Dlaczego kryzys związany z oprogramowaniem ransomware nagle wydaje się tak nieubłagany

Na tym zdjęciu z pliku z 12 października 2020 r. pracownik udaje się do zakładu pakowania mięsa JBS w Greeley w stanie Kolorado. Weekendowy atak oprogramowania ransomware na największą na świecie firmę mięsną zakłóca produkcję na całym świecie zaledwie kilka tygodni po podobnym incydencie, który zamknął amerykańską ropę rurociąg.

AP Photo/David Zalubowski, File





Zaledwie kilka tygodni po dużym amerykańskim rurociągu naftowym został uderzony przez hakerów , cyberatak uderzyć największy na świecie dostawca mięsa. Co następne? Czy ci przestępcy obiorą za cel szpitale i szkoły? Czy zaczną ścigać amerykańskie miasta, rządy, a nawet wojsko?

W rzeczywistości wszystkie z nich zostały już dotknięte przez oprogramowanie ransomware. Podczas gdy atak, który widzieliśmy w zeszłym miesiącu, wydaje się nowy, hakerzy przetrzymujący usługi jako zakładników i żądający płatności byli ogromny biznes przez lata. Dziesiątki amerykańskich miast zostały zakłócony przez oprogramowanie ransomware, podczas gdy szpitale były atakowane nawet podczas głębokiej pandemii. A w 2019 roku Wojsko amerykańskie było na celowniku . Ale to nie znaczy, że to, co teraz widzimy, jest tylko kwestią świadomości. Więc co się teraz zmieniło?

To wynik bezczynności

Nie można wyjaśnić przerzutów kryzysu związanego z oprogramowaniem ransomware bez zbadania lat amerykańskiej bezczynności. Światowy kryzys ransomware urósł do niewiarygodnych rozmiarów podczas prezydentury Donalda Trumpa. Nawet jako infrastruktura krytyczna USA, miasta , oraz rurociągi naftowe zostały trafione, administracja Trumpa niewiele zrobiła, aby rozwiązać problem i poszło ignorowane przez większość Amerykanów.



Boom na oprogramowanie ransomware rozpoczął się pod koniec Białego Domu Obamy, który podszedł do niego w ramach ogólnej reakcji na cyberprzestępczość. Wiązało się to z umieszczeniem agentów na ziemi na całym świecie, aby zdobywać taktyczne zwycięstwa w krajach, które w inny sposób nie chciały współpracować, ale obrona przed takimi atakami spadła na listę priorytetów Trumpa, nawet gdy samo oprogramowanie ransomware kwitło.

Dziś administracja Bidena podejmuje bezprecedensową próbę rozwiązania tego problemu. Biały Dom powiedział, że hakerzy stojący za atakami ransomware Colonial Pipeline i JBS mają siedzibę w Rosji i obecnie prowadzą działania związane z bezpieczeństwem wewnętrznym i Departamentem Sprawiedliwości. Ale chociaż prezydent Biden planuje omówić ataki na zbliżającym się szczycie z Władimirem Putinem 16 czerwca, problem sięga głębiej niż tylko relacje między dwoma krajami.

To także wynik nowej taktyki

Kiedy branża ransomware rozwijała się pół dekady temu, model biznesowy takich ataków był zasadniczo inny — i znacznie prostszy. Gangi ransomware zaczynały od masowego infekowania podatnych na ataki maszyn, nie dbając o to, co dokładnie robią lub na kogo celują.



Dziś operacje są znacznie bardziej wyrafinowane, a wypłaty znacznie wyższe. Gangi ransomware płacą teraz wyspecjalizowanym hakerom za wyjazd polowanie na grubą zwierzynę i szukaj ogromnych celów, które mogą zapłacić ogromne okupy. Hakerzy sprzedają dostęp gangom, które następnie dokonują wymuszenia. Każdy zarabia tak sowicie, że staje się to coraz bardziej nie do odparcia — zwłaszcza, że ​​gangi zazwyczaj nie ponoszą żadnych konsekwencji.

Jest bezpieczna przystań dla przestępców

Prowadzi to do kolejnego wymiaru problemu: hakerzy pracują w krajach, w których mogą uniknąć ścigania. Działają w ogromnych przestępczych imperiach i pozostają skutecznie odporni na wszelkie próby ich powstrzymania. To właśnie Biden poruszy Putinowi w nadchodzących tygodniach.

Problem wykracza poza Rosję i, żeby było jasne, nie jest tak prosty, jak kierowanie hakerami przez Moskwę. Ale tolerancja Kremla wobec cyberprzestępców – a czasem nawet bezpośrednia współpraca z nimi – jest prawdziwym czynnikiem przyczyniającym się do rozkwitu przemysłu przestępczego. Aby to zmienić, Ameryka i inne kraje będą musiały współpracować, aby skonfrontować narody którzy inaczej nie widzą problemu w amerykańskich szpitalach i rurociągach przetrzymywanych dla okupu. Bezpieczna przystań dla cyberprzestępców, w połączeniu z w większości nieuregulowaną kryptowalutą wykorzystywaną do ułatwiania przestępstw, sprawiła, że ​​jest to bardzo korzystne dla hakerów.



I wszyscy jesteśmy bardziej połączeni i niepewni niż kiedykolwiek

Do tego dochodzi nieunikniony fakt, że słabe cyberbezpieczeństwo w połączeniu z wszechobecną łącznością to coraz bardziej wrażliwe cele. Wszystko w Ameryce — od naszych fabryk po szpitale — jest podłączone do Internetu, ale wiele z nich nie jest odpowiednio zabezpieczonych.

Na całym świecie wolny rynek wielokrotnie nie rozwiązał niektórych z największych problemów cyberbezpieczeństwa na świecie. Może to wynikać z tego, że kryzys związany z oprogramowaniem ransomware jest problemem na skalę, której żaden sektor prywatny nie jest w stanie rozwiązać samodzielnie.

Ponieważ oprogramowanie ransomware i cyberprzestępczość w coraz większym stopniu stają się zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego – grożącym wyrządzeniem krzywdy ludziom, jak w przypadku ataków na szpitale – staje się jasne, że potrzebne są działania rządu. I jak dotąd urzędnicy z najpotężniejszych narodów świata odnieśli sukces głównie w obserwowaniu rozwoju katastrofy.



W zamian, co musi się stać, żeby się zmienić? jest to globalne partnerstwo między krajami i firmami w celu stawienia czoła oprogramowaniu ransomware. Istnieje impuls do zmiany status quo, w tym m.in główne ostatnie zarządzenie wykonawcze w zakresie cyberbezpieczeństwa z Białego Domu. Ale praca dopiero się zaczyna.

ukryć