211service.com
Paradoks produktywności
Aby stać się bogatszym, kraj potrzebuje silnego wzrostu wydajności — produkcji towarów lub usług z danych nakładów pracy i kapitału. Dla większości ludzi, przynajmniej teoretycznie, wyższa produktywność oznacza oczekiwanie wzrostu płac i obfitych możliwości zatrudnienia.
Wzrost produktywności w większości bogatych krajów świata jest ponury od około 2004 roku. Szczególnie dokuczliwe jest powolne tempo tego, co ekonomiści nazywają całkowitą produktywnością czynników produkcji – część, która odpowiada za wkład innowacji i technologii. W czasach Facebooka, smartfonów, autonomicznych samochodów i komputerów, które mogą pokonać człowieka w niemal każdej grze planszowej, jak kluczowa ekonomiczna miara postępu technologicznego może być tak żałosna? Ekonomiści nazwali to paradoksem produktywności.
Ta historia była częścią naszego wydania z lipca 2018 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Niektórzy twierdzą, że dzieje się tak dlatego, że dzisiejsze technologie nie są tak imponujące, jak nam się wydaje. Główny orędownik tego poglądu, ekonomista z Northwestern University Robert Gordon, twierdzi, że w porównaniu z przełomowymi rozwiązaniami, takimi jak instalacje wodociągowe i silniki elektryczne, dzisiejsze postępy są niewielkie i przynoszą ograniczone korzyści ekonomiczne. Inni uważają, że produktywność w rzeczywistości rośnie, ale po prostu nie wiemy, jak mierzyć takie rzeczy, jak wartość dostarczana przez Google i Facebook, zwłaszcza gdy wiele korzyści jest bezpłatnych.
Oba poglądy prawdopodobnie błędnie interpretują to, co się właściwie dzieje. Jest prawdopodobne, że wiele nowych technologii jest wykorzystywanych po prostu do zastępowania pracowników, a nie do tworzenia nowych zadań i zawodów. Co więcej, technologie, które mogłyby mieć największy wpływ, nie są powszechnie stosowane. Na przykład pojazdy bez kierowcy wciąż nie jeżdżą na większości dróg. Roboty są raczej głupie i pozostają rzadkością poza produkcją. A sztuczna inteligencja jest dla większości firm tajemnicza.
Widzieliśmy to już wcześniej. W 1987 r. ekonomista MIT Robert Solow, który w tym roku zdobył Nagrodę Nobla za określenie roli innowacji we wzroście gospodarczym, zażartował w rozmowie z New York Times, że epokę komputerów widać wszędzie poza statystykami produktywności. Jednak w ciągu kilku lat sytuacja uległa zmianie, ponieważ w połowie i pod koniec lat 90. wydajność wzrosła.
To, co dzieje się teraz, może być powtórką z późnych lat 80., mówi Erik Brynjolfsson, inny ekonomista MIT. Przełomy w uczeniu maszynowym i rozpoznawaniu obrazów przykuwają wzrok; opóźnienie w ich wdrażaniu odzwierciedla jedynie to, jak wiele zmian będzie to pociągać. Oznacza to zmianę sztucznej inteligencji i ponowne przemyślenie firmy, a to może oznaczać zupełnie nowe modele biznesowe, mówi.
Powiązana historia
Powiązana historia Sztuczna inteligencja oferuje niesamowitą szansę na zwiększenie dobrobytu, ale to, czy ją wykorzystamy, to nasz wybór.Z tego punktu widzenia sztuczna inteligencja jest tym, co historycy ekonomii uważają za technologię ogólnego przeznaczenia. Są to wynalazki, takie jak silnik parowy, elektryczność i silnik spalinowy. W końcu zmienili sposób, w jaki żyliśmy i pracowaliśmy. Jednak przedsiębiorstwa musiały zostać wymyślone na nowo, a inne technologie uzupełniające musiały zostać stworzone, aby wykorzystać przełomowe odkrycia. Zajęło to dziesięciolecia.
Ilustrując potencjał sztucznej inteligencji jako technologii ogólnego przeznaczenia, Scott Stern z Sloan School of Management w MIT opisuje ją jako metodę nowej metody wynalazczości. Algorytm sztucznej inteligencji może przeszukiwać ogromne ilości danych, znajdując ukryte wzorce i przewidując możliwości, powiedzmy, lepszego leku lub materiału do bardziej wydajnych ogniw słonecznych. Mówi, że ma potencjał, by zmienić sposób, w jaki robimy innowacje.
Ale ostrzega też przed oczekiwaniem takiej zmiany w miarach makroekonomicznych w najbliższym czasie. Jeśli powiem ci, że mamy do czynienia z eksplozją innowacji, skontaktuj się ze mną w 2050, a pokażę ci skutki – mówi. Dodaje, że reorganizacja technologii ogólnego przeznaczenia zajmuje całe życie.
Nawet gdy pojawiają się te technologie, ogromny wzrost wydajności nie jest gwarantowany, mówi John Van Reenen, brytyjski ekonomista w Sloan. Jak mówi, Europa przegapiła dramatyczny wzrost produktywności w latach 90. spowodowany rewolucją informatyczną, głównie dlatego, że europejskim firmom, w przeciwieństwie do firm amerykańskich, brakowało elastyczności, aby się dostosować.
