211service.com
To jest twój mózg w e-bookach
Nie mam najlepszych wspomnień, ale od młodości szczyciłem się szczególnym talentem do czytania. Od czasu do czasu byłem pod koniec książki i przypominałem sobie fragment z początku, do którego chciałem wrócić. Nie pamiętam strony ani rozdziału, ale prawie bezbłędnie przypomniałbym sobie miejsce na stronie, w którym znajdował się dany fragment. Wiedziałem, że ten cudowny opis pana Pumblechook pojawił się w dolnej połowie prawej strony, może 10 linijek od dołu i kilka linijek po łamaniu akapitu.
Nigdy nie wiedziałem, co sądzić o tym talencie – jak powszechny był lub czy wskazywał, że czytam uważniej niż inni – ale jedno wiem: nie ma on odpowiednika w e-czytaniu. Przypominam sobie przerażenie, które poczułem, gdy dowiedziałem się, że e-booki nie mają samych stron, ale lokalizacje. Nie było już czegoś takiego jak opis w górnej części strony, ponieważ umiejscowienie tekstu różniło się w zależności od rozmiaru tekstu. Kindle wygasł mój talent.
Scientific American przygląda się w tym tygodniu różnicom między czytaniem na papierze a czytaniem elektronicznym z naukowego punktu widzenia. Kiedy przechodzimy od martwych drzew do jedynek i zer, czy zachowujemy tę samą ilość informacji? Czy tekst i jego znaczenie wnikają tak głęboko? Sprawa bynajmniej nie jest rozstrzygnięta, pisze autor Ferris Jabr. Niemniej jednak istnieją dowody wskazujące na to, że e-czytanie nie jest w stanie odtworzyć intuicyjnych i satysfakcjonujących sposobów poruszania się po dłuższych tekstach, i że z kolei takie trudności nawigacyjne mogą subtelnie utrudniać czytanie ze zrozumieniem.
Artykuł Jabra zagłębia się w wiele nauk związanych z czytaniem i jest wart przeczytania – a może nawet wydrukowania! – w całości. Okazuje się, że na pewnym poziomie nasze mózgi nie mogą się powstrzymać przed konceptualizacją tekstu jako z natury fizyczny ; nie rodzimy się z obwodami mózgu przeznaczonymi do czytania, co w końcu jest wynalazkiem, który pojawił się późno w naszej ewolucyjnej historii.
Pisze Jabr:
Kiedy czytamy, konstruujemy mentalna reprezentacja tekstu w którym znaczenie jest zakotwiczone w strukturze. Dokładny charakter takich przedstawień pozostaje niejasny, ale są one… prawdopodobnie podobny do tworzonych przez nas map mentalnych terenu — takich jak góry i szlaki — oraz stworzonych przez człowieka przestrzeni fizycznych, takich jak mieszkania i biura.
Okazuje się, że to… związane z moim talentem do zapamiętywania położenia przestrzennego niektórych fragmentów tekstu.
Ludzie często zgłaszają, że preferują czytanie na papierze w celu głębokiego zagłębienia się w dany temat i istnieje wiele teorii, dlaczego tak powinno być. Ekrany, pisze Jabr, są z natury trudne do oglądania; chyba że masz do czynienia z ekranem e-ink, światło pada bezpośrednio do oka, co może powodować zmęczenie.
Oczywiście trudno jest wypowiadać się na szeroką skalę, dopóki nie zobaczymy, jak wyjdzie nowa generacja cyfrowych tubylców. Być może następne pokolenie dorośnie bez subtelnego uprzedzenia do ekranów, które wydaje się czaić w umysłach starszych pokoleń; może są to głównie kwestie wychowania, a nie natury. To całkiem możliwe.
Niektórzy stawiają hipotezę, że im bliżsi programiści odwzorowują wrażenia użytkownika na papierze – poprawiając na przykład szybką nawigację po długim tekście i odtwarzając dźwiękowe i wizualne wrażenia związane z przewracaniem strony – tym więcej będziemy kodować i zachowywać informacje, tak jak robiliśmy to na papierze. książki. Za moje pieniądze nie widzę wartości w animacjach z bajek zastępczych powielających przewracanie stron. Przynajmniej dla mnie jest to niesamowita dolina, przez którą nie można przejść. Papieru i atramentu nie da się wirtualizować ku mojej satysfakcji i jest to dla mnie artykuł wiary (dopóki nauka nie udowodni, że się mylę), że korzyści z czytania papieru nie da się powtórzyć.
Ale chętnie przyznam, że następne pokolenie może z zakłopotaniem czytać protesty, takie jak moje; Czuję się jak staruszek, upierając się, że coś ginie wraz ze śmiercią fizycznej księgi. Doceniam troskę, jaką badacze przykładają do ilościowego określenia korzyści, jakie niektórzy odczuwają w fizycznej kulturze czytania, nawet jeśli jest ich niewiele. Powinniśmy mieć silniejsze poczucie tego, z czego rezygnujemy, gdy przyjmujemy wszystkie wygody e-czytania.