządzania i regulacji Internetu na Uniwersytecie Oksfordzkim i współautor nowego badania, Spam działa: dowody od naganiaczy giełdowych i odpowiadającej im aktywności rynkowej . Jest także współzałożycielem Centrum Berkmana dla Internetu i Społeczeństwa na Harvard Law School.
Spam giełdowy wykorzystuje klasyczny schemat „pompuj i zrzuć”. Spamer wysyła masową wiadomość e-mail z reklamą groszowych akcji o niskim wolumenie obrotu w nadziei, że przekona garstkę ludzi do zakupu ich akcji. Jeśli spamerowi się powiedzie, ograniczone zakupy zwiększają cenę i płynność akcji na tyle długo, że spamer może sprzedać swoje akcje (lub akcje swojego klienta) z zyskiem. Akcje następnie spadają, a ci, którzy je kupili, zwykle ponoszą stratę.
W swoim badaniu Zittrain i współautor Laura Frieder , adiunkt w dziedzinie finansów na Uniwersytecie Purdue w Indianie, starał się określić ilościowo skuteczność takich kampanii. W tym celu przeanalizowali ponad 75 000 naganiaczy giełdowych, które pojawiły się w skrzynce e-mail Zittrain i grupie dyskusyjnej Usenetu poświęconej wykrywaniu spamu w okresie od stycznia 2004 r. do lipca 2005 r. Data i szacowany rozmiar każdej kampanii spamowej zostały porównane z ceną i wolumenem obrotu akcje spółki są promowane przez kilka dni, w tym dzień bezpośrednio poprzedzający kampanię.
Naukowcy odkryli, że jeśli spamer kupił akcje dzień przed rozpoczęciem intensywnej reklamy, a następnie sprzedał ją rano po pierwszym dniu reklamowania, średni zwrot z inwestycji wyniósł 4,9 procent. Skuteczniejsi spamerzy odnotowali 6-procentowy zwrot.
Z drugiej strony, gdyby ofiara zainwestowała 1000 dolarów w akcje w dniu największej reklamy, inwestycja ta byłaby warta średnio 947,50 dolarów w ciągu dwóch dni po kampanii spamowej. W przypadku najbardziej promowanych akcji ta sama inwestycja spadłaby o 7 procent, do 930 USD. Badanie potwierdziło również, że wolumen reklamowanych akcji zareagował pozytywnie i znacząco na kampanie reklamujące, co oznacza, że aktywność handlowa wzrosła.
Nasza analiza pokazuje, że spam [stock] działa, napisali Zittrain i Frieder. Wśród milionów odbiorców znajdują się nie tylko ci, którzy ją czytają, ale także stosują ją, sugerując wartość spamu, który stworzy potężną przeciwwagę dla wysiłków regulacyjnych i technicznych mających na celu jego powstrzymanie.
Zawieranie go zdecydowanie okazało się trudne. Takie wiadomości e-mail ze spamem rozprzestrzeniają się błyskawicznie, wspomagane przez wirusy trojańskie, które mogą gromadzić armie komputerów zombie w celu rozpowszechniania spamu na polecenie.
Co gorsza, coraz więcej spamerów giełdowych umieszcza swoje wiadomości w obrazach cyfrowych, czyniąc je niewidocznymi dla tekstowych filtrów oprogramowania. A nawet filtry, które mogą skanować obrazy w poszukiwaniu podpisów cyfrowych, są łatwe do oszukania.
Dokonując niewielkich zmian w pikselach obrazu, są w stanie zaciemnić obraz, mówi Ron O’Brien, starszy analityk ds. bezpieczeństwa w Sophos. Według firmy spam zawierający obrazy stanowił w czerwcu 35,9 procent całego spamu, w porównaniu z 18,2 procent zaledwie sześć miesięcy wcześniej.
Rzeczą, która zaskakuje większość ludzi, jest to, że firma [której akcje są reklamowane] często nie zdaje sobie sprawy, że jej akcje są w ten sposób manipulowane, dodaje O’Brien. Często są tak samo ofiarami.
Gordon LeBlanc Jr., założyciel i dyrektor generalny PetroSun Drilling z siedzibą w Phoenix, opisuje siebie jako taką ofiarę. Mówi, że nigdy nie słyszał o spamowaniu akcjami, dopóki na początku lipca spamer nie zaczął reklamować akcji swojej firmy zajmującej się usługami naftowymi. Od tego czasu napływają skargi.
Nie jestem szczęśliwym obozowiczem, mówi LeBlanc, która ostatnio została uderzona w połowie sierpnia. Trwa to sporadycznie od około półtora miesiąca. To bardzo frustrujące. Wygląda na to, że zrobią to dla każdego komunikatu prasowego, który opublikujemy.
Podobnie jak dziesiątki innych firm notowanych na Pink Sheets, PetroSun został zmuszony do wydania komunikatu prasowego wyjaśniającego, że jego akcje były manipulowane przez nieznaną kampanię spamową innej firmy.
Problem stał się tak powszechny, że w kwietniu Pink Sheets LLC złożyło wniosek do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd wzywając regulatora do nałożenia surowszych zasad na spamerów giełdowych, takich jak zmuszenie ich do ujawnienia swojej tożsamości i zamiarów w wiadomościach e-mail oraz wymaganie od spamerów dostarczenie emitentowi akcji kopii promocyjnej wiadomości e-mail. SEC musi jeszcze podjąć działania.
Ale O’Brien mówi, że zasady ujawniania nigdy nie będą działać, głównie dlatego, że większość spamerów nie przestrzega prawa. Nie jest też pewien, czy lepsze kampanie informacyjne oświecą opinię publiczną na tyle, aby powstrzymać skuteczność spamowania giełdowego.
Tu chodzi o chciwość. Szczerze mówiąc, jest to forma hazardu, mówi O’Brien, dodając, że zawsze jakiś procent populacji będzie przyciągany do programu „pompuj i zrzuć” w nadziei na pokonanie wszystkich szans.
Zittrain zwraca jednak uwagę, że nawet hazardziści mają zasady, które ich chronią, i że być może nadszedł czas, aby organy regulacyjne rozważyły bardziej agresywne – a nawet paternalistyczne – zastosowania prawa w celu ochrony osób bardziej podatnych na spam giełdowy.
Jedną z możliwości jest wprowadzenie kroków lub progów przyspieszających w procesie handlu maklerskiego, które uniemożliwiłyby odbiorcy naganiacza giełdowego natychmiastowe działanie na nie, mówi Zittrain, dodając, że taki okres ochłodzenia może skłonić osobę do zastanowienia się.
Domy maklerskie mogą być również wyposażone w usługę obserwacji sąsiedztwa, która ostrzega ich o ostatnio odkrytych kampaniach spamowych giełdowych. Jeśli klient dzwoni i składa zamówienie na ostatnio reklamowane akcje, pojawia się czerwona flaga i zgodnie z prawem dom maklerski interweniuje z ostrzeżeniem.
Stworzenie takiego systemu wczesnego ostrzegania nie byłoby takie trudne, mówi Zittrain.