211service.com
Sytuacja, w której Facebook i Twitter nie wygrywają z Biden
Joe Biden na wiecu przed pandemią. Powiązana prasa
Po miesiącach eksperci spodziewają się kolejnej operacji hakerskiej w przeddzień wyborów , dziwna historia pojawiła się w New York Post w środę rano. Twierdził, że może ujawnić e-maile Hunterowi, synowi Joe Bidena, który mógłby: możliwie wskazują, że Hunter przedstawił swojego ojca, a następnie wiceprezydenta, ukraińskiemu dyrektorowi ds. energii.
Pomimo nagłówka twierdzącego, że to dymiąca broń, historia jest naznaczona wątpliwymi źródłami, niezweryfikowanymi faktami i bardzo małą ilością aktualnych wiadomości. Całość nawiązuje do kampanii dezinformacyjnej, o której amerykański wywiad mówi, że jest prowadzona przez rosyjski rząd przeciwko Joe Bidenowi i jako ekspertowi od dezinformacji Thomasowi Ridowi sprytnie. spiczasty na zewnątrz, konkretna taktyka bardzo przypomina taktyki dezinformacji stosowane w przeszłości.
Jason Koebler z Vice ma doskonałe, choć otępiające przegląd historii, jeśli chcesz naprawdę zagłębić się w szczegóły. Jedną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę z góry, jest to, że Republikanie Senatu odkryli brak dowodów złego postępowania przez Bidena w sprawie pracy za granicą jego syna.
Męczennik mediów społecznościowych
Ale historia nie jest już historią. Zamiast tego tematem rozmów stały się zarzuty cenzury ze strony platform mediów społecznościowych.
Wkrótce po opublikowaniu posta Twitter i Facebook podjęły działania w związku z tym, co uznały za celową dezinformację. Facebook spowolnił udostępnianie historii, cytując jego standardowa procedura sprawdzania faktów. Twitter całkowicie zablokował ludziom możliwość udostępniania linku, odnosząc się do jej zasad dotyczących materiałów zhakowanych i publikowania danych osobowych. Ich działania sprawiły, że po stosunkowo niewielkim rozgłosie, jaki wywołał pierwszy artykuł, nastąpiła większa fala oburzenia.
Ale istnieje precedens dla firm z Doliny Krzemowej, który sugeruje, że nie jest to cenzura polityczna, jak twierdzą niektórzy. W czerwcu Twitter Zakazany linki do Blueleaks, skarbnicy danych, które wyciekły z 200 amerykańskich wydziałów policji (sieć społecznościowa zabroniła również grupie, która opublikowała te dane). A Facebook stworzył sieć sprawdzania faktów, która może dodawać etykiety ostrzegawcze do historii i spychać treści o słabych ocenach, aby były mniej widoczne. Często stosowali tę taktykę – na przykład, aby ograniczyć dezinformację o koronawirusie w miarę trwania pandemii.
Twitter i Facebook przygotowywały się na ten moment od dłuższego czasu — oczywiste porównanie to kampania propagandowa wokół zhakowanych e-maili Demokratów w wyborach w 2016 r., które zostały opublikowane w celu odwrócenia uwagi od komentarzy Donalda Trumpa na temat molestowania seksualnego kobiet.
Ale to nie znaczy, że mogliby sobie z tym łatwo poradzić.
Niewiele opcji
Nie sądzę, że wykonali właściwy telefon i nie sądzę, że wykonali zły telefon, mówi Bret Schafer, badacz mediów i cyfrowej dezinformacji w Alliance for Securing Democracy. Po prostu nie było dla nich zbyt wielu dobrych opcji. Gdyby pozwolili mu szaleć i pozwolili, aby ich platformy służyły jako akceleratory, jak w 2016 roku, a media bez tchu relacjonowały to bez analizy, zostaliby zmiażdżeni. Jeśli zrobili to, co zrobili, widzieliśmy odpowiedź i przekształciło się to w kwestię cenzury i uprzedzeń politycznych.
Teraz konserwatywni politycy znacznie bardziej skupiają się na działaniach firmy z mediów społecznościowych. Senator Josh Hawley właśnie wezwał współzałożyciela Twittera Jacka Dorseya do stawienia się przed Kongresem, stwarzając możliwość spornych przesłuchań w przeddzień wyborów.
Prawdopodobnie większą wygraną dla nich było to, że Facebook i Twitter próbowały ograniczyć rozprzestrzenianie się historii, powiedział mi Schafer. Ponieważ zmieniło to ogólnie rozmowę na „cenzurę” i „uprzedzenie polityczne” jako platformę, w przeciwieństwie do – cóż, naprawdę w tych przeciekach nie było zbyt wiele, co byłoby odkrywcze.
Powiązana historia
Dlaczego eksperci ds. bezpieczeństwa są przygotowani na kolejny hack-and-leak wyborczy Zrzut skradzionych danych w odpowiednim czasie może zmienić wybory w 2020 r. tak, jak zmieniły się w 2016 r.Tym, co zasadniczo różni to od 2016 r., jest to, że głównym źródłem jest amerykański serwis informacyjny. Poprzednie wycieki z kont anonimowych (patrz: Guccifer 2,0 , samozwańczego hakera DNC i faktycznego oficera rosyjskiego wywiadu) byłoby dziś stosunkowo łatwe do zlikwidowania. Ale kiedy amerykańskie media wspierane przez Republikanów opublikują tę historię, staje się to drobnym przypadkiem męczeństwa.
I tak ten incydent idealnie pasuje do tego, co widzieliśmy przez resztę kampanii prezydenckiej w 2020 roku. Domowa dezinformacja jest prawdziwa, dzieje się teraz na dużą skalę i jest to o wiele bardziej skomplikowana kwestia do naprawienia pod względem prawnym, moralnym i politycznym niż zagraniczne kampanie wpływu. Ten problem nawiązuje do naszych poprzednich raportów na temat Kampania dezinformacyjna Trumpa dotycząca oszustw wyborczych które wykorzystały krajowe media.
Schafer argumentuje, że jeśli była to sytuacja bez wygranej dla firm technologicznych, była to sytuacja korzystna dla tych, którzy promują tę historię. Nie ma jednak gwarancji, że poradnik będzie działał tak samo, jak w 2016 roku. Rzeczywisty wpływ będzie w dużej mierze zależał od tego, jak tradycyjne media i media społecznościowe poradzą sobie z burzą w nadchodzących dniach i tygodniach, a także od tego, jak amerykańska opinia publiczna reaguje. A mają na głowie tak wiele innych rzeczy, z którymi muszą się zmagać – w tym nową falę pandemii, rozprawy Sądu Najwyższego, trudną gospodarkę – że może to stać się tylko przypisem.
To jest fragment The Outcome, naszego codziennego e-maila na temat uczciwości i bezpieczeństwa wyborów. Kliknij tutaj, aby zapisać się na regularne aktualizacje.