211service.com
Sztuczna inteligencja jest często przereklamowana — a oto dlaczego jest to niebezpieczne
Jake Belcher
Dla tych, którzy mają długą pamięć, szum wokół sztucznej inteligencji coraz bardziej przypomina boom dot-comów.
Miliardy dolarów są inwestowane w start-upy AI i projekty AI w gigantycznych firmach. Kłopot, mówi Zachary Lipton, polega na tym, że szansa jest przyćmiona przez oportunistów wygłaszających przesadne twierdzenia o możliwościach technologii.
Podczas rozmowy w Przegląd technologii MIT Podczas dzisiejszej konferencji EmTech Lipton ostrzegł, że szum zaślepia ludzi na jego ograniczenia. „Coraz trudniej jest odróżnić, co jest prawdziwym postępem, a czym jest olej węża”, powiedział.
Technologia AI znana jako głębokie uczenie się okazała się bardzo skuteczna w wykonywaniu zadań, takich jak rozpoznawanie obrazów i tłumaczenie głosu, a teraz pomaga zasilać wszystko, od autonomicznych samochodów po aplikacje do tłumaczenia na smartfony,
Ale technologia nadal ma znaczne ograniczenia. Wiele modeli głębokiego uczenia działa dobrze tylko wtedy, gdy są zasilane ogromnymi ilościami danych i często mają trudności z przystosowaniem się do szybko zmieniających się warunków rzeczywistych.
W swojej prezentacji Lipton zwrócił również uwagę na tendencję wzmacniaczy sztucznej inteligencji do przypisywania technologii podobnych do ludzkich możliwości. Istnieje ryzyko, że bańka AI doprowadzi ludzi do zbytniego zaufania algorytmom rządzącym takimi sprawami jak pojazdy autonomiczne i diagnozy kliniczne.
Politycy nie czytają literatury naukowej, ostrzegał Lipton, ale czytają przynętę na kliknięcia, która się kręci. Biznes medialny, jak mówi, jest tutaj współwinny, ponieważ nie radzi sobie wystarczająco dobrze z rozróżnianiem między prawdziwymi postępami w tej dziedzinie a szumem PR.
Lipton nie jest jedynym naukowcem bijącym na alarm: w niedawnym poście na blogu Sztuczna inteligencja — rewolucja jeszcze się nie wydarzyła , Michael Jordan, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, mówi, że sztuczna inteligencja jest zbyt często przedstawiana jako intelektualna dzika karta, a to utrudnia krytyczne myślenie o potencjalnym wpływie technologii.
Mimo to Lipton przyznaje, że musi zmierzyć się z walką, próbując rozbić szum. Czuję się jak kamyk w strumieniu, mówi.