211service.com
Toyota testuje oprogramowanie kierowcy tylnego siedzenia, które może przejąć kontrolę w niebezpiecznych chwilach

Ten zmodyfikowany Lexus jest używany przez Toyotę do testowania oprogramowania do autonomicznej jazdy.
Skręcanie w poprzek nadjeżdżających pojazdów to jeden z najniebezpieczniejszych manewrów wykonywanych na co dzień przez kierowców. Naukowcy z Toyoty uważają, że jest to jedna z sytuacji, w których anioł stróż oprogramowania wbudowany w samochód może uratować życie.
Podczas prób na prywatnych poligonach testowych w USA skręty w lewo są jednym z pierwszych scenariuszy, jakie Toyota wykorzystała do przetestowania koncepcji systemu, który nazwała Guardianem, który ocenia, czy człowiek ma zamiar popełnić niebezpieczny błąd.
Radar i inne czujniki na zewnątrz samochodu monitorują, co dzieje się wokół pojazdu, podczas gdy kamery wewnątrz śledzą ruchy głowy i spojrzenia kierowcy. Oprogramowanie wykorzystuje dane z czujnika, aby oszacować, kiedy dana osoba potrzebuje pomocy w zauważeniu lub uniknięciu niebezpiecznej sytuacji.
Jak dotąd Toyota testuje tylko zdolność oprogramowania do zrozumienia zagrożeń wokół samochodu i tego, czy dana osoba je zauważyła, ale firma planuje ostatecznie umożliwić Guardianowi podjęcie działań, jeśli dana osoba nie wydaje się jeszcze na to gotowa.
Wyobraź sobie, że jedziesz przez skrzyżowanie, a dostaniesz T-boned – właściwą rzeczą, jaką samochód powinien zrobić, jest przyspieszenie cię z niego, mówi Ryan Eustice, wiceprezes ds. autonomicznej jazdy w Toyota Research Institute, który został założony w 2015 roku. praca nad robotyką i zautomatyzowaną jazdą (patrz zakład miliarda dolarów Toyoty). Grupa po raz pierwszy powiedziała, że zacznie rozwijać Guardiana w zeszłym roku (patrz Toyota dołącza do wyścigu samochodów autonomicznych z niewidzialnym drugim pilotem).
Eustice argumentuje, że wysiłek Guardiana może mieć powszechny wpływ na bezpieczeństwo publiczne wcześniej niż samochody, które całkowicie usuwają obowiązki prowadzenia pojazdów z ludzi. Toyota pracuje nad taką technologią wraz z konkurentami, takimi jak Alphabet, Ford i Uber. Ale pomimo głośnych programów testowych na drogach publicznych, Eustice i jego koledzy z innych firm twierdzą, że prawdziwie bezzałogowe pojazdy są jeszcze kilka lat od służby publicznej i początkowo będą ograniczone do określonych tras lub lokalizacji.
Widzimy możliwość wcześniejszego i szerszego wdrożenia go, mówi Eustice o podejściu tylnego siedzenia kierowcy. Dzieje się tak, ponieważ w przeciwieństwie do pełnej autonomii nie będzie zależał od bardzo szczegółowych map i można go łatwo zapakować w konwencjonalny pojazd sprzedawany konsumentom, mówi. Odmawia jednak przewidywania, jak szybko Guardian może być gotowy do komercjalizacji.
Steven Shladover , naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, twierdzi, że twierdzenie, że Guardian może uratować życie wcześniej niż w pełni autonomiczne pojazdy, ma sens. Jeśli kierowca ma 99 procent szans na wykrycie zagrożeń, a system automatyki ma również 99 procent szans na wykrycie zagrożeń, daje to 99,99 procent szansy kombinacji kierowcy i systemu. Ale jest to o wiele prostsze i łatwiejsze niż projektowanie w pełni zautomatyzowanego systemu, który mógłby sam osiągnąć poziom 99,99 procent.
Jednak uzyskanie właściwych relacji między Guardianem a ludźmi będzie miało kluczowe znaczenie. Wszelkie błędy, które popełni, takie jak interwencja lub wysłanie ostrzeżenia, gdy dana osoba prawidłowo zinterpretowała sytuację, podważyłyby zaufanie danej osoby do systemu, a nawet mogłyby prowadzić do nowych rodzajów wypadków, mówi Shladover.
Eustice mówi, że Toyota doskonale zdaje sobie sprawę z tych wyzwań. Trzeba będzie przeprowadzić wiele badań, aby zrozumieć ludzką akceptację, mówi. Jednym z pomysłów, który rozważa, jest umożliwienie systemowi rozmowy z kierowcą o zdarzeniach na drodze.
Jeśli samochód zainterweniuje, ważne będzie, aby wyjaśnił ci, dlaczego to zrobił, lub później powiedział: „Hej, nie interweniowałem tam, ale to było tak naprawdę blisko”, mówi.