211service.com
Treka i TiVo
Genea Roddenberry'ego Star Trek , który po raz pierwszy został wyemitowany w 1966 roku, czerpał inspirację ze stuletniego nurtu technologicznego utopii w amerykańskiej science fiction. Pisarze, tacy jak pisarz Looking Backward, Edward Bellamy, od dawna wyobrażali sobie ulepszenia w komunikacji i transporcie jako sposób na wyjście z niesprawiedliwości ekonomicznej i zniszczonych środowisk rewolucji przemysłowej oraz sposób na doskonalenie społeczeństwa. Star Trek był optymistą w kwestii technologii; co tydzień kapitan i załoga powierzali swoje życie cudom współczesnej nauki. To prawda, że były ślady czegoś mroczniejszego (na przykład zarozumiali bogowie komputerowi, których Kirk odłączył), ale w końcu Scotty i jego inżynierowie naprawili sytuację.
Przedsiębiorstwo , który zadebiutował jesienią tego roku w UPN jako najnowsza pozycja w serii Star Trek, ma zupełnie inną wizję. Jego załoga radzi sobie z najnowocześniejszymi technologiami: nie ufają transporterowi, że nie zaszyfruje ich danych molekularnych, torpedy nie trafiają w cel, tarcze pękają, a komputery robią gówniane jedzenie. Gwiezdna Flota jest teraz paternalistyczną biurokracją. Krótko mówiąc, przesłanie jest takie, że widzieliśmy przyszłość i to nie działa.
Ta historia była częścią naszego wydania ze stycznia 2002 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Dlaczego zmiana? W latach sześćdziesiątych wiara w postęp technologiczny przyszła z łatwością, ponieważ większość sprzętu wciąż znajdowała się w rękach facetów w białych fartuchach laboratoryjnych z NASA i MIT. A Gwiezdna Flota ucieleśniała idealizm New Frontier Johna F. Kennedy'ego. Dziś każdego dnia żyjemy z technologiami, które zostały dostarczone przed odpowiednim debugowaniem, co może spowodować wyłączenie lub wyczyszczenie naszych archiwów poczty e-mail bez powiadomienia. Im nowsza technologia, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że zrobi to, co obiecuje, a jeśli chodzi o uzyskanie niezawodnej usługi, zapomnij o tym.
Laboratorium Mediów MIT wciąż truchtuje starą technologiczną utopijną linię ze swoimi obietnicami rzeczy, które myślą o inteligentnych gadżetach w służbie ludzkości. Ale większość reszty kraju boi się maszyn z własnymi umysłami. W głębi serca zakładamy, że każdy komputer, który może rozmawiać z naszymi odkurzaczami, może również odciąć nam dopływ tlenu i wrzucić nasze zwierzęta do zgniatarki śmieci, gdy nie patrzymy. Dwudziestowieczni luminarze literatury James Thurber i Robert Benchley często przedstawiali nowoczesną technologię jako wrogiego intruza w naszych domach. W najlepszym razie jest to niezdarny gość: nie mogę przestać myśleć o Rube Goldbergu, kiedy patrzę na przewracającą się wieżę czarnych skrzynek (mój magnetowid z migającymi światłami, odtwarzacz CD, nagrywarka cyfrowa, dekoder telewizji kablowej, mój głośniki dźwięku przestrzennego, różne taśmy wideo) obok mojego telewizora i obok różnych pilotów.
Oryginał ciężko brać na poważnie Star Trek to technologiczne utopijne założenie, gdy współczesne urządzenia – niektóre inspirowane samą serią, a niektóre nawet je oglądały – są całkowicie zawodne. Rzeczywiście, ulepszenia w technologiach komunikacyjnych! Są co najmniej trzy problemy. Po pierwsze, nowe maszyny wciąż są zabugowane, gdy trafiają do naszych rąk. Ilu z nas musi krzyczeć do telefonów komórkowych, które często wyglądają podejrzanie Star Trek komunikatory typu flip-open, ale ze znacznie bardziej ograniczonym obszarem dzwonienia? Po drugie, firmy, które wysyłają nam te gadżety, zdają się nigdy nie wiedzieć, jak stworzyć dział obsługi klienta wyposażony do radzenia sobie z pojawiającymi się błędami. Do tego dochodzą błędy projektowe, które sprawiają, że zastanawiasz się, czy inżynierowie maszyn mieli na myśli klienta Vulcan lub Klingon, a nie człowieka. Dlaczego urządzenia multimedialne, których najczęściej używamy w zaciemnionych pomieszczeniach, są zawsze czarne? Dlaczego umieszczają wszystkie przydatne informacje — numer modelu, numer seryjny, a nawet numer telefonu do obsługi klienta — na spodzie magnetowidu?
Rozważ smutną opowieść o moim cyfrowym magnetowidzie TiVo, który kupiłem z największym optymizmem, że zmieni telewizję taką, jaką znałem. Mogłem zaprogramować go do nagrywania wszystkich moich ulubionych programów; Mogłem oglądać, co chciałem, kiedy tylko chciałem. W rzeczywistości zajęło Philipsowi sześć miesięcy od daty zakupu, aby uzyskać sprawne urządzenie, sześć miesięcy zajmowania się 45-minutowymi telefonami serwisowymi, sześć miesięcy wykonywania głupich rytuałów, takich jak owijanie mojego urządzenia folią aluminiową, aby sprawdzić, czy detektor podczerwieni jest naprawdę działa, sześć miesięcy wysyłania wadliwych jednostek tam iz powrotem, ponieważ nie mogą ich sprawdzić przed wysłaniem ich do niezadowolonych klientów. Czułem się całkowicie samotny, ponieważ tak wielu znajomych przysięgało na swoje TiVos, dopóki nie odwiedziłem strony pomocy firmy i nie stwierdziłem, że największą pojedynczą kategorią pomocnych porad były posty klientów, którzy otrzymali więcej niż dwie niedziałające jednostki. A potem, gdy tylko uruchomiłem moje urządzenie, moja firma kablowa stała się cyfrowa. Dwie cyfrowe skrzynki mają poważne trudności w komunikowaniu się ze sobą i dlatego losowo zdecydują się nagrać niewłaściwy program.
Inną obietnicą TiVo było to, że jej inteligentni agenci będą monitorować mój gust i zaskakiwać mnie programami, które według nich chcę zobaczyć – co okazało się trochę jak zmuszanie kota do wciągania do domu martwej myszy. Ten tak zwany inteligentny agent, na przykład, nigdy nie zadał sobie trudu, aby zapytać, jakimi językami mówię, i dlatego przynosi mi rosyjskojęzyczne opery mydlane. Gdyby został dostarczony tylko z uniwersalnym tłumaczem, byłbym w świetnej formie!
Więc kiedy siedzę w swoim salonie, zastanawiając się, czy moje TiVo złapie transmisję i doskonale wiedząc, że jestem prawie sam, jeśli pojawią się problemy, tym bardziej pesymistyczna wizja technologii w Przedsiębiorstwo wydaje mi się w porządku. Tylko raz chciałbym kupić nowy gadżet i nie czuć, że muszę śmiało iść tam, gdzie nikt wcześniej nie był.
