211service.com
Ukryty świat Facebooka „Like Farms”
Facebook stał się ulubioną formą reklamy dla wielu światowych firm i firm. Za każdym razem, gdy pojawia się nowy produkt do przetestowania, usługa do ogłoszenia lub wydarzenie do promowania, wiele organizacji zwraca się do Facebooka, aby publikować wiadomości o rozwoju.
Aby to umożliwić, Facebook umożliwia użytkownikom tworzenie stron poświęconych określonym tematom. Odwiedzający mogą wtedy polubić stronę, a następnie otrzymywać aktualizacje na dany temat, a także łączyć się z innymi osobami o podobnych zainteresowaniach. Liczba polubień jest zatem ważną miarą popularności strony, a posiadanie wielu polubień wiąże się ze znacznym prestiżem.
Jest to przydatne w przypadku Facebooka, który pozwala firmom promować swoje strony za pomocą reklam skierowanych do określonych grup użytkowników, którzy mogą być zainteresowani treścią. Możliwe jest na przykład kierowanie do osób o określonych zainteresowaniach lub mieszkających w USA i tak dalej. Reklamy te są głównym źródłem dochodów Facebooka.
Istnieje jednak inny sposób promowania stron na Facebooku. W ostatnich latach pojawiła się tajna branża, która sprzedaje polubienia każdemu, kto chce zapłacić. Te płatne usługi zwiększają zainteresowanie stroną na Facebooku, wykorzystując farmy polubień, które generują polubienia na żądanie. Niewiele wiadomo o tych usługach ani o tym, jak generują polubienia. W szczególności nikt nie jest do końca pewien, czy lajki pochodzą od zautomatyzowanych botów, czy od płatnych pracowników.
Dzisiaj Emiliano De Cristofaro z University College London i kilku kumpli z całego świata przeprowadzają pierwsze systematyczne badanie charakteru podobnych gospodarstw i sposobu ich działania.
Ich podejście jest stosunkowo proste. Ci faceci zaczynają od założenia 13 stron na Facebooku o wirtualnej elektryczności, ale bez żadnych treści. W każdym opisie strony znalazło się zdanie To nie jest prawdziwa strona, więc proszę się jej nie podobać.
Następnie wykorzystali reklamy na Facebooku, aby wygenerować wizyty na pięciu z tych stron, skierowanych do użytkowników odpowiednio w Stanach Zjednoczonych, Francji, Indiach, Egipcie i na całym świecie. Ich budżet wynosił sześć dolarów dziennie, aż w sumie 90 dolarów przez 15 dni.
W tym samym czasie wykorzystali również cztery podobne farmy, aby wygenerować wizyty na pozostałych ośmiu stronach. Takimi jak farmy były BoostLikes.com, SocialFormula.com, AuthenticLikes.com i MammothSocials.com. Z każdym z nich, takim jak farmy, kierowali się do użytkowników na całym świecie lub w USA. Usługi te kosztowały od 70 do 190 USD za 1000 polubień w ciągu 15 dni.
Następnie zespół zmierzył aktywność na każdej stronie w ciągu następnych 22 dni, korzystając z własnych statystyk Facebooka i przeszukując publiczne informacje z profili osób polubionych oraz przeglądając listę lubianych stron, a także listy znajomych.
Wyniki są odkrywcze. Po pierwsze, De Cristofaro i spółka przeanalizowali zdolność prawdziwych kampanii reklamowych na Facebooku do przyciągania polubień z różnych części świata. Kampania w USA wygenerowała 32 lajki, podzielone mniej więcej równo między mężczyzn i kobiety, z których zdecydowana większość faktycznie miała siedzibę w USA.
Kampanie w Indiach i Egipcie wygenerowały ponad 500 polubień, prawie wszystkie od ludzi odpowiednio w Indiach i Egipcie. Francuska kampania wygenerowała 44 polubienia, głównie od osób z Francji. Co ciekawe, ogólnoświatowa kampania wygenerowała około 500 polubień, prawie wszystkie z Indii.
De Cristofaro i spółka przeanalizowali również samych polubień na Facebooku. Osoby te miały średnio ponad 300 znajomych, co jest zbliżone do średniej globalnej. Jednak ci użytkownicy Facebooka polubili od 600 do 1000 innych stron w porównaniu ze zwykłymi użytkownikami Facebooka, których średnia wynosi około 40. Innymi słowy, nasze strony typu honeypot przyciągały użytkowników, którzy lubią znacznie więcej stron niż zwykli użytkownicy Facebooka, podsumowują.
Jeszcze bardziej dziwni są sympatycy z podobnych gospodarstw. Podczas gdy liczba polubień zebranych z kampanii na Facebooku z czasem powoli rośnie, liczby z większości podobnych farm gwałtownie rosną.
Dzięki AuthenticLikes zaobserwowaliśmy polubienia z ponad 700 profili w ciągu pierwszych czterech godzin drugiego dnia zbierania danych, powiedzmy De Cristofaro i spółka. Po tym nie było ani jednego dodatkowego polubienia.
Zespół twierdzi, że prawdopodobnie jest to wynikiem zautomatyzowanych botów obsługujących zestaw fałszywych profili. Nie jest jasne, dlaczego Facebook nie jest w stanie zapobiec tego rodzaju działalności.
Zespół twierdzi jednak, że istnieją dowody na to, że niektóre podobne farmy stosowały bardziej wyrafinowany typ upodobań, który miał na celu znacznie bliższe naśladowanie prawdziwych użytkowników Facebooka. To byłoby znacznie trudniejsze do powstrzymania.
Właściciele tych profili również różnią się od zwykłych użytkowników Facebooka. Na przykład mają tendencję do lubienia ogromnej liczby innych stron, od 1200 do 1800.
To dziwne, mówi zespół. Ponieważ nasze strony typu honeypot, zarówno na Facebooku, jak i kampanie farm polubień, wyraźnie wskazywały, że nie są prawdziwe, twierdzimy, że zdecydowana większość zebranych polubień jest fałszywa, podsumowują.
To ciekawe badanie, choć niewielkie. Po raz pierwszy ujawnia aktywność stojącą za podobnymi farmami, stwierdzając, że wiele z kupionych w ten sposób polubień jest fałszywych. Dla większości ludzi nie może to być wielkim zaskoczeniem.
Niepokojące jest również to, że użytkownicy przyciągnięci przez prawdziwe kampanie reklamowe na Facebooku również wydają się różnić od przeciętnych użytkowników Facebooka. A to rodzi pytanie, skąd pochodzą.
De Cristofaro i spółka szybko dodają zastrzeżenia do swojej pracy. Podkreślamy, że nasze odkrycia niekoniecznie oznaczają, że reklama na Facebooku jest nieskuteczna, ponieważ nasze kampanie zostały zaprojektowane specjalnie w celu odstraszenia prawdziwych użytkowników. Jednak nasza praca dostarcza mocnych dowodów na to, że polubienia przyciągane na naszych stronach typu honeypot, nawet podczas korzystania z legalnych kampanii na Facebooku, znacznie różnią się od typowych użytkowników Facebooka.
To coś, co reklamodawcy mogą sami chcieć zbadać bardziej szczegółowo. W międzyczasie De Cristofaro i spółka planują więcej badań w celu bardziej szczegółowego zbadania takich jak farmy. Będziemy oglądać.
Nr ref.: arxiv.org/abs/1409.2097 : Płacenie za lajki? Zrozumienie Facebooka jak oszustwo za pomocą Honeypotów