Demokraci powiedzieli Google, aby jego kontrahenci stali się pracownikami

Kategoria: Polityka techniczna Opublikowany sie 05 Sundar Pichai Sundar Pichai





Wiadomości: Dziesięciu senatorów Demokratów – w tym kandydaci na prezydenta Kamala Harris, Bernie Sanders i Elizabeth Warren – poprosiło Google o przekształcenie armii pracowników tymczasowych w pracowników pełnoetatowych. Senatorowie napisali w list do dyrektora generalnego Google Sundara Pichai że różnice między kategoriami pracowników wydają się dotyczyć tylko nazwy, dlatego firma powinna traktować wszystkich pracowników Google jednakowo. Proszą Google między innymi o to, aby po sześciu miesiącach pracownicy tymczasowi stali się pełnoetatowymi, zapewnili równe pensje i świadczenia wszystkim rodzajom pracowników oraz zatrudniali wykonawców tylko do prac, które nie są jeszcze wykonywane przez pełnoetatowych.

Nagromadzenie: Dzisiejszy list podąża za rosnącą falą obaw o warunki pracy w branży technologicznej. W szczególności cytuje a Artykuł w „New York Times” na temat siły roboczej Google w cieniu 121 000 pracowników, którzy przewyższają liczbę 102 000 pracowników pełnoetatowych (stan na marzec). Inne prace na ten temat obejmują śledztwo w sprawie wyczerpujące warunki moderatorów treści na Facebooku oraz niedawną książkę antropologa Mary L. Gray o pracownikach-widmo, czyli podklasie wykonawców, którzy napędzają naszą technologię. Wśród coraz częstszych rozmów o uzwiązkowienie pracowników technicznych , kandydat Demokratów na prezydenta Pete Buttigieg powiedział niedawno, że pracownicy koncertów (z których wielu pracuje dla firm technologicznych, takich jak Uber) powinno się pozwolić na uzwiązkowienie .

Co mówi Google?: Senatorowie dali Google do 9 sierpnia na odpowiedź, ale firma już się odkłada. Google twierdzi, że nie znęca się nad kontrahentami i że bycie pracownikiem tymczasowym nie ma być drogą do pracy na pełen etat, wynika z kopii pisma wysłanego przez szefa Google do senatorów. Ostatecznie dzisiejszy list prawdopodobnie nie będzie miał dużego bezpośredniego wpływu, ale jest to najsilniejszy jak dotąd dowód na to, że Big Tech jest pod kontrolą niektórych z najbardziej znanych polityków w kraju.