Wychodzi z druku

Dla poważnych czytelników produkty takie jak Kindle 2 firmy Amazon, Nook Barnes i Noble oraz Daily Edition firmy Sony są darem niebios. Nie chodzi tylko o to, że te elektroniczne urządzenia do czytania to przydatne portale do setek tysięcy książek handlowych, podręczników, dzieł należących do domeny publicznej i bestsellerów, z których wszystkie można bezprzewodowo pobrać w mgnieniu oka, a także do wielu czasopism i gazet , które automatycznie pojawiają się na urządzeniach subskrybentów. Dają również żądnym przygód autorom i wydawcom nowe sposoby organizowania i promowania swoich dzieł. Na przykład kalifornijski startup o nazwie Vook zaczął pakować książki kucharskie, podręczniki treningowe, a nawet powieści z przykładowymi klipami wideo i sprzedaje te hybrydy wideo i tekstu właścicielom iPhone'a, iPada i iPoda Touch za pośrednictwem iTunes Store firmy Apple.





Niestety, nie można ujść na sucho naliczania cen w twardej oprawie za e-booka, co sprawia, że ​​trudno jest zobaczyć, jak tradycyjni wydawcy będą czerpać zyski w przyszłości, która jest w dużej mierze cyfrowa. W rezultacie wydawcy książek mają do czynienia z bolesnym i burzliwym czasem, próbując przystosować się do pojawiających się technologii e-booków. Kindle, iPad i im podobne zmuszą wydawców skoncentrowanych na drukowaniu to, co Internet, udostępnianie plików i iPod wymusiły na konglomeratach muzycznych zorientowanych na CD, które rozpoczęły się około 1999 roku – a mianowicie fale cięcia kosztów i poszukiwania nowych firm. modele.

Nowe technologie: 2010

Ta historia była częścią naszego wydania z maja 2010 r.

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Wydawcy mają szczęście z jednego powodu: rozliczenie mogło nastąpić znacznie wcześniej. Od 1999 do 2001 roku pracowałem dla NuvoMedia, startupu z Doliny Krzemowej, który opracował urządzenie o nazwie Rocket eBook. Rocket i jego główny rywal, Softbook Reader firmy Softbook Press, zapowiedzieli obecną generację urządzeń do e-booków. Właściciele mogli kupować książki od głównych wydawców online, pobierać publikacje na swoje komputery, a następnie przenosić je na urządzenia przenośne wyposażone w monochromatyczne ekrany LCD wyświetlające po jednej stronie tekstu na raz.



Ale trzy czynniki przyczyniły się do zabicia tych e-czytników pierwszej generacji. Po pierwsze, wydawcy książek, obawiając się, że sprzedaż cyfrowa doprowadzi do kanibalizacji sprzedaży drukowanej, oferowali jedynie ograniczony katalog książek w formie elektronicznej i pobierali prawie tyle samo opłat za wydania Rocket i Softbook, co za twardą okładkę. Nic dziwnego, że konsumenci sprzeciwiali się, co z kolei zniechęciło wydawców do oferowania większej liczby tytułów w formie cyfrowej. Po drugie, technologia nie była jeszcze gotowa na masową adopcję. Urządzenia nie były na tyle małe ani cienkie, aby były naprawdę przenośne, a proces kupowania książek był zawiły. Po trzecie, NuvoMedia i Softbook Press zostały przejęte, a następnie połączone przez większą firmę, Gemstar, która była rozproszona innymi problemami i pozwoliła, aby nowy dział e-booków podupadł, ostatecznie zamykając go.

Rzeczy zrecenzowane

  • Rozpal 2

    Amazonka

  • Kącik

    Barnes and Noble



  • Czytnik Wydanie dzienne

    Sony

  • CO ProReader

    Plastikowa logika

  • iPada

    jabłko



Warunki biznesowe są dziś bardzo różne. Po pierwsze, jest więcej dużych graczy zainteresowanych rozkwitem biznesu e-booków, w tym Sony, Amazon, Barnes i Noble, a teraz Apple. Wykorzystując kontakt z wydawcami, firmy te zgromadziły ogromne katalogi e-książek – Amazon ma prawie pół miliona tytułów komercyjnych – i utrzymały niższe ceny w zakresie od 10 do 15 USD za nowe książki handlowe.

Równie ważne jest to, że technologia komputerów przenośnych uległa drastycznej poprawie. Największym postępem jest tani dostęp do danych 3G. Teraz, gdy czytelnicy mogą przeglądać, kupować i pobierać e-książki i czasopisma bezpośrednio na swoich urządzeniach, mają niemal natychmiastowy dostęp do nowych materiałów, bez konieczności zbliżania się do komputera stacjonarnego lub laptopa z połączeniem internetowym. Posiadając Kindle 2 od maja 2009 r., mogę potwierdzić urok tej funkcji: kupiłem kilkadziesiąt więcej e-booków dla mojego Kindle, niż kiedykolwiek zamówiłbym w Amazon w formie drukowanej w tym samym okresie.

Dzisiejsze bezprzewodowe urządzenia do czytania e-booków dzielą się na dwie grupy, z których każda ma swoje mocne strony. Wszystkie elektroniczne urządzenia atramentowe wykorzystują czarno-białe wyświetlacze elektroforetyczne produkowane przez Prime View International. (Tajwański producent wyświetlaczy przejął firmę, która opracowała tę technologię, MIT spinoff E Ink, w 2009 r.) Kindle 2 za 259 USD jest najbardziej znanym z tych produktów, ale oferta Nook i Sony Reader Daily Edition za 400 USD jest w tej samej cenie. podobne funkcje. Kindle DX (489 USD) i nadchodzący Plastic Logic Que proReader (oczekiwany tego lata, począwszy od 649 USD) mają większe ekrany i są przeznaczone głównie do czytania podręczników i dokumentów biznesowych. Ekrany Prime View na tych urządzeniach zależą od odbitego światła otoczenia, co daje im dwie zalety: są bardziej przyjazne dla oczu niż podświetlane ekrany LCD i zużywają znacznie mniej energii. Ich baterie mogą działać przez wiele dni, a czasem tygodni między ładowaniami.



Jednak w ostatnim roku urządzenia z ekranami LCD powróciły do ​​roli wiarygodnych czytników e-booków. Wiodącymi przykładami są iPhone, iPod Touch i iPad firmy Apple. Ekrany LCD szybciej zużywają energię z baterii, ale mają tę ważną zaletę, że są w stanie wyświetlać ruchome obrazy i pełny kolor, co jest jeszcze co najmniej rok lub dwa w przypadku ekranów elektroforetycznych.

Dla wydawców książek kolorowe ekrany są interesujące, ale prawdopodobnie nie rewolucyjne. Vook tytuły, takie jak Oderwana kuchnia japońska (4,99 USD), książka kucharska, która łączy przepisy z powiązanymi filmami instruktażowymi, daje przedsmak tego, co jest możliwe. Ale w większości długich form pisania słowa są najważniejsze. Jeśli ich celem jest stymulowanie oka umysłu, to kolor i animacja są przesadą, dlatego wątpię, aby iPad całkowicie podciął rynek urządzeń w stylu Kindle.

Z kolei dla wydawców czasopism, gazet i podręczników iPad i fala tabletów tuż za nim stwarzają ogromne możliwości. Czasopisma różnią się od książek nie tylko charakterem periodycznym i niewielkimi artykułami, ale także designem. Jeśli czytelnicy w erze cyfrowej nadal chcą informacji uporządkowanych i ozdobionych na wzór dobrych czasopism – a nie ma powodu sądzić, że tego nie robią – to do ich dostarczenia będą potrzebne urządzenia naśladujące formę i ergonomię staromodnych stron drukowanych. .

Jednak aby odnieść sukces na nowych platformach, wydawcy będą musieli wprowadzać innowacje, a nie tylko naśladować ugruntowane media: będą musieli wyjść poza obecne zbiory statycznych cyfrowych magazynów. Problem z większością publikacji zbudowanych na platformach e-magazynów Zinio, Zmags i innych startupów polega na tym, że są one po prostu cyfrowymi replikami swoich drukowanych odpowiedników, być może z kilkoma hiperłączami dodanymi jako refleksja. Wydawcy powinni szukać lepszych sposobów korzystania z ekranów tabletów, takich jak iPad, z funkcjami wielodotykowego powiększania i przewijania, a także interaktywności treści.

Istnieje jednak wiele powodów, by podejrzewać, że przejście na nowe technologie dystrybucji będzie trudne dla tradycyjnego przemysłu wydawniczego. Po pierwsze, wydawcy mogą nie być w stanie pobierać opłat za wydania elektroniczne. Klienci Kindle często bojkotowali e-booki w cenie powyżej 9,99 USD, a plany wydawców dotyczące pobierania do 14,99 USD za e-booki sprzedawane za pośrednictwem aplikacji Apple iBooks wzbudziły poważne oburzenie.

Nabywcy magazynów i gazet również zostali przeszkoleni, aby oczekiwać niższych cen za wydania cyfrowe. ten Nowojorczyk kosztuje 35,88 USD rocznie na Kindle, w porównaniu z 39,95 USD za subskrypcję drukowaną i 234,53 USD w kioskach. Cena 0,75 USD na niedzielną wersję Kindle New York Times , którego wersja w kiosku kosztuje 5 USD lub więcej, co weekend dostarcza mi dreszczyk emocji. (I oczywiście mogę czytać gazety w sieci, przynajmniej na razie, i nic nie płacić.) Poza tym niewiele jest jeszcze informacji o tym, jak czytelnicy reagują na reklamy umieszczane w e-czytnikowych wersjach czasopism i gazety, czyli ile wydawcy będą mogli pobierać za reklamy. A generowanie skomplikowanych interaktywnych treści dla czasopism cyfrowych prawie na pewno podniesie koszty produkcji.

Nowe cyfrowe platformy do czytania zapewniają oczywiście korzyści tradycyjnym wydawcom: technologia da im możliwość pakowania materiałów w zaskakujących nowych formach, które mogą przyciągnąć nowych odbiorców.

W najlepszym scenariuszu, jaki mogę sobie wyobrazić dla branży wydawniczej w 2020 r., podstawowe treści cyfrowe zorientowane na tekst (książki non-fiction, powieści, codzienne wiadomości) będą tak dostępne i tanie, że w rzeczywistości zmienią więcej ludzi w stałych czytelników, tak jak w przypadku powieści bezcennych zrobił to w latach 70., a wydania w miękkiej okładce w latach 40. XX wieku. W ten sposób wydawcy mogliby zacząć nadrabiać ilościowo to, co nieuchronnie poświęcą, obniżając ceny. Ale jednocześnie będą tworzyć fascynujące doznania multimedialne i pakować je po wyższych cenach. W końcu konsumenci, którzy są gotowi upuścić 14 USD, aby zobaczyć Awatara w 3D powinien być gotów wydać tę samą kwotę na wydanie Mała wioska urozmaicony klipami wideo Oliviera, Jacobiego czy Branagha. Być może.

Wade Roush jest głównym korespondentem w Xkonomia i byłym starszym redaktorem dla Przegląd technologii .

ukryć