Zgadnij, które stany odnotowały najwięcej dezinformacji wyborczej w 2020 r.

lokalne dezinformacje

Getty





3 listopada Tina Barton wpadła na problem. Był dzień wyborów w USA, a Barton, republikanin, był urzędnikiem miejskim w Rochester Hills w stanie Michigan, konserwatywnej społeczności niedaleko Detroit. Gdy jej zespół przesyłał wyniki głosowania, problem techniczny spowodował podwójne liczenie niektórych głosów. Błąd nie został początkowo zauważony, ale w ciągu 24 godzin został zauważony i zgłoszony urzędnikom hrabstwa Oakland. Dane do głosowania zostały szybko ustalone, ale do tego czasu cały kraj przyglądał się wynikom wyborów stanowych.

Zmiana była bardzo publiczna i wywołała ogromną falę dezinformacji. Zostało to wzmocnione 6 listopada, kiedy Ronna McDaniel, przewodnicząca Republikańskiego Komitetu Narodowego, poleciała do hrabstwa Oakland i zorganizowała konferencję prasową. Twierdziła, że ​​2000 kart do głosowania uznano za republikańskie, zanim oddano je Demokratom w ramach oskarżenia o oszustwo wyborcze.

Jeśli mamy wyjść z tego i powiedzieć, że były to uczciwe i wolne wybory, to, co słyszymy z miasta Detroit, jest głęboko niepokojące, powiedział McDaniel.



Zdenerwowany tym, jak sytuacja została błędnie przedstawiona, Barton opublikował wideo na Twitterze obalanie roszczeń. Od ośmiu lat jest urzędniczką w Rochester Hills, a kiedy wystąpiła przeciwko McDanielowi, wiedziała, że ​​naraża swoją karierę. W nagraniu wideo, które zostało usunięte, Barton powiedział, że jestem zaniepokojony, że jest to celowo błędnie scharakteryzowane, aby podważyć proces wyborczy”.

Jej uwagi stały się popularne i spotkały się z groźbami i gniewem. W e-mailu do MIT Technology Review Barton powiedział, że od czasu konferencji prasowej pani McDaniel otrzymuję groźby w poczcie głosowej i wiadomościach. Jeden z rozmówców twierdził, że jest w drodze do Michigan. Barton zmodernizował system bezpieczeństwa swojego domu.

Celowanie w nasze naturalne lęki

Dane pokazują, że podczas wyborów dezinformacja była silnie ukierunkowana lokalnie, a wyborcy w zmiennych stanach byli narażeni na znacznie więcej wiadomości online o zastraszaniu wyborców, oszustwach, usterkach głosowania i niepokojach niż wyborcy w innych stanach.



W zestawie danych dostarczonym przez Zignal Labs przyjrzeliśmy się wzmiankom w mediach społecznościowych o ponad 30 terminach związanych z tłumieniem lub zastraszaniem wyborców, oszustwami, błędami technicznymi i niepokojami, które koncentrowały się na konkretnym miejscu głosowania. Nasza próba 16 stanów wykazała, że ​​między 1 października a 13 listopada liczba takich wzmianek w stanach wahadłowych była ponad czterokrotnie większa: mediana wynosiła 115 200, podczas gdy w stanach nieswingowych mediana wyniosła 28 000 powiązanych wzmianek.

Oto wykres pokazujący, jak zmieniała się liczba wiadomości w ciągu dni poprzedzających wybory i po nich.

Wzmianki dotyczące zastraszania wyborców, oszustw, usterek technicznych i tłumienia wyborców w określonych lokalach wyborczych

Bhaskar Chakravorti, dziekan ds. globalnego biznesu w Fletcher School Uniwersytetu Tuft, prowadzi badania nad warunkami, które sprawiają, że społeczność jest szczególnie narażona na dezinformację. Mówi, że ten lokalny nacisk jest typowy dla skutecznych kampanii dezinformacyjnych, które zwykle są przypinane do konkretnego miejsca i dzielą grupę docelową na najmniejsze, stereotypowe części. Mówi, że inteligentna dezinformacja jest zorganizowana w taki sam sposób, jak kampania polityczna.



Było naprawdę źle: jak latynoscy wyborcy są celem dezinformacji Społeczności latynoskie są kluczem do niektórych z najbardziej krytycznych dzielnic swingowych w wyborach – i są bombardowane przez internetową propagandę.

Dezinformacja jest wymierzona w nasze naturalne lub rodzime nadzieje i lęki, a nadzieje i lęki różnią się w zależności od tego, kim jestem, mówi. Różni się w zależności od tego, jak bogaty lub biedny jestem. Różni się w zależności od mojego pochodzenia etnicznego lub rasy.

W niektórych miejscach ta lokalizacja była bardziej widoczna niż w innych. Na Florydzie, Wyborcy latynoscy byli poddawani intensywnym kampaniom opartym na ich wieku, pochodzeniu lub profilach sąsiedzkich gdy obie strony walczyły o zdobycie państwa. W wyniku zasypania tym materiałem, mówi Chakravorti, wyborcy stali się nieufni wobec informacji politycznych i zwrócili się do bardziej prywatnych przestrzeni dyskursu – które w rzeczywistości były dojrzałymi środowiskami dla lokalnych dezinformacji, z którymi szczególnie trudno było się skonfrontować.

Podejście dwutorowe

Wszystkie te problemy pojawiły się pomimo tego, że urzędnicy wyborczy byli znacznie lepiej przygotowani do wyzwań w 2020 roku niż w poprzednich wyborach prezydenckich. Wielu sekretarzy stanu prowadziło naloty medialne mające na celu skierowanie ludzi do zaufanych źródeł informacji w celu głosowania, jednocześnie zwalczając konkretne pogłoski.



Elizabeth Howard, starszy prawnik w Brennan Center for Justice, opisuje to jako podejście dwutorowe. Obejmowało to aktywne edukowanie wyborców na temat tego, co się dzieje, mówi, a następnie, w różnym stopniu, urzędników wyborczych pracujących nad identyfikacją i zwalczaniem dezinformacji i dezinformacji na poziomie lokalnym i hiperlokalnym.

Jednak pomimo wszystkich ich wysiłków, dezinformacja o sondażach nadal siała spustoszenie – szczególnie wśród urzędników wyborczych, takich jak Tina Barton, która, jak mówi Howard, po prostu wykonuje swoją pracę zgodnie z prawem stanowym w całym kraju.

Chakravorti mówi, że walka z tą dezinformacją w przyszłości może wymagać użycia kampanii medialnych na małą skalę, lokalnych influencerów i reklam na poziomie społeczności, które rozpowszechniają zaufane treści. Ale te taktyki nie naprawią głębszych problemów strukturalnych, które sprawiają, że społeczność jest podatna na dezinformację. Chakravorti stwierdził, co nie jest zaskoczeniem, że niektóre kluczowe wskaźniki podatności stanów USA obejmują konkurencyjność polityczną, poziom wykształcenia, polaryzację i stopień zaufania do źródeł wiadomości. I żaden z tych problemów nie jest nowy.

Zgaszone światła

We wrześniu 1993 roku FBI wysłało alarm bezpieczeństwa do departamentu policji w Chicago, ostrzegając o podobno nowym i morderczym rytuale inicjacyjnym dla najbardziej znanego gangu ulicznego w mieście. Rzekoma ceremonia wymagała od potencjalnych członków jazdy nocą z wyłączonymi światłami, aby zwabić i zabić niczego niepodejrzewających kierowców. Twierdzenie okazało się fałszywe, ale plotka rozeszła się lotem błyskawicy.

Według naukowców, którzy badali miejską legendę gasnącą, rozkwitła ona częściowo dlatego, że lato 1993 roku było jednym z najgorszych momentów zbrodni, jakie kiedykolwiek widziało Chicago. Napięcia były wysokie, zakorzenione przez głęboko zakorzenione tarcia rasowe i polaryzację polityczną.

Dezinformacja – czy to folklor gangów, czy pogłoski o zastraszaniu wyborów – jest prawie zawsze najskuteczniejsza na poziomie lokalnym. Gorzej jest w spolaryzowanych, zamkniętych środowiskach. Najprawdopodobniej uwierzymy w rzeczy z naszego własnego kręgu. Nadal walczymy o rozwianie sąsiedzkiego młyna plotek i na pewno nie wiemy, jak to zrobić na dużą skalę.

I podczas gdy walka z dezinformacją trwa, lokalni urzędnicy, tacy jak Tina Barton, znajdują się pod coraz większą presją.

Są to rzeczy, które mają ogromny wpływ na naszych urzędników wyborczych, mówi Howard z Brennan Center. To są duże stawki dla ludzi. To są ich sąsiedzi. To są ich przyjaciele.

ukryć