211service.com
W ten sposób Korea Północna wykorzystuje najnowocześniejsze metody prania pieniędzy w kryptowalutach, aby ukraść miliony
Północnokoreańscy studenci korzystają z komputerów w pobliżu portretów późniejszych przywódców kraju Kim Il Sunga (po lewej) i jego syna Kim Dzong Ila z Uniwersytetu Technologicznego Kim Chaek w Pjongjangu w Korei Północnej. Powiązana prasa
Rząd USA właśnie ostro ostro skrytykował dwóch obywateli Chin za rzekome spiskowanie z hakerami sponsorowanymi przez państwo w Korei Północnej w celu kradzieży cyfrowych pieniędzy z giełd kryptowalut o wartości milionów dolarów. W ten sposób rzucił okiem na nowatorskie podejście do prania pieniędzy w kryptowalutach.
Departament Sprawiedliwości naładowany Tian Yinyin i Li Jiadong prali kryptowalutę o wartości ponad 100 milionów dolarów na rzecz współspiskowców w Korei Północnej. Departament Skarbu umieścił ich nazwiska (i 20 swoich kont Bitcoin) na wykaz osób i podmiotów zagranicznych które są zablokowane przed prowadzeniem działalności w USA.
Rząd rozpieczętował również Legalny dokument wyjaśnia, dlaczego chce przejąć 113 kont kryptowalutowych związanych z praniem brudnych pieniędzy w Korei Północnej. Dokument ten przedstawiał szczegółowy obraz rzekomych zbrodni Tian i Li. I podniósł kurtynę zaawansowanego technologicznie konfliktu w stylu kotka i myszki, który toczy się za kulisami, w którym osoby zajmujące się praniem prania zaczęły opracowywać zautomatyzowane schematy, aby zaciemnić swoje transakcje kryptowalutowe i nieuczciwe egzekwowanie prawa.
Reżim Kim Dzong-una jest izolowany ekonomicznie przez sankcje mające na celu utrudnienie jego programu broni jądrowej. W ciągu ostatnich kilku lat zwrócił się do świata kryptowalut, aby generować przychody, głównie poprzez ich kradzież. W sierpniu zeszłego roku eksperci ds. sankcji poinformowali ONZ, że Korea Północna nie tylko wykorzystywała szeroko zakrojone i coraz bardziej wyrafinowane cyberataki do kradzieży nawet 2 miliardów dolarów z giełd kryptowalut i innych instytucji finansowych, ale także, że wykorzystuje te pieniądze do finansowania swojej broni. program.
Najwyraźniej Koreańczycy z Północy stali się również ekspertami w ciemnej sztuce prania pieniędzy w internecie. Ma to sens: bardzo niewiele firm akceptuje kryptowaluty, więc Koreańczycy potrzebują sposobu na zamianę skradzionej kryptowaluty na dobre, staromodne dolary lub inną walutę fiducjarną.
W tym miejscu wkraczają świeżo oskarżeni Tian i Li: rzekomo byli trybikami w skomplikowanej maszynie do prania pieniędzy, która z powodzeniem spieniężyła skradzioną kryptowalutę o wartości 100 milionów dolarów. Stany Zjednoczone twierdzą, że pod koniec 2018 r. hakerzy pracujący dla Kim Jong-un ukradli kryptowalutę o wartości około 250 milionów dolarów z nienazwanej południowokoreańskiej giełdy. Wiele z tych pieniędzy, głównie Bitcoin, najwyraźniej trafiło na konta na różnych giełdach prowadzonych przez Tian i Li, którzy przekonwertowali je na walutę fiducjarną. Ale to, co wydarzyło się, zanim to do nich dotarło, naprawdę otwiera oczy.
Każdy, kto próbuje prać nielegalne fundusze kryptowalutowe, musi stawić czoła co najmniej dwóm dużym wyzwaniom. Po pierwsze, nie możesz po prostu wpłacać ogromnych kwot Bitcoin na różnych giełdach bez podnoszenia czerwonych flag. Po drugie, i być może ważniejsze, transakcje Bitcoin można śledzić; wszystkie są zapisane w publicznym łańcuchu bloków. Użytkownicy są pseudonimami, reprezentowanymi w łańcuchu bloków za pomocą ciągów cyfr i liter zwanych adresami. Ale jeśli badacze mogą powiązać adres z tożsamością w świecie rzeczywistym, mogą śledzić każdą jego transakcję.
Aby pokonać te przeszkody, hakerzy z Korei Północnej wysłali skradzionego Bitcoina przez długi łańcuch transferów na nowe adresy, z których każdy oderwał kawałek od całości i wysłał go na jeszcze inny adres, często powiązany z kontem na giełdzie.
Według rządu, Korea Północna zaangażowała się w setki automatycznych transakcji z nowymi adresami Bitcoin, aby stworzyć tak zwane „łańcuchy peel” prowadzące do czterech różnych giełd, co utrudnia ich śledzenie.
Philip Gradwell, główny ekonomista w Chainalysis, firmie analitycznej zajmującej się analizą blockchain, mówi Philip Gradwell, główny ekonomista Chainalysis. Mówi, że utrudniają ustalenie, kiedy pieniądze faktycznie zmieniają właściciela, a kiedy są po prostu przenoszone pod inny adres kontrolowany przez osoby zajmujące się praniem brudnych pieniędzy.
Tymczasem coraz większym problemem wydaje się wykorzystywanie giełd do prania skradzionych kryptowalut. Według Chainalysis, w 2019 r. podmioty przestępcze przeniosły 2,8 miliarda dolarów w bitcoinach na giełdy — w porównaniu z około 1 miliardem dolarów rok wcześniej. Jak to się dzieje, biorąc pod uwagę, że większość giełd jest wymagana przez przepisy dotyczące przeciwdziałania praniu pieniędzy, aby śledzić tożsamość swoich klientów? Chainalysis doszła do wniosku, że osoby zajmujące się praniem pieniędzy znalazły obejście: niewielka liczba nieuczciwych brokerów, którzy używają swoich legalnie wyglądających kont na giełdach, aby pomóc im wypłacić pieniądze. Brzmi to bardzo podobnie do tego, jak rząd USA opisuje pracę Tian Yinyin i Li Jiadong.