Stany Zjednoczone przyspieszają własny spadek AI, mówi czołowy chiński inwestor

Zdjęcie Kai-Fu Lee

Zdjęcie Kai-Fu Lee Steve Jennings | Getty





Kai-Fu Lee, wybitny inwestor i przedsiębiorca z Pekinu, od dłuższego czasu mówi o potencjale sztucznej inteligencji w Chinach. Teraz ma wiadomość dla Stanów Zjednoczonych. Twierdzi, że prawdziwym zagrożeniem dla amerykańskiej dominacji w sztucznej inteligencji nie jest wzrost znaczenia Chin – to samozadowolenie rządu USA.

Lee jest dobrze przygotowany do zrozumienia problemu, nawet jeśli nie jest całkowicie bezstronny. W latach 80. pracował nad uczeniem maszynowym na Carnegie Mellon University, w latach 90. kierował laboratorium badawczym Microsoftu w Chinach, a w latach 2000. kierował przedsięwzięciem Google w Chinach. Dziś Lee kieruje Sinovation Ventures, inkubatorem skupionym na sztucznej inteligencji z siedzibą w Pekinie. Jest także autorem Supermoce AI , nowa książka badająca chińskie i amerykańskie boomy sztucznej inteligencji.

Lee mówi, że zamiast konkurencji z Chin prawdziwym ryzykiem dla Stanów Zjednoczonych jest brak inwestycji w podstawowe badania nad sztuczną inteligencją i ich priorytetowe traktowanie – problem, który nasila się, gdy duże amerykańskie firmy pochłaniają większość największych talentów w tej dziedzinie. Ogólnie rzecz biorąc, firmy technologiczne mniej skupiają się na fundamentalnych przełomach niż akademie, które z trudem rywalizują z sektorem prywatnym w zatrzymywaniu naukowców.



Myślenie na wielką skalę

Stany Zjednoczone powinny postawić kilka naprawdę dużych wyzwań, których obecna technologia nie może rozwiązać, powiedział Lee Przegląd technologii MIT. Powrót zainteresowania sztuczną inteligencją został w dużej mierze zainspirowany oszałamiającymi postępami w głębokim uczeniu, technice wykorzystującej bardzo duże sztuczne sieci neuronowe do uczenia się na podstawie danych. Ale podejście to wymaga ogromnych ilości danych i zwykle działa tylko w wąskich domenach. Kolejny zestaw technologii [jest potrzebny], aby przezwyciężyć ograniczenia głębokiego uczenia się. Firmy komercyjne nie będą się skupiać na tych rzeczach.

Być może łatwo jest postrzegać sztuczną inteligencję jako wyścig, w którym wygrywają Chiny. Prężnie rozwijający się przemysł technologiczny w tym kraju już zastosował sztuczną inteligencję w niezwykłym tempie. W zeszłym roku rząd tego kraju ogłosił również szeroko zakrojony plan rozwoju branży sztucznej inteligencji (patrz: przebudzenie sztucznej inteligencji w Chinach). W międzyczasie rząd Stanów Zjednoczonych przyjął podejście bezradne, opierając się na solidnym przemyśle technologicznym, aby napędzać rozwój sztucznej inteligencji (patrz Oto, jak Stany Zjednoczone muszą przygotować się na erę sztucznej inteligencji).

Skala Chin, zapał do przedsiębiorczości i centralne planowanie stawiają ten kraj w lepszym miejscu do komercjalizacji AI w przyszłości niż Stany Zjednoczone, mówi Lee. Ale mówi, że Stany Zjednoczone nadal mają dużą przewagę w badaniach podstawowych, których nie powinny marnować. Administracja Trumpa powinna podążać za przykładem Chin, Francji i Kanady, inwestując znaczne środki w badania nad sztuczną inteligencją. Podwojenie finansowania wcale nie jest oburzające, mówi.



Lee ma również kreatywne rozwiązanie problemu drenażu mózgów AI w środowisku akademickim. Biorąc pod uwagę, że naukowcy branżowi mogą zarabiać kilka razy więcej niż ich koledzy akademiccy, profesorowie sztucznej inteligencji mogą otrzymać dotacje, dzięki czemu zarabiają dwa razy więcej niż teraz, a rząd mógłby zbudować duże zasoby obliczeniowe, aby wesprzeć ich pracę .

Czy może istnieć gigantyczna farma GPU, która da profesorom tyle mocy obliczeniowej, ile ma Google? Lee mówi, odnosząc się do centrów danych wypełnionych układami graficznymi używanymi do trenowania modeli głębokiego uczenia się. Czy można wykorzystać Narodowy Instytut Standardów i Technologii do stworzenia gigantycznej bazy danych, która zneutralizuje zalety Facebooka?

Polityka imigracyjna administracji Trumpa to kolejna odpowiedzialność, mówi Lee. Stany Zjednoczone bardzo skorzystały na sprowadzeniu najlepszych międzynarodowych studentów i profesorów do swoich instytucji akademickich, więc ograniczanie ich wydaje się głupie. Twierdzi, że pomysł, że chińscy studenci przebywają w Stanach Zjednoczonych w celu kradzieży technologii – problem często przytaczany w politykach ograniczających dostęp chińskich studentów do wiz – jest obraźliwy. Nie ma podstaw do wysuwania tego rodzaju oskarżeń, mówi. To normalni studenci.



Równoległe wszechświaty

Nie tak dawno Lee wyrobił sobie markę jako rodzaj szumu na chińskiej scenie AI. Pomogło to wzmocnić reputację chińskich firm zajmujących się technologią AI – w tym wielu, w których jego firma, Sinovation Ventures, miała żywotny interes. Obecnie jego argument, że USA i Chiny powinny współpracować nad rozwojem sztucznej inteligencji, również jest tym samym stanowiskiem, które delikatnie forsują chińscy menedżerowie i politycy, w tym prezydent Xi Jinping (patrz przywódcy Chin łagodzą swoje stanowisko w sprawie sztucznej inteligencji).

Choć mogą być stronnicze, jego twierdzenia mają pewien sens. Podkreślając, że oba kraje mogą odnieść sukces w tym samym czasie, zwraca uwagę na fakt, że firmy chińskie i zachodnie rzadko konkurują na swoich rynkach. W dużej mierze działamy w równoległych wszechświatach, z których oba mogą odnosić sukcesy i rozwijać się, mówi Lee. To absolutnie nie jest gra o sumie zerowej.

Lee widzi, że zarówno Chiny, jak i USA rozwijają się poza swoimi rynkami macierzystymi. W rzeczywistości wierzy, że sztuczna inteligencja może zapoczątkować nowy porządek świata, w dużej mierze zdefiniowany przez te dwie supermocarstwa technologiczne. Jesteśmy na drodze do podzielenia świata na pół i rozszerzenia tych dwóch równoległych wszechświatów poza same kraje, mówi Lee.



Za wysięgnikiem

Ponieważ giganci AI z każdego kraju agresywnie rozwijają się na całym świecie, firmy amerykańskie – Google, Amazon, Microsoft, Facebook i tym podobne – koncentrują się bardziej na rynkach w krajach rozwiniętych, podczas gdy chińscy czempioni – Alibaba, Tencent, Baidu i nowicjusze, jak SenseTime – mieć na oku kraje rozwijające się.

Ten wzorzec ekspansji prawdopodobnie zdefiniuje konkurencję między dwoma krajami w ciągu najbliższej dekady. Ale jego długoterminowe skutki nie są jeszcze dobrze poznane. W miarę gromadzenia przez firmy większej ilości danych, budowania potężniejszych zasobów obliczeniowych i zatrudniania większej liczby ekspertów, ich wyzwanie będzie prawdopodobnie coraz trudniejsze. Oznacza to, że technologia dostarczana instytucjom na całym świecie będzie w coraz większym stopniu tworzona i definiowana przez kulturę technologiczną USA i Chin. Na przykład usługi rozpoznawania twarzy oferowane zarówno przez firmy chińskie, jak i amerykańskie mogą stać się centralnym aspektem działań policyjnych w innych częściach świata. Może to doprowadzić do nowego rodzaju kolonizacji techniczno-kulturowej.

Lee ostrożnie nie wybiera zwycięzców w wyścigu o kierowanie światem za pomocą sztucznej inteligencji. Nie sądzę, że Chiny koniecznie zdominują, mówi. Sugeruje jednak, że w wielu miejscach Chiny mogą być bardziej mile widziane niż Stany Zjednoczone. Mówi, że będąc technicznie skolonizowanym przez Zachód, Chiny z empatią pomagają innym krajom rozwijać ich własny przemysł i tożsamość.

ukryć