Urzędnik wyborczy w USA: dezinformacja Trumpa jest niebezpieczna i mało wiarygodna

AP Photo/Susan Walsh





W czwartek prezydent Donald Trump wysłał tweeta z wielkimi literami, twierdząc, że maszyny do głosowania firmy Dominion Voting Systems usunęły na niego miliony głosów w całym kraju. Twierdzenie nie jest prawdziwe, ale on jest prezydentem – więc miało to wpływ. Pracownicy wyborczy mówią, że boją się o swoje bezpieczeństwo. Otrzymują groźby śmierci od zwolenników prezydenta.

Ben Hovland dobrze zna maszyny do głosowania. Kieruje Komisją Pomocy Wyborczej (EAC), niezależną agencją federalną, która między innymi testuje i certyfikuje tę technologię. EAC opracowuje standardy dla systemów głosowania i testuje maszyny w laboratoriach pod kątem bezpieczeństwa, użyteczności i bezpieczeństwa. Hovland twierdzi, że nie było powszechnego oszustwa ani awarii, które zmieniłyby wynik wyborów. Ani prezydent – ​​ani prawnicy, którzy bezskutecznie próbowali zakwestionować wynik – nie przedstawili żadnych rzeczywistych dowodów na poparcie twierdzeń Trumpa.

Hovland i ja dyskutowaliśmy o tym, co wydarzyło się od czasu wyborów io niezwykłej ilości dezinformacji pochodzących z Białego Domu. Podczas naszej rozmowy, która została zredagowana pod kątem długości i jasności, Hovland mówił o prawnych nieszczęściach prezydenta, przyszłości urzędników bezpieczeństwa wyborczego i jego przesłaniu dla Donalda Trumpa.



P: Jaka jest twoja reakcja, gdy prezydent tweetuje, że Dominion usunął 2,7 miliona głosów Trumpa?

O: Po pierwsze, to dość zaskakujące. Po drugie, chciałbym tylko, żeby gdyby takie twierdzenia miały być wysuwane, to faktycznie byłyby one poparte czymś wiarygodnym. Myślę, że tego typu wypowiedzi mają znaczenie. Powodują, że Amerykanie tracą zaufanie do tego procesu.

To naprawdę niepokojące. Spójrz na spór sądowy prezydenta. To, co widzimy, to zupełnie inna historia przed mikrofonem lub na Twitterze niż przed salą sądową lub przed sędzią. Widzimy śmiałe wypowiedzi na Twitterze lub na podium, widzimy pogłoski i widzimy śmieszne dowody przedstawiane sądom. Po prostu nie ma między nimi korelacji.



Ta historia nie jest nowa. Patrzysz wstecz na wybory w 2016 r.: prezydent twierdził, że przegrał głosowanie powszechne, ponieważ rzekomo głosowały miliony nieobywateli. Prezydencka komisja została stworzona, aby znaleźć te miliony bezpaństwowców i udowodnić oszustwo wyborcze. Nie zrobili tego. Został rozwiązany w zakłopotaniu. Widzimy to raz po raz. Nigdzie nie ma dowodów na powszechne oszustwa wyborcze.

Szczerze mówiąc, to brak szacunku dla ludzi, którzy prowadzą wybory. Stawianie tego rodzaju zarzutów jest brakiem szacunku dla ich uczciwości, zwłaszcza gdy nie dostarczasz dowodów. Wszystko, co zostało podniesione, łatwo zostało obalone, ponieważ jest to w dużej mierze teorie spiskowe. Jeśli jest coś w tym, to urzędnicy wyborowi będą bardziej niż ktokolwiek inny chcieli dotrzeć do sedna sprawy. Dbają o rzetelność procesu i chcą mieć pewność, że przebiegł on uczciwie, a wola wyborców została odzwierciedlona.

P: Niedawno doniesiono, że Chris Krebs, dyrektor Agencji ds. Bezpieczeństwa Cyberbezpieczeństwa i Infrastruktury, jest naciskany przez Biały Dom, aby zmienić swoje Kontrola plotek strona, która zwalcza dezinformację wyborczą w czasie rzeczywistym. Krebs teraz oczekuje zostać zwolnionym, ponieważ odmawia zmiany faktów. Jaka jest twoja reakcja na to, że szanowany urzędnik ds. bezpieczeństwa wyborczego czuje, że ma nad głową miecz za ujawnienie faktów?



O: Już samo to mówi ci tyle, ile mogę powiedzieć. W rzeczywistości Krebs wykonał świetną robotę. Bez jego przywództwa nie zbliżylibyśmy się do miejsca, w którym jesteśmy. Wielokrotnie mówiłem, że nastąpiła gruntowna zmiana w wymianie informacji między partnerami stanowymi, lokalnymi i federalnymi na temat bezpieczeństwa wyborów. Tak duża część tej zasługi należy do dyrektora Krebsa i jego kierownictwa.

Kontrola plotek była fantastycznym źródłem informacji. Naprawdę widzieliśmy absurdalną liczbę bezpodstawnych zarzutów. Żaden nie jest zakorzeniony w żadnym rzeczywistym fakcie. Ważne jest, aby ujawnić prawdziwą historię. Reżyser Krebs wykonał świetną robotę, wzmacniając pozycję swoich pracowników i spotykając się z urzędnikami wyborczymi tam, gdzie są, ponadpartyjnymi i z całego zarządu, uznając, że nasze wybory są zdecentralizowane. Każdy stan przeprowadza wybory na swój własny, niepowtarzalny sposób. A to oznacza, że ​​musisz podejść do przestrzeni z poszanowaniem tego i wiedząc, że to różne stany, a różni urzędnicy wyborczy będą mieli inne wyzwania i będą potrzebować innej pomocy.

Wykonał świetną robotę, rozpoznając to i dostosowując program. Podsektor infrastruktury wyborczej jest najszybciej rozwijającym się podsektorem, z jakim rząd kiedykolwiek się postawił. Z pewnością doprowadziło to do najbezpieczniejszych wyborów, jakie kiedykolwiek mieliśmy.



Byłem w centrum operacyjnym CISA w Dniu Wyborów i pomiędzy tam, a przedstawicielami organizacji wyborczych, przedstawicielami społeczności producentów, społeczności wywiadowczej i posiadaniem urzędników wyborczych z całego kraju w wirtualnych pokojach, byliśmy w stanie mieć poziom wglądu w to, co dzieje się w całym kraju, jakiego nigdy wcześniej nie mieliśmy.

Spójrz na rzeczy, które pojawiły się w dniu wyborów. Żaden dzień wyborów nie jest doskonały — wybory nigdy nie są — ale zostało to zrobione naprawdę dobrze. A rzeczy, które się pojawiły, były typowymi problemami wyborczymi. Było kilka maszyn, które się nie uruchamiały. Wystąpiły pewne problemy z książkami do e-głosowania. Było kilku pracowników ankietowych, którzy się nie pojawili – tak się dzieje. Ale udało nam się je zobaczyć i szybko się do nich zaadresować. Były regularne briefingi prasowe zawierające podstawowe informacje Oto, co widzimy; oto, co wiemy. Zanim sprawa e-sondażu przekształciła się w jakiś wielki spisek, fakty zostały ustalone i udostępnione, a my wiedzieliśmy, że został on zlokalizowany i rozwiązany, a nie poważny incydent cybernetyczny.

Możliwość posiadania takiej widoczności, aby zapobiec śnieżnej kuli, również zrobiła dużą różnicę w tym roku. I tak wiele z tego wynika z pracy, którą wykonał reżyser Krebs i jego przywództwa w kosmosie. Mam nadzieję, że nadal będzie pełnił tę rolę tak długo, jak zechce.

Q: Martwisz się dalszym upolitycznieniem procesu wyborczego?

O: Mam nadzieję, że tak się nie stanie. To, co widzisz w Kontroli pogłosek i w wielu z tych wysiłków, to zobowiązanie się do przysięgi, którą złożyliśmy wobec Konstytucji.

Próbuje wydobyć prawdę o tym, jak przebiegają nasze wybory, o bezpieczeństwie i uczciwości wyborów, o tym, czym były te wybory, o woli wyborców. Rekordowa liczba Amerykanów oddała w tym roku głosy. To w końcu nasza demokracja. I musisz szanować wolę wyborców.

Q: Czy uważasz, że sytuację pogarsza fakt, że to właśnie prezydent umieszcza megafon w tej dezinformacji?

A: Myślę, że to niepokojące, szczególnie konferencja prasowa, od której tak wiele sieci zostało odciętych. Myślę, że większość Amerykanów nie jest przyzwyczajona do oglądania pieczęci prezydenckiej w Białym Domu na podium i słuchania takich oskarżeń, gdy jego prawnicy i inni nie znaleźli żadnego rzeczywistego dowodu ani dowodu.

Wielu Amerykanów słucha prezydenta. Szanują urząd lub są zwolennikami prezydenta. Widziałeś w pewien sposób, jak to się rozgrywało w korzystaniu przez ludzi z kart do głosowania na nieobecność. Niektórzy ludzie zadawali pytania o to, jak przytłaczający był procent kart do głosowania nieobecnych skierowanych do prezydenta elekta Bidena. Cóż, to dlatego, że prezydent spędził miesiące, mówiąc, że nie można ufać nadsyłanym kartom do głosowania.

Z pewnością część Amerykanów mu wierzy i jest to bardzo niepokojące, ponieważ mieliśmy wolne i uczciwe wybory. Wola ludzi: sprawili, że ich głosy zostały wysłuchane, a urzędnicy wyborowi włożyli właśnie niewiarygodną ilość pracy, aby zapewnić, że wybory przebiegły sprawnie, a wybory były uczciwe.

Wszelkie roszczenia w inny sposób po prostu sieją podziały wśród Amerykanów. Tego chcą nasi zagraniczni przeciwnicy. Chcą zobaczyć te podziały. Chcą, abyśmy stracili wiarę w nasz demokratyczny proces i systemy. To naprawdę niefortunne, że robię coś, co mogłoby spowodować, że Amerykanie straciliby wiarę w ten proces, zwłaszcza taki, który w tym roku zadziałał tak dobrze.

P: Gdybyś mógł dziś porozmawiać twarzą w twarz z prezydentem Trumpem o tych wyborach, jakie przesłanie byś przekazał?

A: Przede wszystkim chciałbym mówić o konsekwencjach tych wypowiedzi dla urzędników wyborczych. Osobiście słyszałem od urzędników wyborczych. Widziałem ich w mediach zaniepokojonych własnym bezpieczeństwem, bezpieczeństwem swoich pracowników. Te oskarżenia, te teorie spiskowe, które krążą wokół, mają konsekwencje.

Jest to co najmniej obraźliwe dla profesjonalistów, którzy prowadzą nasze wybory i miejmy nadzieję, że to najgorsze, co z tego wyniknie. Nasi ludzie wykonują swoją pracę, ale nie czują się przy tym bezpiecznie. To tragedia. To okropne. To są urzędnicy państwowi. To nie jest praca, którą wykonujesz dla chwały lub dla wzbogacenia się.

To praca, którą wykonujesz, ponieważ wierzysz w nasz kraj, wierzysz w naszą demokrację i chcesz pomóc Amerykanom. Przychodzi mi do głowy kilka wyższych powołań. I myślę, że to naprawdę niefortunne, że za rok powinniśmy śpiewać im pochwały i przyznawać im uznanie, zamiast tego mówimy o groźbach i strachu. To jest nie do przyjęcia.

ukryć