211service.com
Uber i Lyft wciąż starają się nie zachowywać jak zwykli pracodawcy
Jednym z największych pytań w ekonomii koncertów jest to, czy giganci tacy jak Lyft i Uber będą zmuszeni traktować swoich zakontraktowanych kierowców jak zwykłych pracowników.
Krok w kierunku odpowiedzi nadszedł wczoraj, gdy Lyft, mniejsza z dwóch firm współdzielących przejazdy, Zgoda zapłacić swoim kierowcom 12,25 miliona dolarów w ramach ugody prawnej dotyczącej tego, jak firma traktuje swoich kontrahentów. Kierowcy Lyft szukali znacznie więcej, w tym prawa do płacy minimalnej, rekompensaty za wydatki biznesowe i innych pułapek tradycyjnego zatrudnienia.
Oprócz rozliczenia pieniężnego Lyft zgodził się również, że kierowców nie można już wypowiadać na żądanie – zamiast tego będzie musiał istnieć powód wypowiedzenia w przyszłości.
Jak to wróży Uberowi, który w czerwcu czeka podobny proces, dopiero się okaże. Wczoraj okazało się, że firma po cichu się rozwinęła program śledzenia kierowców w Houston w Teksasie, która wykorzystuje dane o lokalizacji do ścisłego monitorowania wydajności kierowców. Obejmuje to sytuacje, w których kierowca przekroczył dozwoloną prędkość i szybko przyspieszał lub hamował.
Podobny monitoring jest typowy w branży transportowej , gdzie jest znany jako telematyka. Uber twierdzi, że śledzenie jest przydatne, aby zapewnić kierowcom bezpieczną obsługę pojazdów i dotrzeć do sedna skarg pasażerów na jakość przejazdu. Uber mógłby być również zainteresowany danymi zebranymi z takiego programu jako sposobem na pomoc w jego wysiłkach na rzecz rozwoju autonomicznych samochodów.
Jednak wywierając taką kontrolę, Uber ryzykuje. Pozew zbiorowy przeciwko firmie argumentuje, że jej kierowcy wcale nie są niezależnymi kontrahentami, ale pracownikami zasługującymi na wszystkie (drogie) prawa zatrudnienia. Im bardziej Uber nadzoruje zachowanie swoich kierowców, tym bardziej może się wydawać, że kierowcy mają rację.
(Źródła: dziennik 'Wall Street , Opiekun , Bloomberg , Szybka firma )