211service.com
To jest sieć, głupcze
O 9:38 dziś rano Kampania Obamy wysłał pilny e-mail z prośbą o pomoc w wykonaniu miliona telefonów do wyborców przed godziną 15:00. Wystarczyło zalogować się na jego stronie internetowej, kliknąć wybrany stan pola bitwy i uzyskać listę połączeń. O 11:55 Kampania McCaina zrobili coś podobnego, ale uczynili to jeszcze łatwiejszym: po prostu umieścili nazwiska i numery telefonów 10 Florydczyków w treści e-maila, wraz z krótkim skryptem.
To tylko najbardziej widoczne oznaki ogromnego wysiłku, który trwał 11 godzin, aby wykorzystać Internet do wywierania wpływu na wyborców na bezprecedensową skalę. I to pomoże zdecydować o tych wyborach. Trudno nawet opisać różnicę, jaką robi dzisiaj. Jest to największa próba wydobycia głosu w historii Ameryki, wszystko dlatego, że ci faceci są w stanie połączyć stare operacje za pomocą technologii – od Map Google po narzędzia online – aby pomóc dotrzeć do wyborców, mówi Joe Trippi , który był kierownikiem kampanii dla Howarda Deana w 2004 roku, kiedy zaczął wykorzystywać narzędzia do prowadzenia kampanii online. To całkiem niesamowite. W ciągu czterech lat przeszło długą drogę.
W podobny sposób trwają masowe próby pukania do drzwi ze skóry obuwia, również organizowane na dużą skalę za pośrednictwem stron internetowych kandydatów. Wolontariusze mogli zarejestrować się, aby odwiedzić stany pól bitewnych, uzyskać mapy, listy osób do odwiedzenia i skrypty do naśladowania. Ogólnie rzecz biorąc, celami są osoby zarejestrowane w partii kandydata, ale które mają nierówne wyniki głosowania.
W ciągu ostatnich dwóch dni e-maile Obamy twierdziły, że narzędzia do rozmów online umożliwiły 500 000 połączeń w samej niedzielę i 600 000 w poniedziałek. Błagania McCaina nie zawierały liczbowych twierdzeń. Jest prawdopodobne, że Obama pokonuje swojego przeciwnika, agresywnie budując internetową sieć zwolenników i ich adresy e-mail – oraz opracowując strategie łączenia ich ze sobą i z zadaniami kampanii – odkąd został kandydatem na początku 2007 roku. McCain Camp kilka miesięcy temu dokonał przeglądu swoich narzędzi społecznościowych i internetowych. Robią to samo, ale w znacznie mniejszej sieci. Obama rozwija się wirusowo od dwóch lat. A pierwszy ruch ma ogromną przewagę, zauważa Trippi.
Możliwości jest wiele. Na najprostszym poziomie zaczynają od list wyborców i zdobywają znanych zwolenników, aby do nich dzwonili i robili notatki (za pomocą narzędzi internetowych) na temat wyników. Następnie kampania może odpowiednio przerobić listy pod kątem działań następczych. Ale publiczne bazy danych pozwalają na niezliczone sposoby dzielenia i dzielenia list wyborców w celu uzyskania bardziej niestandardowych prezentacji, które są znacznie łatwiejsze za pośrednictwem Internetu. Na przykład kampania Obamy mogłaby teoretycznie powiązać listy wyborców z listami osób, które posiadają licencje na polowanie, a następnie zwolennicy myśliwych zadzwoniliby do tej grupy, aby powiedzieć im, że Obama ich nie rozbroi. Mogą też wykorzystać informacje demograficzne z danych spisu powszechnego, aby dokonać ogólnych przypuszczeń na temat przedziału dochodów wyborcy w oparciu o jego miejsce zamieszkania i przedstawić propozycje polityki podatkowej. Wszystko to staje się znacznie łatwiejsze w Internecie: dopasowywanie odpowiednich rozmówców do właściwych celów, szybkie wykonywanie zadań i prowadzenie dokładnych rejestrów tego wszystkiego.
Oprócz tego, co oferują kampanie, niektóre bezstronne wysiłki wykorzystują również technologię, aby pomóc w wysiłkach związanych z uzyskaniem głosu. Na przykład Mobile Commons, startup z Nowego Jorku, oferuje sposób na znalezienie swojego lokalu wyborczego, wysyłając SMS-a na swój adres domowy i kod pocztowy. Załóżmy, że mieszkasz w siedzibie Tech Review, One Main Street, w Cambridge, MA, 02142. Wysyłasz SMS-a na s. 1 Main 02142 69866, a następnie wychodzisz i głosujesz.