211service.com
Tłumaczenie w epoce terroru
W Waszyngtonie, DC, sali konferencyjnej, dźwiękoszczelnej, by uniemożliwić podsłuchiwanie, pięciu lingwistów pracujących dla rządu – wypowiadających się pod warunkiem, że ich nazwiska nie zostaną opublikowane – opisuje monumentalne zadanie, przed którym stoją, analizując przechwycone w obcym języku w dobie terroru.
Wokół stołu siedzą eksperci posługujący się językiem arabskim, rosyjskim, chińskim i włoskim oraz kobieta, która jest jedną z nielicznych w rządzie mówiącą językiem dari, używanym w Afganistanie. Oni są młodzi; trzy z nich mają 20 lat, inni 30 i 40 lat. Ale mają coraz większe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA: są tłumaczami pierwszej linii, analizującymi język, który jest niechlujny, skomplikowany i fragmentaryczny, ale może dać wskazówki na temat zbliżającego się ataku terrorystycznego.
Ta historia była częścią naszego wydania z marca 2004 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Kluczowym słowem jest tutaj analiza – nie tylko tłumaczenie. Ślęcząc nad dokumentami i klipami audio, ta piątka wraz z tysiącami innych lingwistów rządowych lub kontraktowych, którzy wykonują podobną pracę, starają się wydobyć pojedyncze słowa, izolować fragmenty informacji, wyplatać inteligencję z fragmentów i ogólnie przeprowadzać selekcję językową na powódź surowców zbieranych codziennie przez CIA, FBI, Departament Obrony i inne źródła. Jeden z lingwistów opowiada o konieczności przekopywania się przez brudne pudło z dokumentami, cuchnące benzyną, które właśnie wyleciało z samolotu z Afganistanu. Inny opisuje odszyfrowanie odręcznej notatki, której podpis – kluczowa wskazówka do jego wartości inteligencji – został w połowie zdarty. Inny opowiada o podsłuchiwaniu przechwyconej rozmowy przez telefon komórkowy, po rosyjsku, między dwoma mężczyznami na hałaśliwym targowisku na świeżym powietrzu. Jeden mężczyzna jąkał się; to mogło wskazywać, że był zdenerwowany, co mogło, ale nie musi, odzwierciedlać wagę rozmowy. To tak, jakby patrzeć na kawałki układanki, bez pudełka, które pokazuje, jak ma wyglądać obrazek, mówi chiński językoznawca. A może kawałki do siebie nie pasują. Trzeba strzepnąć kurz i powiedzieć, co mam dalej robić?
Poza tymi fizycznymi i kontekstowymi przeszkodami analitycy mierzą się z wyzwaniami ze strony samych języków. Członkowie Al-Kaidy mają tendencję do mówienia po arabsku przesyconym aluzjami kulturowymi i historycznymi; to sprawia, że trudno jest odróżnić dialog religijny od planów ataku. A niektórzy członkowie grupy terrorystycznej nie są rodzimymi użytkownikami tego języka, co oznacza, że dokonują nietypowych wyborów słów, wymawiają je inaczej i popełniają wiele błędów gramatycznych. Mamy dużo praktyki w radzeniu sobie z modelem sowieckim czy europejskim, ale nie tak bardzo z kulturami, w których bezpośredni, prosty język jest rzadkością, mówi Everette Jordan, były językoznawca Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, który zorganizował dla pięciu lingwistów spotkać się z Przegląd technologii . Nie chodzi o to gdzie, co, jak i kiedy. Oto dlaczego, a dlaczego nie. Z tym często się spotykamy.
Koszty braku wyjaśnienia, co mają na myśli przeciwnicy w odpowiednim czasie, są wysokie. Zostało to wyjaśnione podczas dochodzenia Kongresu w sprawie luk wywiadowczych, które doprowadziły do ataków z 11 września. Być może najbardziej rzucający się w oczy przykład, 10 września 2001 r., według doniesień prasowych z czerwca 2002 r., NSA przechwyciła dwie wiadomości w języku arabskim, jedną mówiącą, że jutro jest godzina zero, a drugą mówiącą, że mecz ma się rozpocząć. Zdania zostały przetłumaczone dopiero 12 września 2001 r. Rewelacja ta podkreśliła, że rząd USA stoi w obliczu poważnego kryzysu w zakresie możliwości przechowywania, analizowania, wyszukiwania i tłumaczenia danych w dziesiątkach języków obcych.
To kryzys, który się pogarsza — dosłownie z godziny na godzinę. Zaległości niezbadanych materiałów są tak duże, że mierzy się je nie w samych stronach, ale w metrach sześciennych. Weź pod uwagę, że co trzy godziny satelity NSA zbierają informacje wystarczające do wypełnienia Biblioteki Kongresu. A NSA to tylko jedna agencja wywiadowcza. Gdzieś w tym masywnym stogu siana może znajdować się igła wielkości około dwóch kilobajtów — ilość danych na jednej stronie napisanej na maszynie — w której terroryści porzucili swoje plany.
I chociaż dobrze zgłaszany jest brak wykwalifikowanych tłumaczy, którzy pomogą w poszukiwaniu tej igły, istnieje również problem systemowy. Ten zalew wywiadowczy jest wchłonięty przez federalną biurokrację zajmującą się zbieraniem informacji wywiadowczych, która rozrasta się i zbałkanizowała. Cztery oddziały wojska, 13 agencji wywiadowczych i korpus dyplomatyczny Departamentu Stanu mają własne skrzypiące systemy budowane przez dziesięciolecia. Każda agencja posiada – niektórzy twierdzą, że gromadzi – własny zestaw tłumaczy, analityków i baz danych. Rzeczywiście, na długo przed 11 września eksperci wiedzieli, że rządowa infrastruktura tłumaczeniowa była nie tylko przeciążona; był przestarzały. Jednak ataki dostarczyły motywacji do przemyślenia od podstaw, w jaki sposób odbywa się tłumaczenie. Przechodzimy teraz przez zmianę kulturową, mówi chiński językoznawca. Musimy znaleźć narzędzia do pracy.
Nowy ciąg
Miejscem tej zmiany kulturowej – i zmiany strategii technologicznej – jest kilka pięter niepozornego biurowca w centrum Waszyngtonu, niedaleko siedziby FBI. Jest to siedziba Narodowego Centrum Tłumaczeń Wirtualnych, nowego biura federalnego, utworzonego na mocy amerykańskiej ustawy Patriot Act w 2001 r., ale sfinansowanego dopiero w 2003 r. Jego budżet jest tajny, a zeszłej jesieni większość jego nowiutkich boksów stała pusta. W jednym pokoju pod ścianą stały pudła, w których kiedyś znajdowały się monitory komputerów Dell; w innym pokoju słowniki rosyjskiego, arabskiego i suahili wciąż były opakowane w folię termokurczliwą.
Ale nudne otoczenie przeczy kluczowej roli centrum w zmianie podejścia rządu USA do tłumaczeń i analiz. Będzie działać jako centrum sieci tłumaczeniowej obsługującej wszystkie federalne agencje wywiadowcze. W tym roku jest w trakcie zatrudniania około 300 wewnętrznych lingwistów, ale co ważniejsze, w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat połączy dziesiątki tysięcy lingwistów rządowych i prywatnych wykonawców za pomocą bezpiecznych połączeń sieciowych, które są już używane przez FBI i CIA.
Jego podstawowy pomysł operacyjny – przełamać biurokratyczne mury i utrzymać tłumaczy w centrum przedsiębiorstwa – w przeciwieństwie do tradycyjnego podejścia rządu do problemu tłumaczeń. Od późnych lat 40. rząd USA i jego agencje badawcze wydały ogromne sumy, próbując zbudować najlepszy komputer szpiegowski, który automatycznie tłumaczyłby każde zdanie w dowolnym języku, mówionym lub pisanym, na pełen wdzięku angielski. Wysiłki te zapewniły pewne ograniczone narzędzia, ale nie przyniosły szerszej wizji. Komputery po prostu nie są zbyt skuteczne w dekodowaniu złożoności językowych, które ludzie łatwo interpretują.
Nowe centrum tłumaczeń reprezentuje poważną zmianę w rodzajach technologii tłumaczeniowych, które rząd stara się rozwijać. W istocie marzenie o uniwersalnym tłumaczeniu maszynowym jest odsuwane na bok, na rzecz nowego, w którym opracowywane są różnorodne narzędzia, które nie zastępują ludzi, ale pomagają im. To model tego, jak rząd będzie radził sobie z językiem obcym w XXI wieku, mówi William Rivers, zastępca dyrektora ds. badań Center for the Advanced Study of Language na University of Maryland.
Na przykład, powiedzmy Rivers i inni, zapomnijcie o oprogramowaniu, które może tłumaczyć drukowane języki arabskie: analitycy odnieśliby ogromne korzyści, gdyby oprogramowanie mogło po prostu ułatwić czytanie pisma w języku arabskim, tak aby odzyskane dokumenty mogły być efektywniej przetwarzane. Rząd jest przerażająco opóźniony w tłumaczeniach wspomaganych komputerowo, ponieważ zainwestował wszystkie te pieniądze w tłumaczenie maszynowe, mówi Kevin Hendzel, były rosyjski lingwista w Białym Domu, a obecnie dyrektor operacyjny w Aset International Services, agencji tłumaczeń w Arlington. , Wirginia.
Dla niektórych starych języków, nowe centrum jest urzeczywistnieniem długo utrzymywanej wizji. Od lat 70., kiedy pierwsze komputery PC stały się dostępne online, myśleliśmy o tym, jak połączyć niedoświadczonych tłumaczy ze słownikami internetowymi i fachową pomocą, mówi Glenn Nordin, urzędnik wywiadu językowego w Departamencie Obrony. [Krajowe Wirtualne Centrum Tłumaczeń] to spełnienie marzeń o 20 latach.
Jeśli to zadziała, centrum połączy nowe technologie wspomagające tłumaczenie i wdroży je skutecznie na masową skalę. Administrowana z biur DC, sieć tłumaczeniowa będzie również wykorzystywać umiejętności ludzi rozsianych po całych Stanach Zjednoczonych: profesorów, tłumaczy kontraktowych, rządowych lingwistów-zielonych 20-latków i emerytów. Nadal mogę skontaktować się z rządowym [lingwistą], który przeszedł na emeryturę do Pocatello w Idaho, więc nie tracimy tych umiejętności za drzwiami, mówi Jordan, który jest nowym dyrektorem centrum. W tej chwili to nasza jedyna opcja.
Sieć tłumaczeń dla bezpieczeństwa narodowego
Nowe Narodowe Centrum Tłumaczeń Wirtualnych ma na celu szybkie przetwarzanie informacji wywiadowczych w języku obcym poprzez utworzenie bezpiecznej sieci komunikacyjnej i zapewnienie technologii pomocy tłumaczom. W tym hipotetycznym przykładzie dokumenty przechwycone w Afganistanie są przetwarzane za pomocą technologii, od oprogramowania do skanowania po współdzielone bazy danych przetłumaczonych fraz.
jeden. Amerykańscy agenci przechwytują pudełko zalanych wodą dokumentów w Kabulu w Afganistanie i używają oprogramowania do skanowania nowej generacji do ich digitalizacji. Zdigitalizowane dokumenty trafiają do Agencji Wywiadu Obronnego w Pentagonie.
dwa. W obliczu przeciążenia Agencja Wywiadu Obronnego przekazuje tę pracę Krajowemu Centrum Tłumaczeń Wirtualnych w Waszyngtonie. Tam analitycy używają zaawansowanego oprogramowania do oznaczania ważnych nazw i terminów.
3. Większość dokumentów jest wolna od złowrogiego języka, ale jeden zawiera słowo fermenter. Centrum przekazuje ten dokument emerytowanemu tłumaczowi arabskiego z doświadczeniem w zakresie broni biologicznej, mieszkającemu w Idaho.
Cztery. Tłumacz Idaho wykonuje częściowe tłumaczenie, korzystając z baz danych zwanych pamięciami tłumaczeń, które przechowują popularne zwroty. Ustala, że dokument dotyczy farmaceutyków i nie wskazuje na zagrożenie.
Przybornik tłumaczeń
Sercem wysiłków centrum jest zestaw technologii — narzędzi, które mogą digitalizować, analizować i przetwarzać surowce dla tego tłumacza w Pocatello. Począwszy od oprogramowania skanującego, które rozpoznaje więcej języków, po lepsze bazy danych, które ułatwiają wyszukiwanie przetłumaczonych fraz, po metody współpracy oparte na sieci Web, technologia skupia się na pomocy językoznawcy na pierwszej linii frontu.
Pierwszym krokiem jest po prostu przekazanie tłumaczowi swojej pracy w formie cyfrowej. To nie tylko tworzenie maszyny tekstowej- czytelny , ale maszyna- uległy , mówi Jordan. Jeśli chcesz wyróżnić coś w tekście i wysłać to do słownika lub glosariusza offline, maszyna naprawdę musi być w stanie uchwycić tekst i przesunąć go. Wymaga to digitalizacji drukowanych dokumentów, aby mogły być obsługiwane przez oprogramowanie do edycji tekstu.
Jednak rozwijająca się technologia — oprogramowanie do optycznego rozpoznawania znaków, które rozpoznaje drukowane znaki i renderuje je w standardowej cyfrowej czcionce — pozostawia wiele do życzenia. Po pierwsze, został opracowany głównie dla alfabetu rzymskiego i głównych języków europejskich; po drugie, kieruje się specyficznymi dla języka regułami i szuka wyraźnych symboli — na przykład litery R — których granice i kształt został zaprogramowany do rozpoznawania. Chociaż taka technologia istnieje w języku arabskim (i językach takich jak dari i paszto, które są pisane różnymi odmianami alfabetu arabskiego), można na niej polegać tylko w przypadku dokumentów wyraźnie wydrukowanych – nie rozmazanych, rozmazanych lub pisanych odręcznie.
Ta technologiczna pustka spowalnia proces dodawania nowych języków do oprogramowania skanującego, wymagając od eksperta-człowieka napisania nowych reguł. W terenie od samego początku utrudnia pracę tłumaczom, często zmuszając ich do pracy z piórem i papierem. Jeśli technologia nie jest aktualna, możesz być ty i twój słownik, mówi włoski tłumacz.
Poprawa sytuacji wymaga nowego podejścia. Grupa badawcza w BBN, filii firmy Verizon z siedzibą w Cambridge, MA, opracowała bardziej elastyczną, praktyczną wersję optycznego rozpoznawania znaków. Na przykład, zamiast po prostu szukać litery R, system wyszukuje zakres kształtów, które mogą być R, i szuka możliwych dopasowań na liście modeli utworzonych podczas treningu. Takie podejście jest bardziej efektywne w przypadku rozmytego tekstu i można je dostosować do większej liczby języków, mówi Prem Natarajan, kierownik techniczny projektu. Rzeczywiście, mówi, system ma wysoki wskaźnik dokładności, z siedmioma systemami pisma – chińskim, japońskim, arabskim i tajskim. Projekt już otrzymuje fundusze federalne; jego produkt końcowy może zostać wdrożony przez nowe centrum tłumaczeń.
Dzięki technologii BBN dokumenty w większej liczbie języków można było skanować na miejscu — powiedzmy w jaskini w Afganistanie — i przesyłać bezpośrednio do tłumacza. Ale uzyskanie tekstu w formie cyfrowej to dopiero początek. Kolejnym krokiem w planie pomocy technologicznej centrum tłumaczeń wirtualnych jest znalezienie i wdrożenie oprogramowania, które może wyszukiwać kluczowe słowa lub frazy i oznaczać podejrzane dokumenty w celu bliższego przyjrzenia się. Technologie te można stosować zarówno do cyfrowych plików tekstowych, jak i transkrypcji przechwytywania głosu.
To nie jest nowy pomysł. Ale znowu, istniejące oprogramowanie działa głównie z językami europejskimi, dla których prywatne rynki biznesowe od dawna dostarczają motywacji do rozwoju komercyjnego. Problem polega na tym, że nie wszystkie języki mają struktury i słowa, które można wyszukiwać w taki sam sposób, jak, powiedzmy, angielski czy francuski. Słowa arabskie, na przykład, są na ogół pisane bez samogłosek i zawierają elementy gramatyczne, takie jak znaczniki liczby mnogiej, które utrudniają ten zgrubny proces tłumaczenia – często nazywany gistingiem. Ale jedno nowe narzędzie pomoże w zgrubnym wyszukiwaniu terminologii w materiałach w języku arabskim. Nazywa się Rosette Arabic Language Analyzer, opracowany przez Basis Technology, wielojęzyczną firmę zajmującą się oprogramowaniem z siedzibą w Cambridge w stanie Massachusetts, i usprawnia wyszukiwanie, regulując pisownię słów arabskich i usuwając mylące dodatki gramatyczne. Narzędzie wykonuje brutalną, powtarzalną pracę i pozwala ludziom spędzać więcej czasu na faktycznej analizie informacji.
Gdy dokument zostanie zdigitalizowany i skompilowany, językoznawca może się z nim zmierzyć, korzystając z innej nowej technologii wspomagającej: pamięci tłumaczeniowej. Pamięć tłumaczeniowa działa jak aplikacja do sprawdzania pisowni; wybiera fragment tekstu — fragment słowa, kilka słów lub całe zdania — i dopasowuje go do wcześniej przetłumaczonego materiału, oszczędzając czas i poprawiając dokładność, zapewniając przynajmniej częściowe tłumaczenie. To już kluczowe narzędzie w branży medycznej i prawniczej – gdzie ten sam żargon często pojawia się w różnych językach.
Obecnie technologia pamięci tłumaczeniowej jest stosowana w pracy wywiadowczej, która polega na czytaniu dokumentów, które nie są sformatowane. Trados z Sunnyvale w Kalifornii — największy producent oprogramowania pamięci tłumaczeniowej — ma nadzieję zapewnić analitykom dostosowane pamięci tłumaczeniowe, które pracują z tekstami streszczonymi, a nie tylko pełnymi tłumaczeniami — mówi Mandy Pet, wiceprezes Trados. W zeszłym roku Trados ogłosił, że dostarcza swoje oprogramowanie pamięci tłumaczeniowej do Wydziału Językowego FBI, który będzie ściśle współpracował z nowym centrum.
Powiązanie wszystkich tych narzędzi razem stworzy system oparty na Internecie, który pozwoli nowemu centrum na szybkie wysyłanie projektów do analityków w terenie i pomoże tym odległym analitykom szybciej i dokładniej współpracować przy tych samych projektach. Precyzyjna, wysoce bezpieczna architektura sieciowa, która pozwoli na tego rodzaju współpracę, jest wciąż w budowie. Kathleen Egan, dyrektor techniczny centrum tłumaczeń, mówi, że częścią wyzwania jest zapewnienie, że poszczególne federalne agencje wywiadowcze zachowają swoje sekrety – nie tylko przed hakerami i terrorystami, ale także przed innymi agencjami federalnymi. Będzie to wymagało modyfikacji istniejącego internetowego oprogramowania do współpracy, aby umożliwić współdzielenie niektórych baz danych przy jednoczesnej ochronie informacji zastrzeżonych.
Plan na przyszłość
Najważniejsze pytanie dotyczące nowego centrum tłumaczeniowego pozostaje: czy będzie miało zauważalny wpływ na kryzys tłumaczeniowy w kraju? Niektórzy obserwatorzy są sceptyczni. Robert David Steele, były oficer CIA, który jest teraz gadką dla wywiadu, ujął to wprost: FBI upadnie, ponieważ brakuje mu nastawienia do zrozumienia sieci, tłumaczy bez poświadczeń bezpieczeństwa i zawierania kontraktów ad hoc. Przewiduje, że centrum dołączy do innych wielkich wysiłków federalnych, które okazały się mieć wątpliwą wartość ( zobaczyć Dysfunkcja cyfrowa DC , Pasek boczny ). Tymczasem inni eksperci wciąż widzą przyszłość jako leżącą w tłumaczeniu maszynowym – i ciężko pracują, często dzięki finansowaniu rządowemu, aby zrealizować tę wizję. Nowe centrum tłumaczeń to jedyna droga na krótką metę. Ale być może będą musieli ponownie rozważyć tę decyzję, gdy technologia ją wyprzedzi, mówi Jaime Carbonell, informatyk z Carnegie Mellon University i główny doradca naukowy w Meaningful Machines, nowojorskim startupie opracowującym produkty do tłumaczenia maszynowego oparte na zaawansowanych metodach statystycznych.
Niezależnie od tego, czy zautomatyzowane narzędzia komputerowe wyprzedzą więcej pomocników w ogrodzie, rola nowego centrum powinna być kluczowa. A jego wysiłki mogą mieć wiele korzyści. Technologie wspomagające tłumaczenie opracowane przez centrum mogą poprawić zdolność rządu USA do radzenia sobie z informacjami zapisanymi w alfabetach innych niż rzymskie, co przyspieszy składanie wniosków wizowych, sprawdzanie paszportów na granicach, a nawet zwroty podatku. Mogłyby też sprawić, że tłumaczenie przez korporacje będzie tańsze i szybsze. Na przykład lepsze optyczne rozpoznawanie znaków oznacza oszczędności dla firm czytających formularze, takie jak czeki bankowe lub standardowe testy. Duże organizacje, takie jak Bank Światowy i Organizacja Narodów Zjednoczonych, mają ogromne zapasy wielojęzycznych dokumentów, które chcą zdigitalizować i umieścić w Internecie.
