211service.com
Zaskakujące wzorce wyszukiwania
Powszechna mądrość mówi, że wyszukiwarki to zasadniczo nieuczciwa technologia – faworyzująca najpopularniejsze witryny i pomagająca im stać się jeszcze bardziej popularnymi. To założenie, uchwycone terminem Googlearchy, jest obecnie kwestionowane przez naukowców z Indiana University, którzy wykorzystali rzeczywiste dane do jego przetestowania. Ich wyniki pokazują, że na zachowanie podczas surfowania w sieci nie ma tak dużego wpływu rankingi wyszukiwarek, jak wcześniej sądzono.

Ten wykres czerwonych plam, które reprezentują popularne witryny internetowe, ilustruje ideę, że witryny znajdujące się na szczycie wyników wyszukiwania stają się coraz bardziej popularne, pojęcie znane jako Googlearchy. (Źródło: Filippo Menczer i członkowie zarządu Indiana University)
Zrozumienie wpływu wyszukiwarek nie jest tylko przedsięwzięciem akademickim, mówi Filip Menczer , profesor informatyki i informatyki na University of Indiana w Bloomington. Ma to wpływ na tworzenie modeli reklamy internetowej opartych na wynikach wyszukiwania, budowanie lepszych wyszukiwarek, opracowywanie internetowych kampanii politycznych i zrozumienie, w jaki sposób ludzie korzystają z Internetu. Wyszukiwarki stały się bramami między ludźmi a informacjami, mówi. Jeśli wyszukiwarka ma stronniczość, ma ogromny wpływ, ponieważ może kierować ludzi do jednego rodzaju informacji, a nie do innego.
Wyszukiwarki pozycjonują i wyświetlają strony według popularności, co jest mierzone po części przez to, jak dobrze dana strona jest połączona z resztą sieci. Im więcej stron linkuje do określonej strony, tym wyższa będzie ta strona w rankingu. Ponieważ te wysoko oceniane witryny są łatwiejsze do znalezienia za pomocą wyszukiwania, będą nadal uzyskiwać więcej trafień. Strony popularniejsze otrzymują coraz więcej linków, a nowe strony nie mają nadziei – mówi Menczer.
Badacze stworzyli dwa skrajne modele przeglądania sieci: osobę, która korzystała wyłącznie z wyszukiwarek, aby znaleźć treść, oraz osobę, która przeglądała bez wyszukiwarek, zamiast tego podążając za linkami prowadzącymi z jednej strony do drugiej. Następnie badacze porównali te dwa modele z rzeczywistymi danymi o ruchu w witrynie na stronach internetowych i liczbie linków prowadzących do tych stron.
Spodziewali się, że dane ze świata rzeczywistego będą mieścić się gdzieś pomiędzy dwiema skrajnościami: wyszukiwaniem ukierunkowanym i przeglądaniem w trybie przypadkowym. Zamiast tego okazało się, że typowe korzystanie z Internetu – przypuszczalnie połączenie wyszukiwania i surfowania – koncentrowało się mniej na popularnych witrynach internetowych, niż przewidywał którykolwiek z modeli. Innymi słowy, wyszukiwanie w sieci w świecie rzeczywistym nie napędza Googlearchii ani nie powstrzymuje przed znalezieniem mniej popularnych witryn. Nie tego się spodziewaliśmy i byliśmy tym zaskoczeni – mówi Menczer.
Wyjaśnienie wydaje się być dość proste: coraz więcej osób szuka bardziej szczegółowych informacji. Jeśli ktoś prześle ogólne zapytanie, na przykład ptasia grypa, w wynikach u góry strony wyników wyszukiwarki rzeczywiście pojawią się witryny o dużym natężeniu ruchu, na przykład witryna Centers for Disease Control. A popularność tej strony zostanie wzmocniona. Jednak według Menczera wyszukiwania w sieci stają się coraz bardziej złożone. Wyszukiwanie ptasiej grypy Turcja 2005 przyniesie znacznie mniej wyników i doprowadzi do bardziej niejasnych stron. Jeśli weźmiesz pod uwagę, że ludzie przesyłają różne zapytania, które zwracają niewielką liczbę trafień, oznacza to, że ruch jest rozprowadzany do mniej popularnych witryn.
Wyniki są nieco kontrowersyjne, ponieważ wiele osób działało przy założeniu, że Googlearchia istnieje, mówi Albert-László Barabási , profesor fizyki na Uniwersytecie Notre Dame, a także ekspert od zachowań w Internecie i tego, jak strony internetowe są ze sobą połączone. Zgadza się z Menczerem, że ogólne wyszukiwania sprawiają, że niektóre rodzaje witryn są bardziej popularne. Myślę, że przesłanie tutaj jest takie, że gdy tylko staniesz się nieco bardziej wyrafinowanym poszukiwaczem, łamiesz czar sieci – mówi.
Teorię, że ludzie stają się coraz bardziej biegli w przeszukiwaniu sieci, potwierdzają również pewne twarde dane. Według Hitwise , firma, która stara się poprawić rankingi firm w wyszukiwarkach, ludzie coraz częściej używają więcej słów na zapytanie. W oparciu o ten trend badania Menczera wydają się rozsądne – mówi Bill Tancer, dyrektor generalny ds. badań globalnych w Hitwise.
Ale Tancer kwestionuje również jakość danych wykorzystywanych do testowania modeli badaczy. Na przykład dane o ruchu na potrzeby badania zostały zebrane z bezpłatnego narzędzia wyszukiwania, które można pobrać, Alexa , który udostępnia statystyki internetowe. Jednak według Tancera dane te mogą być nieobiektywne, ponieważ użytkownicy Alexy są raczej sprzedawcami internetowymi, a nie przeciętnymi użytkownikami sieci.
Ponadto w badaniu wykorzystano dane z 2003 roku i od tego czasu wiele się zmieniło, mówi Tancer. Dane Hitwise, które są gromadzone bezpośrednio od dostawców usług internetowych, takich jak AT&T, sugerują, że ludzie wchodzą w interakcję z siecią na wiele sposobów, nie tylko za pomocą wyszukiwarek lub surfowania. Tancer twierdzi, że ludzie trafiają również na witryny bezpośrednio wpisując adres URL, za pośrednictwem linków sponsorowanych, w których firmy płacą, aby pojawiały się w widocznym miejscu na stronie wyszukiwania, oraz w witrynach sieci społecznościowych.
Menczer z Indiany mówi, że artykuł, opublikowany w zeszłym tygodniu w Proceedings of the National Academy of Sciences, jest pierwszą próbą pokazania, w jaki sposób dane internetowe mogą, ale nie muszą, potwierdzać ideę Googlearchy. Obecnie jego grupa bada skutki innych sposobów korzystania z sieci, w tym wyszukiwania społecznościowego, aby sprawdzić, czy witryny takie jak digg.com oraz pyszne wzmacniać lub zmniejszać wyniki swojego zespołu.
Tymczasem prace naukowców z Indiany dostarczają ważnej analizy powszechnie przyjmowanych założeń dotyczących wyszukiwarek, mówi Matt Hindman, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Stanowym Arizony w Phoenix. Mówi, że wykorzystywanie danych empirycznych do modelowania tych relacji, a nie tylko zakładanie, jest tym, czego brakowało.